Alessio
Gdy zobaczył że jako tako doszła do siebie pogładził ją jeszcze czule po ramieniu po czym powiedział - I takie jest moje zdanie, odpoczniecie więcej podczas dzisiejszej nocy a ryzyko nocowania na szlaku mi się nie uśmiecha.....
Wersja do druku
Alessio
Gdy zobaczył że jako tako doszła do siebie pogładził ją jeszcze czule po ramieniu po czym powiedział - I takie jest moje zdanie, odpoczniecie więcej podczas dzisiejszej nocy a ryzyko nocowania na szlaku mi się nie uśmiecha.....
Ruszamy zatem. Dogonicie nas jak już odpoczniecie. Liothannea ruszyła naprzód galopem.
Arathena
Prędzej czy później na szlaku przyjdzie nam obóz rozbić bo zmierzamy o wiele dalej niż z miejsca z którego wyruszyliśmy po was.
Niechętnie ale zawróciła konia i pojechała za Anną, Alessio i Elfką....
Christophe Leroy
Eh... - westchnął ciężko i ruszył za Aratheną, mimo, iż nie widział tego za dobrze. Wszak ile można sobie bez snu poradzić, a im dalej w las tym gorzej... - Jeszcze trochę jak tak będzie to my chyba w końcu popadamy z tych koni gdzieś po drodze... Ale musimy wytrzymać, musimy...
Alessio
Moja biedna Ania......,dobrze że jak skończony idiota jej nie zostawiłem i nie pognałem przed siebie jak to w pierwszej chwili miałem w zamiarze,nie chciała mnie zranić,jestem tego pewien,widocznie jej tęsknota jest jeszcze większa niż przypuszczałem.... - pomyślał,westchnął jeszcze ciężko i poczekał aż ukochana zdecyduje się swojego wierzchowca za Liothanneą pognać dopiero wtedy czyni to samo.
Anna de Loiret
Ucałowała podobiznę Rolanda, zamknęła medalion, oraz założyła go sobie na szyję. Po tym pogłaskała swego konia i ruszyła galopem za resztą, poganiając wierzchowca okrzykiem i energicznymi uderzeniami łydek.
Liothannea oddaliła się od wszystkich na swym śmigłym rumaku, jednak zwolniła zanim znikła Wam całkowicie z oczu. Następnie Anna z Alesiem galopem, a na końcu Arathena z Christophe. Po godzinie takiej jazdy konie ostatniej dwójki zaczęły ustawać, na szczęście prowadząca elfka zwolniła do kłusu. Thibault i Stella tylko zgrzane ciągłą szybką jazdą.
Anna de Loiret
Musimy się zatrzymać, ich konie zaraz padną! Powiedziała, doganiając elfkę i tak zwalniając do kłusu - lepsza godzina postoju niż śmierć dwóch koni...
Niech zamienią na luzaki. Konie bez jeźdźców tak się nie zmęczą i odpoczną w kłusie.
Alessio
Wolę śmierć dwóch koni niż żeby Twoje życie było zagrożone.... - pomyślał zaś na słowa elfki powiedział - dobry pomysł,im później zrobimy postój tym lepiej