Najpierw muszą mi na nią obowiązki wobec kraju pozwolić uśmiechnęła się uroczo do Alessio.
Wersja do druku
Najpierw muszą mi na nią obowiązki wobec kraju pozwolić uśmiechnęła się uroczo do Alessio.
Arathena
Nie jestem pewna czy chcę zdjęcia tej klątwy. Obraziłam ją w jej oczach, choć ja nie widzę w tym nic złego co zrobiłam. Ale skoro Bogowie zaingerowali to nie mam zamiaru kopać się z koniem. Świat jest tak skonstruowany, że skazani jesteśmy na ich łaskę albo niełaskę. Czy czynem jednym przekreślasz wszystkie dobre swe uczynki? Widocznie taka sprawiedliwość im pasuje. Nie jestem ignorantką ale swój honor mam. Nie mam zamiaru prosić Pani Jeziora o wybaczenie i kalać się... Nie ujęłam jej w niczym, a przynajmniej tego nie rozumiem.... Powinna jakoś mi to wytłumaczyć. Gdy każesz dziecko to robisz to z miłości do niego choć serce ci krwawi. Masz wtedy jednak nadzieję że ono zrozumie karę, gdyż dla jego dobra jest wymierzona. Kara dla samej kary przyniesie odwrotny skutek,,,,, Spowoduje tylko, że dziecko cię znienawidzi, a ty do końca swych dni będziesz żałować, że nie umiałaś dać surowej, ale jednak lekcji..
Alessio
Odwzajemnił uśmiech,mimo początkowych niesnasek naprawdę ją polubił i począł cieszyć się na możliwość spędzania z nią więcej czasu, no i będzie miał z kim pomówić w ojczystym języku..... - O ile przeżyję spotkanie z niejakim Tankredem z rodu de Loiret ojcem mej ukochanej Anny...., a widzę je w dość czarnych barwach
Co dokładnie uczyniłaś? spytała się Liothannea w elfim. Nie jesteś dzieckiem Pani Jeziora. Anna i Christophe owszem, ale nie Ty. Skrzywdziłaś podobno jakoś giermka. Co matka czyni temu kto Jej dziecko krzywdzi?
Arathena
Karze.... Masz rację, matka karze.... A co robi dobra matka zanim ukarze? Wpierw upewni się czy czyn nie ma jakiegoś usprawiedliwienia.
Co zrobiłam? Ciężko orzec.... Jedno jest pewne. Giermek najbardziej w tym wszystkim ucierpiał bo zaufał mi a ja zaufanie te zawiodłam. Ja dałam się zwieść nimfie gdy o zdrowie walczyłam. Prosiłam ją by mnie wyleczyła a ta się zgodziła. Zażądała jednak by ten który jest bliski mojemu sercu oddał się jej. Ostrzegała że cena będzie wysoka. Nie wiem czy wtedy już użyła swej magi i zaślepiła mą czujność. Bałam się tez i o nią gdy ja wzywałam bo Ogry niosły ze sobą szczupaki, jej obrońców. Ta nie dawała znaku życia. Oznaczać to mogło dwie rzeczy. Albo jej się coś złego stało, albo sama polowała na któregoś z mężczyzn. Tak czy inaczej musiałam się upewnić czy żyje.
Nimfa do uzdrowienia mnie nie potrzebowała niczego... Natomiast chciała mężczyzny. Pytałam giermka czy się na to zgodzi. Zaprzeczył więc zaproponowałam siebie zamiast jego. Zażartowałam jeszcze, czy czasem nie może użyć jakiegoś uroku by go siła zmusić... Zapewne jakieś Bóstwa widzą w tym coś złego,ale nie mam na to wpływu. ( technicznyxD)
Nimfa zgodziła się w końcu na moja propozycje, że ja zastąpię któregoś z mężów. Poprosiła ino o jeden włos giermka. Myślałam że skoro potrzebuje męzczyzny to mnie zamieni właśnie w giermka...
To co się później działo pamiętam jak przez mgłę. Obudziłam się W objęciach giermka...
Potem klątwę Pani Jeziora.....
