Vito:
Nie... To samo tutaj.
Wersja do druku
Vito:
Nie... To samo tutaj.
Edward
No dobra, ja się przejdę kupić jakąś koszulę - odparł Danowi, palcem robiąc takie kreski na osmolonym ciele, żeby powstał jeden czysty pas w kształcie kobiecych piersi.
Edward:
Na myśl przyszły ci dwa miejsca, w których mógłbyś coś kupić. W drodze powrotnej z portu do Vatrasa rzuciły ci się w oczy kilka szyldów. Zapewne są tam jakieś zakłady, w których mógłbyś sobie kupić porządne ubranie, a może i pancerz. Z kolei rynek tuż przy placu świątynnym zapewne również ma coś do zaoferowania i to pewnie po niższych cenach.
Dan:
Widzisz, jak jeden ze strażników miejskich wziął maga pod pachy i zaczął go targać w kierunku placu wisielców, a za nim podążał Vatras. Przy okazji zauważasz, iż Edward chyba próbuje odkryć w sobie talent do malarstwa... Czy go jednak rzeczywiście posiada to trudno powiedzieć.
Vito:
Widzicie? Chyba coś już płynie do portu. Statki królewskie sądząc po ich wielkości... - rzucił Falmir.
Vito
Skiknijcie to sprawdzić, ja będę dalej obserwował, może coś się w końcu stanie.
Dan
Roześmiał się widząc co robi Edward - Zatem do zobaczenia niebawem haha! - i udał się szybkim krokiem w stronę farmy
Vito:
- Eh... Niech będzie. Idziesz ze mną Rhen?
- Dobra.
Ruszyli. Zostałeś sam... Ciekawi Cię co twoja siostra teraz porabia. Aż zamyśliłeś się o niej... I naprawdę chciałbyś by teraz tu z tobą była. Poczuć znowu dotyk jej delikatnych dłoni, smak jej ust, przeżyć ponownie znowu te wszystkie przyjemne chwile... Szczególnie te, gdy zostawaliście sam na sam... Tak się rozmarzyłeś, tak te wspomnienia są przyjemne, że aż wręcz nie chcesz, albo raczej możesz przestać o tym myśleć...
Dan:
Zobaczyłeś z daleka niedawne miejsce walki. Przypomniałeś sobie, że z Edwardem nie sprawdzałeś tych szkieletów, a kto wie, może nie walczyły żadnym zardzewiałym prętem... O ile te miecze jeszcze tam są.
Dan
A w sumie......,co mi szkodzi..... - pomyślał wzruszając ramionami i przeglądając jeszcze raz pole walki jednak zachowując przy tym niezbędną ostrożność....
Vito
Uśmiechnął się na myśl o siostrze, przymknął także na chwilę oczy, by rozjaśnić wspomnienia, przypomniał sobie jednak po chwili po co tutaj siedzi i zaraz z powrotem wrócił do obserwowania magazynu. Na to przyjdzie czas potem, stary przychlast by mnie chyba zajebał jakbym teraz coś przegapił bo zamkłem ślepia, hehe, ciekawe jakbym mu to wytłumaczył.
Dan:
Podchodząc do pobojowiska zauważyłeś, iż banda goblinów właśnie ucieka z tymi dwoma mieczami szkieletów. Są jakieś 20 metrów od Ciebie, a biegną dosyć szybko, więc gonienie ich chyba mija się z celem...
Vito:
Aż od tego rozmyślania coś urosło Ci między nogami. Straż stoi jak stała i nic się zbytnio ciekawego nadal nie dzieje, niestety...
Vito
Choć jego obecnego problemu nie powinno być widać ze względu na zbroję, to postanowił jeszcze przekrzywić trochę pochwę z mieczem w stronę krocza by je zasłonić, tak jakby sama się w ten sposób ułożyła przy siadaniu...
Dan
Osz Wy małe zielone sukinsyny!To mój łup! - krzyknął za nimi przyspieszając do biegu i starając się w nim załadować kuszę,gdy już to zrobi przystaje by oddać strzał w bliższego ze złodziei....
