Bertrand po arabsku
Po spowiedzi i proces wyrwę. A teraz kroka trzym, bo ruszać nam trzeba. pognał konia w stronę fortu, do którego pojechała Agnes.
Wersja do druku
Bertrand po arabsku
Po spowiedzi i proces wyrwę. A teraz kroka trzym, bo ruszać nam trzeba. pognał konia w stronę fortu, do którego pojechała Agnes.
AdrianoW milczeniu przyglądał się całemu wydarzeniu. Myślałem że mamy walczyć z Saracenami a nie z chrześcijańskimi Armeńczykami obrażającymi kobiety - Po tych słowach uśmiechnął się pod nosem.
Robert:
Hrabia Rajmund zaśmiał się delikatnie - ach tak, żeby saracenów odpierać fortyfikacje muszą być potężne. Zapisy na turniej są tam - wskazał Ci dużą ławę ustawioną przy samym murze, gdzie siedzieli i stali heroldowie rozmawiając z przybyłymi rycerzami. A przy okazji, skoro Agnes cię uszanowała, to zechciej przybyć dziś na wieczorną ucztę w sali rycerskiej, z pewnością się ucieszy a i ty zapewne nie pogardzisz... Taki mój osąd, a mylić bym się nie chciał.
Reszta:
Zmierzacie dalej za chichrającą Agnes, ludzie z ciekawością przyglądają się prowadzonemu Ormianinowi. Napotykacie znajomego wam templariusza - Oswalda de Chastelneuf. O! Moi ulubieni przybysze! Kolejny wpadł w tarapaty? Spytał z uśmiechem, patrząc na Mitrydatesa.
Bertrand
Na własne życzenie...
Mitrydates
Oznajmił głośno do zebranego wokół niego tłumu po arabsku
Myślą żem Saracen bom oszukany przez kupców ,możliwe że podążających z waszego miasta prowadził na nieprzyjacielską ziemię.Myślą żem Saracen bom wyrażał wątpliwości co do rzetelności obecnej tu waćpanny i wycelowałem w nią w samoobronie przed oszczerstwami rzucanymi w mą stronę.Nic więcej do ukrycia nie mam,w przeciwieństwie do obecnej mi drużyny ,która z lenistwa czy też nietrzeźwo myśląca po wizycie w karczmie zapomniała wspomnieć o zagrożeniu czychającym na waszego hrabiego nawet gdy go napotkała.Sami eksterminują swych pobratymców w ,,honorowych" pojedynkach .Nie dziwcie się więc ludu Trypolisu ,że w momencie ostatecznej konfrontacji zabraknie nam mieczy do obrony przed saraceńską plagą ! .Nie dziwcie się,że przybytki tej ziemi spłyną krwią waszych braci i sióstr zasiekanych bułatami !.Z odrazą wykrzykuję to w tym języku lecz wiem,że w moim by mnie nikt nie zrozumiał.
Agnes na słowa Ormianina zaczęła się jeszcze głośniej śmiać. Niewdzięczny łotr - rzekła po francusku. Większość ludzi wokół nie zrozumiała Mitrydatesa, dlatego przyglądają się mu jedynie zadziwieni.
Mitrydates
Przeczuwając odniesienie w głosie Agnes do jego osoby zapytał się ją Czy ma pani jakieś dowody na to,że rzeczywiście przezwałem panią za plecami ? Zapytałem się tylko rycerza Berg..Bertg..tonda o jego przeczucia co do pańskiej osoby jak wy zapewne robicie to samo odnośnie mnie.Wiadomo też ,że ów rycerz zna arabski na poziomie niewiele lepszym niż ja łacinę ,a ponadto kieruje nim nieufność wobec mego pochodzenia.Jakie są więc szanse,że specjalnie przekręcił moje słowa ? Jak pani myśli ? Ja nie mam wątpliwości,że to hiperbola.
Bertrand po arabsku
Po arabsku mówię lepiej niźli Ty po łacina i zrozumiałem dokładnie wtedy co Ty powiedział żeś. A teraz przymknij, bo Ci zaszyję gębę i rozpruć dopiero przy księdza na spowiedzi.
Robert
Spojrzał wyraźnie zaskoczony na swego rozmówcę po czym odpowiedział - Dziękuję za zaproszenie Panie na pewno skorzystam - podziękował mu gestem głowy po czym zawrócił konia i ruszył w stronę punktu zapisów, gdy nagle sobie przypomniał że nikt nie ostrzegł hrabiego o planowanym zamachu na jego osobę, westchnął ciężko i odwracając się w siodle dodał - Ahh niemalże zapomniałem od tego zamieszania,Panie jakiś Gawain rzekomo planuje Cię zamordować, w drodze do Trypolisu spotkaliśmy umierającego człowieka który powiedział nam o tym. Nie wiem ile w tym prawdy ale lepiej mieć się na baczności.
Robert:
Hrabia uważnie spojrzał prosto w Twe oczy, gdy powiedziałeś o domniemanym zamachu - Agnes mi już mówiła, ale twego ostrzeżenia ci nie zapomnę panie, a we mnie warto mieć przyjaciela. Lepiej, niźli wroga - uśmiechnął się delikatnie, ale wyczułeś w tym uśmiechu nieco jadu.