Resztę znasz
Liothannea odpowiedziała w elfim Wcale nie rzekłam że to dobra matka. A nimfa widocznie nie uznała tego za żart. Mniejsze zło też jest złem, ale nie będę Cię oceniać. Sama w służbie Ojczyźnie nie raz musiałam je wybierać. Zauważyłaś pewno, że nie noszę uzbrojenia typowego dla dyplomatki. Oficjalnie jestem królewską posłanką, ale me zadanie czasem wymaga bym dla swego ojca wykonała mokrą robotę. Czasem tylko tak można osiągnąć pożądany efekt w międzynarodowych stosunkach. Co do klątwy, może na Wyspie udało by się mi Cię wkręcić do Gwardii Dziewic królowej. Nie mogę jednak tego obiecać, bo z matką mam o wiele gorsze relacje niż z ojcem.
Anna de Loiret
W czasie gdy inni rozmawiali, Anna w trakcie słuchania pieśni uroniła kilka łez, jej piękne brzmienie bowiem ponownie rozbudziło w jej sercu dawne, cudowne wspomnienia wspaniałych chwil, jakie spędzała z bratem... Pięknie śpiewasz Liothanneo - rzekła, ocierając łzy.
Arathena
Trochę rozbawiona.... Oj... Może mam błonę dziewiczą, ale uwierz mi że to jest trochę za mało bym się dziewicą czuła. Myślisz, że jestem w stanie usiedzieć na miejscu dłuższy czas? Chyba bym z nudów uschła i z trzaskiem pękła, jeśli wiesz co mam na myśli. ha ha ha.. Jak prawisz, Pani jeziora mnie obserwuje i zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli kiedyś w jej oczach zasłużę na to by zdjęła ze mnie klątwę to będę się pewnie z tego cieszyć, ale nie będę o to specjalnie zabiegać. Ot najzwyczajniej będę sobą i nadal postępować jak postępuję... Czyli zgodnie ze swoim sumieniem. Ale dziękuję Ci za okazaną łaskę i dobre słowo....
Christophe Leroy
Ależ ona pięknie śpiewa... Nie to co ja... Mam nadzieję, że jak zagadam pannę Annę to zapomni o moim śpiewaniu, bo chyba prędzej wypłosze wszystkie zwierzęta wraz z elfami z lasu niż coś z siebie ładnego wyduszę - pomyślał, galopując przed siebie oraz spytał nieco miłym głosem córkę swego pana - A pani Anna również potrafi tak pięknie zaśpiewać jak pani Liothanne'a?
Alessio
Nic nie powiedział jedynie zrównał się z ukochaną i ujął ją mocno za dłoń chcąc dodać jej nieco otuchy...
Pani Jeziora pewno poza Bretonnią straci Cię z oczu. A jeśli tak podchodzisz do zostania jedną z gwardzistek królowej Ulthuanu, to nawet lepiej. Nie będę się musiała wić jak jakiś piskorz przed swą Matką by Ci to umożliwić - odparła Liothannea w elfim.
Dziękuję Anno, może Ty teraz zaśpiewasz jakąś balladę znaną w Twym kraju? Chyba że Arathena pierwsza by wolała coś zaśpiewać? dodała w bretońnskim.
Arathena
Przez chwilę zastanawiała się skąd zna pieśń co własnie jej do głowy przyszła... Pamięta, że nigdy jej sama nie śpiewała, ale nie potrafiła sobie teraz przypomnieć z kim ja nuciła.
Zapewne nie mam tak pięknego głosu Jak Ty Pani.....
każdy ma swojego anioła
nawet ten kto w niego nie wierzy
nawet taki bezsenny, bez mowy
i spełniony bogactwem spichlerzy
nawet biedak na bruku
z psem dzielący się miską
każdy ma swojego anioła
nawet ten co stracił już wszystko
i samotnie się buja w ciemności
na fotelu gdzieś w kącie skrzypiącym
on też ma swojego anioła
mimo strachu w tym życiu bolącym
każdy ma swojego cheruba
wcale nie jest on wciąż złotowłosy
i skrzydlaty nie musi być wcale
co w swej bieli przechadza się bosy
każdy ma swojego anioła
jest nim matka, sąsiad czy mąż
czasem mocno kłująca cię pszczoła
czasem bocian nad głową lub chrząszcz
czasem zwykłe wspomnienia wzruszenie
co całuje twe oczy przez sen
każdy ma swojego anioła
może jesteś nim sam lub twój cień?
może jesteś aniołem dla kogoś?