Dan:
Udało ci się trafić jednego ze złodziei, który przez zadaną mu ranę wygrzmocił się na ziemię upuszczając miecz. Dwoje z jego kolegów zatrzymało się, wzięło miecz we dwóch i zaczęli biec dalej wraz z resztkami złomu w drugiej ręce. Dało ci to kilka sekund przewagi, dzięki czemu jesteś coraz bliżej jednego ze swoich zdobyczy... Zostawiony goblin natomiast coś tam krzyczy i próbuje pokuśtykać gdzieś na pobocze.
Techniczny:
Dzieli go teraz jakieś 10 metrów od pierwszego miecza. Reszta tak samo.
Dan
Ha!Dobrze Ci tak! Następnym razem nie zabieraj co nie Twoje! - powiedział Dan wzmagając wysiłki i przyspieszając swój bieg,w końcu czego się nie robi dla pieniędzy.....
Dan:
Gdy biegłeś w kierunku goblinów jeden z postrzelonych próbował złapać Cię za nogi i najprawdopodobniej pogryźć. Na twoje szczęście nie udało mu się to, a jedynie przebiegłeś się po nim. Po pewnym czasie Dan dogonił niemalże swoich złodziei, a z daleka już właściwie widać tereny w okół Twojej rodzinnej farmy.
Dan
Dobywa swoją broń i atakuje nogi goblina biegnącego z przodu tak aby jego towarzysz musiał wyhamować bądź na niego wpaść,wydaje przy tym z siebie bojowy okrzyk wiedząc że te stwory do odważnych nie należą i dość łatwo można je spłoszyć....Dąży do jak najszybszego wykluczenia ich z walki,gdy to zrobi ponownie ładuje kuszę i próbuje trafić ostatniego ze złodziei.
Dan:
Nie udało ci się trafić goblina, choć wiele nie brakowało. Te w popłochu postanowiły upuścić część żelastwa i biegnąć dalej z samym mieczem. Nieco cię wyprzedziły, lecz masz szansę trafić jeszcze tego z tyłu.
Vito:
Nudziłeś się jak cholera, a statki dopiero co do portu przybijały, więc pewnie jeszcze trochę potrwa zanim tamci wszystko załatwią. Po pewnym czasie zauważyłeś, iż ktoś podąża w Twoim kierunku... Pewny nie jesteś, bo koleś nieźle się zatoczył i masz wrażenie, że nie do końca wie gdzie idzie. Jego wygląd też nie wygląda zbyt miło - cały obrośnięty, z rozpiętą koszulą do połowy i uwalonymi spodniami w jakimś błocie. Nagle, gdy w końcu Cię zauważył stanął jak wryty wpatrując się w Ciebie i wymamrotał coś - He...lhe..nnnnn..a?
Dan
Widząc że chybił o włos aż sapnął ze złości i skoczył na gobliny by je obalić na ziemie,gdy tylko to zrobi stara się je jak najszybciej dobić a następnie załadować kuszę i spróbować szczęścia przy trafieniu w ostatniego szabrownika.
Vito
Czy ja kuźwa wyglądam na jakąś Helenę? spytał, i wrócił do obserwowania magazynu, bo możliwe, że złodzieje wysłali pijaka, by odwrócił jego uwagę.
Dan:
Udało ci się, przez co jeden z goblinów znalazł się pod Twoimi nogami krzycząc i wyrywając się cholernie mocno, drugi zaś upadł tuż przy twoim toporze. Za pierwszym ciosem nie ubiłeś go, ale przynajmniej już nie może się za bardzo ruszać, za drugim natomiast dobiłeś go do końca. Goblin pod tobą natomiast chyba próbował ugryźć Cię w twoje przyrodzenie, lecz skutecznie zablokowałeś go nogami i przeto mogłeś go spokojnie dobić. Niestety nie trafiłeś w ostatniego szabrownika, ponieważ był już dosyć daleko. Zbliża się powoli za to do Twej farmy.
Vito:
Iii...e ja to ukć Cibi... - chyba nie zareagował i zaczął podążać w Twoim kierunku. W jego ręku zauważasz chyba butelkę wódki...
Vito
Wstał i wyjął miecz z pochwy. Spieprzaj bo Ci to w dupę wsadzę pieprzony pijaku! No już!
Dan
Podniósł miecz i zaczął biec w stronę farmy ile sił w nogach - A co on jakiś tępy jest? Chłopaki mu nakopią do tyłka hehe....
