Catherine:
Tak, chętnie... Szepnęła Margaret i delikatnie cmoknęła Cię w usta, po czym uśmiechnęła się i szybkim krokiem zaczęła podążać do wyjścia.
Wersja do druku
Catherine:
Tak, chętnie... Szepnęła Margaret i delikatnie cmoknęła Cię w usta, po czym uśmiechnęła się i szybkim krokiem zaczęła podążać do wyjścia.
Catherine
Spojrzała na nią zaskoczona i westchnęła cicho,mówiąc zanim wyszła - Tylko wróć szybko bo i ja się będę martwić.... - po czym odprowadziła ją wzrokiem a gdy jej przyjaciółka zniknęła w drzwiach dotknęła dłonią swoich ust - To było całkiem miłe....Ale Lothiriel mówiła że to normalne....,bo to jest normalne,prawda? - stała tak jeszcze kilkadziesiąt sekund aż w pewnym momencie otrząsnęła się z letargu i udała się do komnaty Tristana zgodnie ze swoją obietnicą
Catherine:
Zastałaś Tristana leżącego na plecach obok poduszki, prześcieradło jest nieco pościągane, chyba nieźle się szamotał. Na Twój widok wyraźnie się ucieszył, mówiąc słabym głosem - to piękny sen, czy naprawdę jestem najszczęśliwszym pośród rycerzy?
Catherine
Zaśmiała się cicho,usiadła na skraju łoża i zasypała go pytaniami - Jadłeś coś? I czemu leżysz obok poduszki a prześcieradło wygląda tak jak wygląda? Miałeś jakiś koszmar?
Catherine:
Nie, nic nie jadłem, a prześcieradło tak wygląda bo nieco się szamotałem... Jakoś ciężko mi spokojnie uleżeć, a jednocześnie nie mam na nic siły... Medyk mówi, że dużo krwi straciłem - odparł rycerz, patrząc na Twe dłonie.
Catherine
Ehh,jak nie będziesz spokojnie leżał to nigdy nie wyzdrowiejesz,mam poprosić by przywiązano Cię do łóżka? - powiedziała z kwaśną miną jednak zaraz uniosła delikatnie jego głowę i podłożyła pod nią poduszkę kontynuując po krótkiej pauzie - Skoro nic nie jadłeś to pewnie jesteś głodny,spragniony też?
Catherine:
Nie jestem głodny, ale chętnie bym się napił... I nie, przywiązania nie potrzebuję, ale pięknie śpiewasz moja pani, może bym usnął gdybyś zaszczyciła mnie swym pięknym śpiewem - odparł, wciąż obserwując Twe dłonie, chyba po prostu mu się podobają.
Catherine
Skąd ta pewność?Nigdy go nie słyszałeś a moja siostra mogła kłamać....I co Ty właściwie we mnie widzisz? Cały czas się nad tym zastanawiam i nie mogę tego pojąć,rycerz wydający się być bez pamięci zakochany w plebejuszce,to nie jest powszechne zjawisko....
Catherine:
Nie posądzaj swej siostry pani o kłamstwo, kiedy o tobie rzecze, bowiem tak cię kocha że serce samo jej podpowiada pochwały, jakie ma o tobie powiedzieć i jest to szczera prawda... A co ja widzę? Szlachectwo jest w sercu a nie we krwi, nie jesteś plebejuszką pani, jesteś szlachetną kobietą, piękną, odważną i zdolną, a przy tym troskliwą i kochającą bliskich. To naprawdę tak mało, by się zakochać?
Catherine
Wiem że nie kłamała,zdaję sobie sprawę z tego że mam piękny głos ale Ty nie musiałeś o tym wiedzieć hihi. I odpowiadając na pytanie,to nie....Nie tak mało.... - odparła starając się dojrzeć czy na pewno mówi szczerze lecz nie dostrzegła w jego oczach fałszu,dlatego rzekła - Może nie jest to kołysanka ale lubię tą piosenkę,jest taka żywa i radosna,miło się do niej tańczy.... - i poczęła mu śpiewać znaną tawernianą pieśń....
Techniczny
O właśnie tą :) - https://www.youtube.com/watch?v=t6VMSYIXCCY