kogoś chronisz od ognia złych łez
czasem sprawiasz by płakał do woli
bo ze łzami jest łatwiej niż bez
każdy ma swego cherubina
nawet ten co w naparstku się chowa
nawet ten co się wciąż zapomina
o miłości chcąc mówić bez słowa
każdy ma anioła swojego
nawet ten tak wciąż roztrzepany
czasem znaleźć musisz anioła
czasem anioł jest też roztrzepany
Głos Aratheny był prawie równie ładny co Liothannei, co więcej rozumiecie słowa pieśni. O wiele gorzej z melodyką śpiewu. Choć nie wiecie jak powinna być śpiewana, macie wrażenie że fałszuje.
Anna de Loiret
Miły masz głos Aratheno... Rzekła, nie wspominając o tym, iż zdarzyło jej się zafałszować parę razy, wszak nie każdy talent śpiewacki mieć musi... Uśmiechnęła się do Alessia, gdy chwycił ją za dłoń, a po chwili zaczęła śpiewać:
Cienie spadły, a nadzieja uciekła
Zahartuj swoje serce, świt już niedługo
Noc jest długa, a ścieżka ciemna
Spójrz na niebo, pewnego dnia
Nadejdzie świt
Pasterz się zgubił, a jego dom jest daleko
Trzymaj się gwiazd, świt już niedługo
Noc jest długa, a ścieżka ciemna
Spójrz na niebo, pewnego dnia
Nadejdzie świt
Dobierz swe ostrze i wznieś wysoko
Nie poddawaj się, świt już niedługo
Noc jest długa, a ścieżka ciemna
Spójrz na niebo, pewnego dnia
Nadejdzie świt
Arathena
Zdawała sobie sprawę, że nie potrafi ładnie śpiewać, ale lubiła to robić. Nigdy nie miała aspiracji by być jakąś wielką śpiewaczką ... Ot śpiewała sama dla siebie....
Na słowa Anny gdy ta skończyła swoją pieśń....
Dziękuję... I ty masz przepiękny głos....
Głos Anny nie tylko był piękny, ale i wykonanie pieśni perfekcyjne, tak jak i Liothannei.
Alessio
Jechał słuchając uważnie jej pieśni,gdy skończyła patrzył na nią jak zaczarowany nie mogąc powiedzieć słowa,już wcześniej wiedział że warto dla niej ryzykować życiem bo drugiej takiej kobiety nigdzie nie znajdzie,ale nawet z wiedzą jak wspaniała dziewczyna mu się trafiła wciąż potrafiła go zaskoczyć. Z pewnością bowiem była to najładniejsza pieśń zaśpiewana ludzkim głosem jaką słyszał w swym życiu....
Anna de Loiret
Ukłoniła się w siodle i powróciła do wyprostowanej pozycji zamaszyście, aż włosy jej poleciały na wszystkie strony, smagając przy tym delikatnie ukochanego. Alessio, Christophe, wasza kolej!
Alessio
Nawet w połowie Ci wykonaniem nie dorównam ale znam jedną którą chciał bym Ci zaśpiewać..... - powiedział po czym chrząknął wziął głęboki oddech i zaintonował pieśń:
Moja Anno, miła Anno zatańcz nam
Twoje włosy wciąż czarują słońcem
Kiedy tańczysz każdy patrzy
Każdy myśli tak …
W oczach niebo ma, w dłoniach trzyma skarb Anna
Ptakom daje wiatr zmienia w chwile czas Anna
Nawet swoje sny daje żebyś śnił Anna
Ma urok gwiazd i kocha świat
Ta dziewczyna w dłoni zmienia cały świat
Jej spojrzenia chciałbyś zabrać w siną dal
Swym uśmiechem noc rozjaśnia, moc miłości dobrze zna
To Tobie piękna Anno serce chciałbym dać
W oczach niebo ma, w dłoniach trzyma skarb Anna
Ptakom daje wiatr zmienia w chwile czas Anna
Nawet swoje sny daje żebyś śnił Anna
Ma urok gwiazd i kocha świat
Moja Anno, miła Anno to już świt
Tak jak słowik witasz nowy dzień
Moja Anno, miła Anno nie wie o tym nikt
Choć słowa pieśni Alessio trafiały wprost do serca Anny, to niestety melodii w niej nie słychać składnej. Raz przyspiesza bez potrzeby, innym razem zaś zwalnia. Tileańczyk fałszuje równie mocno jak Arathena, jeśli nawet nie bardziej. Jadąc na przełaj przez łąki. oddaliliście się znacznie od traktu. Prastara puszcza elfów także znikła Wam z oczu. Niestety Alessio, Anna i Arathena czują, że będą musieli zrobić krótki postój, inaczej zapaskudzą swe ubrania. Niestety mijane co jakiś czas wśród morza traw krzaki są bardzo niskie, wręcz rachityczne.
