Rehlynn
Elso musisz teraz bardziej na siebie uważać, pamiętaj co mówiłem. Ach i przepraszam za tamto, ale to najskuteczniejsza metoda. Nie mogłem rzucić niczego innego bez narażenia ciebie.
Wersja do druku
Rehlynn
Elso musisz teraz bardziej na siebie uważać, pamiętaj co mówiłem. Ach i przepraszam za tamto, ale to najskuteczniejsza metoda. Nie mogłem rzucić niczego innego bez narażenia ciebie.
Rehlynn
Tak, tak kochany. Nie wiem tylko czy gildia to dobre miejsce dla dzieci, może ojciec da się przekonać i pozwoli im zostać tu.
Techniczny
No to do środy/czwartku, zobaczymy ;D
Rehlynn
Nie mam nic przeciwko. Służba w gildii nie ma tak źle, to z magami jest prawdziwa zabawa. Jeśli nie uda ci się go przekonać to je wezmę do gildii, to i tak lepsze niż to co mają teraz.
Maikh
I po co zostawiałem nie zamknięte drzwi? Choć to i lepiej, że są przesadnie ostrożni. Dzięki temu nie uczynią niczego, co by mnie mogło sprowokować do ataku. W końcu przybyłem tu na zakupy, a nie po to by urządzać rzeź. Otworzył drzwi na oścież. Podstawił pod nie jakiś zydel, by się mu nie zamknęły za plecami, gdy będzie podnosił zamówienie. Wniósł do środka izby najpierw miskę z ciepłą wodą, a później jadło. Zabrał siedzisko do środka i zamknął drzwi na klucz. Położył pasy z yphirami na łożu i rozdział się z wierzchniego ubrania. Zamknął wewnętrzne okiennice rozwieszając na nich chafdę, zdjął zawoje z twarzy i spożył posiłek. Następne obmył twarz w misce z letnią już wodą i wyprał w nim obydwa ekchary, najpierw biały, później czarny. Wyżął je porządnie i rozwiesił na oparciu łoża by przeschły przez noc. Później ustawił zydel pod drzwiami, a nim miskę z brudną wodą, tak by spadła narobiwszy hałasu, w przypadku gdyby ktoś okazał się na tyle głupim, by próbować się doń włamywać... a na tyle zdolnym, by sforsować zamek z tkwiącym w nim kluczem. Po zmówieniu modlitwy ułożył się do snu, pod kocem mając ukryty pas z bronią przy każdym swym boku.
Techniczny:
Jak nie ma zydla, to jakieś krzesło, stołek czy inny taboret.
Jak nie ma okiennic, to może są zasłony (wtedy rozwiesi ubranie na sznurze od zasłon).
Wiem, że czekamy na PerWerkę, ale posta dałem już teraz, by nie trzeba było czekać w środę/czwartek aż do 22:00 na mnie.
Aurelia
Kochana,może przejażdżka z samego rana? - klacz odpowiedziała radosnym parsknięciem - Tak,ja też myślę,że to dobry pomysł,przecież inaczej bym nie proponowała.... - dodała klepiąc ją z uśmiechem po szyi i ruszając poza miasto - Zawsze mogę zwiedzić je później a przejechać się lepiej teraz,póki jest jasno...
Techniczny
Aurelia jedzie się przejechać ale w przeciwnym kierunku gdzie spotkała dziesiętnika,jakoś nie kwapi się jej do ponownego spotkania xD
Dagoth:
Cóż... Słyszałem, iż macie pewne problemy w wiosce, bo coś zabija waszych w nocy, a teraz widzę, że coś się z nimi dzieje. Możesz mi o tym opowiedzieć? - skierował się ze starszym wioski do jego kuchni.
Regina
Zatrzymała konia natychmiast jak Szczur zarządził postój. Starała się zrozumieć co mamrocze do amuletu, ale znała się tyle na tego typu zaklęciach co ślepy na malarstwie. Domyślała się tylko tego, że w tej chwili lepiej nic nie mówić. Nie chciała by czasem jej słowa w jakiś sposób oddziałały na amulet, co i tak było praktycznie niemożliwe. Ale lepiej nie kusić losu.... Mimochodem rozejrzała się po okolicy....
Techniczny.
Wróciłam do domu już. Czyli jutro jak zwykle wieczorkiem już mogę grać. Dzięki za czekanie... :* all
Morghar
Podszedł do wskazanego regału i popatrzył na tytuły książek. A więc od czego warto zacząć? spytał maga.
Techniczny
Lew mnie zaskoczył, tym razem ma problem z netem, a nie z kompem więc jeszcze trochę poczekamy, aż Lew powróci
Alda
Widzisz? Już niedaleko, już niedaleko Mijo... Masz jakąś rodzinę? Kogoś, kto się tobą zaopiekuje? Spytała poszukując brodu na rzece.