Techniczny:
A, PS, zapomniałem, że istnieje i jak dotąd nie wydałem go w całej przygodzie :mrgreen: 2 PS na atak w tej bitwie zatem poproszę.
Wersja do druku
Techniczny:
A, PS, zapomniałem, że istnieje i jak dotąd nie wydałem go w całej przygodzie :mrgreen: 2 PS na atak w tej bitwie zatem poproszę.
Adriano
Gdy zorientował się że Agnes jest w niebezpieczeństwie ruszył na otaczających ją farysów chcąc ich jak najszybciej wybić.
Katarina
Pognała i jak szalona tłucze farysów tą swoją szabelką... mając nadzieje że Bertrand jest tuż za nią...
Techniczny
Jako, że na konfie gadaliśmy o PS Kasia jeszcze nie wydaje ich... Jak to dobrze że Sw miała i dawała komu chce a nie komu musi xD
Spytko, Robert:
Na szczęście za wami ruszyło też kilku lazarytów i z ich pomocą, bez najmniejszego problemu rozgromiliście łuczników zastępujących wam drogę. Ujrzeliście chorągiew, w której walczą Adriano z Bertrandem, droga do niej stoi otworem ale Szkoci oraz pozostali lazaryci wciąż są atakowani i nie mają jak się wyrwać z kotła.
Adriano, Bertrand, Katarina:
Polska szlachcianka runęła na jednego z farysów tnąc go szablą, nie przebijając jednak zbroi. Mimo to dzięki niej Adriano bez problemu go pokonał i ubił. Kolejnego zaś ściął Bertrand. Agnes, jak i jej rumak powstali, ale ten drugi strasznie kuleje i chyba nie nadaje się do wierzchu. Kobieta skinęła Wam głową, wciąż nierozpoznana.
Tymczasem przebili się z kotła Boemund, Spytko, Robert oraz kilku lazarytów. Obok nich zażarta walka wciąż trwa.
Spytko po łacinie:
Trza dopomóc w walce reszcie! Nagle Polak przypomniał sobie, jak łatwo było pokonać tego bękarta templariuszy podczas pojedynku. Gdyby tak samo rozwścieczyć Saracenów, łatwiej będzie z nimi walczyć. Nabrał powietrza w swe płuca i ryknął z całych sił Allah hu saghir, Mahumit khinzir aleadiin!!!*
Techniczny:
*Allah jest mały, Mahomet zwykłym wieprzem!!! - po arabsku
Robert
Zawracajmy i na tyły uderzmy,psy niewierne dalej z wielką siłą na naszych nastają! - wykrzyczał głośno dekapitując kolejnego piechura,kątem oka dostrzegł jak kolejny z Saracenów nierozważnie chciał przejść koło pyska Boemunda myśląc że z tej strony niebezpieczeństwo mu nie grozi,wierzchowiec Normana szybko wyprowadził go z błędu i zacisnął swe szczęki na szyi nieszczęśnika w mgnieniu oka ją przegryzając....
Bertrand
Widząc, że koń rycerza, którego Katarina uznała za Agnes kuleje, krzyknął do niej Wsiadaj, Guillaume poniesie nas oboje!
Adriano
Stara się osłaniać Agnes i Bertranda dopóki ta pierwsza nie dosiądzie wierzchowca.
Katarina
Gdyby nie zagrożenie życia Agnes, za nic w świecie nie zdemaskowała by się i przy okazji Agnes.
Oboje na koniu długo nie powalczycie. Krzyknęła w stronę Bertranda... Lepiej wycofać się do Ojca Charlesa.. on chyba na tyłach z rannymi....
Bertrand
Tak czy tak pieszo się tam nie dostanie, odwiozę Agnes i postaram się wrócić. Ty też jedź za nami na tyły, Katarino, i nie wracaj już w wir walki, w ogóle nie powinnyście tu przecież być! odparł Katarinie.