Arathena
Nagle poczuła się delikatnie mówiąc niekomfortowo... Przepraszam ale nie wytrzymam i muszę na stronę... Zawróciła konia by znaleźć się za grupą. Gdy oddalili się troszeczkę załatwiła swoje potrzeby fizjologiczne.
Techniczny...
O ile przy tej czynności nie wydarzy się coś niestosownego, dogania grupę.....
Anna de Loiret
Alessio... Słysząc słowa piosenki o mało się nie popłakała - tak bardzo cię kocham, nie umiem tego wyrazić słowami... Westchnęła, dodając zaraz - ale więcej mi nie śpiewaj. Uśmiechnęła się przez łzy, po czym również zatrzymała się, by załatwić swoją potrzebę... Skrywa się za swoim wierzchowcem, w razie czego odganiając jakby ktoś próbował podejść...
Alessio
Uff,udało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - pomyślał uśmiechając się do niej radośnie na to wyznanie, gdy Anna wróci z powrotem idzie w jej ślady,również podążając na tyły ich niewielkiej kolumny by załatwić swoje pilne potrzeby.
Arathena już miała wstać po załatwieniu swej potrzeby, jak usłyszała głośne bzyczenie i na bliskim jej twarzy kwiecie ostu usiadł duży pasiasty owad, chyba trzmiel.
Spoiler:
Zdała sobie sprawę, że musi zachować wyjątkową ostrożność jeśli nie chce zostać użądlona.
Anna ledwo zdążyła, niestety chcąc po tym dosiąść swego wierzchowca by dogonić resztę, wdepnęła butem w końskie łajno. Na szczęście było na tyle stare i zaschnięte, że się na nim nie poślizgnęła, ale but sobie uwalała.
Anna de Loiret
Wiesz, czego w was nie lubię? Że robicie pod siebie - rzekła do Thilbauta nieco zdenerwowanym tonem. Nie zrobiło to na niej jednak wielkiego wrażenia, bo często jej się to zdarzało w stajni... Wytarła but o trawę energicznie, po czym dosiadła wierzchowca i ruszyła za resztą.
Arathena
Na widok owada wydobyła z siebie tylko.... O kuźwa.....
Owad nie niepokojony po chwili odleciał, Anna powróciła do reszty grupy, po chwili także Arathenna mijając Alessia. Ten zaś, gdy sam został i przykucnął, nagle miał wrażenie jakby mu ktoś tyłek oblał wrzątkiem. Zerwał się na równe nogi wydzierając wniebogłosy. Lecz nic nie zauważył w miejscu gdzie kucał oprócz dziwnej rośliny z białymi kuleczkami na szczycie łodygi.
Spoiler:
Tyłek strasznie go piecze.
Techniczny:
- 1 PS Alessio
Arathena
Dogoniwszy grupę.... Ominął mnie śpiew Giermka? Anno?
Anna de Loiret
Nie, nie zaśpiewał jeszcze... Wszyscy śpiewaliśmy już poza tobą Christophe, śmiało, nie wstydź się.
Christophe Leroy
No nie da mi spokoju no... Że też elfka musiała jej przypomnieć. No cóż, jak trzeba to trzeba - No dobrze, choć prędzej pewnie wypłosze wszystkie zwierzęta w okolicy, więc jak coś... to ostrzegałem.
Rozpocząć śpiewanie: powoli i dokładnie, coby się nigdzie nie rąbnąć na melodii...
Choćbym poznał wszystkie tajemnice świata,
choćbym rozdał wszystko, dla biednego brata,
jednak bez miłości,cóż mi dopomoże
Niczym wiedza,dobroć, bez miłości bożej.
Miłość jest cierpliwa, wszystko mężnie znosi
nigdy się nie cieszy, z niesprawiedliwości
Gniewem nie unosi się, nie pamięta złego
pychą nie wywyższa się i nie szuka złego.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku
z prawdą współweseli się, czystość trwa w jej blasku
Miłość jest łaskawa, wszystkim wiarę daję
wszystko też przetrzyma, nigdy nie ustaje.
Bogini w swym miłosierdziu, które jest bez miary
ciągle nam rozdziela, różnorakie dary
Jednak wśród rozlicznych łask, które Pani nam zsyła
największa jest miłość, nigdy nie przemija.
Christophe śpiewa bardzo melodyjnie, donośnym męskim głosem. Można by rzec że równie ładnie śpiewa jak wcześniej Liothannea i Anna.Arathena usłyszała wrzask bólu Alessia.
Techniczny:
Christophe - 1 PS
Arathena - 1 Punkt Pecha (nie ma to jak przerzucić udane 15 na jeszcze bardziej udane 04)
Alessio
Muuuuuuurwa! Pieprzona roślinka! - wydarł się podskakując jak oparzony a następnie z całej siły kopiąc krzak,gdy to zrobi ponawia próbę załatwienia swej potrzeby uważniej wybierając miejsce i zaciskając przy tym zęby z bólu
Arathena
Słuchając przepięknego głosu giermka miała się juz odezwać w komplemencie, gdy do jej uszu dobiegł przeraźliwy wrzask Alessia....
Słyszeliście? ale domyślała się, że tylko ona ma tak wyczulony słuch by usłyszeć cyrulika... Alessio ma chyba poważne tarapaty.... Mijałam go gdy zamierzał się.. no wiecie.... Ciekawe co może się takiego strasznego stać przy najprostszej czynności świata... Ale wrzask był taki jakby go obdzierali ze skóry.....
Anna de Loiret
Kobieta słuchając przepięknego śpiewu Christophe'a, w tym słów piosenki, wpatrywała się jak zaczarowana w niego. Nic wokół nie było w stanie przykuć jej uwagi, liczył się tylko ten śpiew i wspomnienie głosu Rolanda, który był tak podobny... Braciszku... Wyjąkała nie odrywając wzroku od giermka, zupełnie nie słysząc słów Aratheny czy krzyku Alessia.
Sprawdzimy to Aratheno, Wy jedźcie dalej rzekła Liothannea zawracając swego wierzchowca i dobywając miecza.
Arathena
Zawróciła konia.... Co by nie było, ale sprawdzić trza.... Ruszyła w kierunku w którym ostatni raz widziała Alessia....
Alessio
Wciąż wściekły i obolały,z piekącą tylną częścią ciała krzyknął na wszelki wypadek gdyby ktoś z jego grupy usłyszał wrzask - Żyję! Nic mi nie jest! - Tylko dupsko mnie piecze.....
Liothannea po okrzyku Alessia zatrzymała swego wierzchowca. Tileańczyk zdążył załatwić w końcu swoją potrzebę, wstając widzi odległe sylwetki elfek.
Alessio
Pojękując z bólu ostrożnie dosiadł konia i podjechał do elfek mówiąc zawstydzony - Przypadkiem usiadłem na jakimś dziwnym krzaku..... - po czym dokładnie opisał jego wygląd
Arathena
A to czarci chwast.... Nie chcesz chyba panie powiedzieć, że niefortunnie usiadłeś na nim gołą częścią ciała? Jej głos był pełen powagi i nieukrywanej troski...
Teraz Cie panie pewnie tylko szczypie i piecze. za parę chwil przestanie.... Wiedzieć jednak musisz że w nocy przeniesie się na całe ciało... Ino Jedna rzecz jest na to by zaradzić by jad się nie rozprzestrzeniał... Poproś ukochaną by zimne okłady zrobiła... musi to rozmasować... chyba że rano będziesz chciał mieć całe ciało w czerwone placki.... Jeśli mi nie wierzysz to idź na stronę i sam zobacz że cztery litery masz już zaczerwienione... Mam nadzieję, że nie pokopałeś tej rosliny w nerwach co niektórym się zdarza... Ich nasiona się wtedy rozsiewają i w ubraniu i we włosach sie zagnieździć mogą.... Cały czas starała się być wiarygodna i poważna...