Vito:
A..le fruci do... mie - upadł przez Twymi nogami i zaczął pełznąć do nich i próbować je objąć.
Dan:
Po kilku chwilach zauważyłeś, jak goblin skręca w kierunku schodów do farmy. Nagle zauważasz, jak goblin spieprza się z nich i szybko schodzi z nich Twój ojciec. Ściąga z pleców swoją siekierę i zaczyna tłuc goblina dopóki nie padnie. Po dwóch ciosach rozwalił mu głowę na miazgę i jak gdyby nic po chwili wziął Twoją zdobycz i z szyderczym uśmiechem wrócił na farmę, nawet Cię nie zauważając. Jak to mówią - gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta...
Vito
Wbił miecz w ziemię tuż przed pijakiem. To sobie obejmuj degeneracie!
Dan
No niee,naprawdę?.......Ale jak to mówią kto pierwszy ten lepszy.....- pomyślał śmiejąc się i zatrzymując by złapać oddech i obejrzeć swój nowy miecz
Dan:
Jest to krótki, żelazny miecz. Wygląda na dosyć nowy, zadbany i ostry. Coś ci mówi, że ci wyznawcy mają więcej takich zabawek.
Vito:
Pijak objął Twoje nogi i zaczął się do nich tulić mamrocząc coś przy tym. Próbował Cię przy tym powalić na ziemię, ale najwidoczniej ma zbyt mało siły, by tego dokonać.
Techniczny:
Staty miecza:
Krótki miecz
Rodzaj broni: broń jednoręczna
Obrażenia: 6 (sieczne,kłute)
Cena: 75 sztuk złota
Wymagana siła: 15
Dan
Hmm.....,wyjątkowo porządny jak na broń znalezioną w rękach kogoś,kto ostatnie dziesiątki lat spędził pod ziemią....,wygląda mi to na koneksje z jakimś wpływowym człowiekiem z górnego miasta.....,muszę to pokazać Vatrasowi.... - pomyślał chowając broń i udając się w stronę farmy
Vito
Zrozum idioto że nie jestem Twoją narzeczoną, won! warknął odkopując go od siebie.
Edward
Wszedł do jednego ze sklepów, dumny ze swoich nowych piersi.
Edward:
Eee... Tak? Czym mogę służyć? - spytał się Ciebie handlarz.
Edward
Chcesz pomacać? Aaahahaha! Tak już poważnie, to szukam jakichś ubrań, co masz na sprzedaż kupcze?
Edward:
Tiaa... Koszule, spodnie, eleganckie ubrania dla "bardziej zamożnych". Ba, nawet mogę cię w kieckę ubrać jakąś nieznajomy. Mam też na stanie jakieś lekkie zbroje.
Edward
Hm... Kiecki jeszcze nie potrzebuję, jak widzisz wolę chodzić nago i eksponować swe kształtne piersi, aaahahaha! Za ile ta lekka zbroja?
Edward:
Mam tu na stanie na przykład skórzaną zbroje. Lekka, łatwo ją umyć i w miarę chroni przed mieczami czy strzałami. 100 sztuk złota - wyjął gdzieś spod lady tę oto zbroję. Wygląda dosyć przyzwoicie, a lepsze to jakby nie było niż latanie z gołą klatą albo w koszuli. Zwłaszcza, że pewno nie jeden nekrofil czai się w krzakach na twoje dupsko.
Edward
Będę wyglądał jak sodomita z lasu, aaahahaha. W sumie fajny zawód, mila odmiana od żeglowania! Masz tu złoto i dawaj zbroję, hehe.
Edward:
Taa, uważaj tylko żeby po ciemku jakiegoś wojskowego nie dorwać - wziął złoto i podał ci zbroję.
Edward
Rozepchana dupa nie wadzi w rzucaniu się na śmierć ku chwale króla, aaahahahaha! Wziął zbroję, wyszedł na zewnątrz i zaczął ją zakładać. Po tym zamierza udać się na umówione spotkanie z Danem.
Vito:
Jęknął z bólu, po czym przystąpił do szarży na Ciebie na swych kolanach. Ba, zaskoczyłeś się bo udało mu się nawet wyprowadzić Cię z równowagi. Przewróciłeś się, a ten uwalił na Tobie i najwyraźniej na tym nie ma się skończyć, ponieważ coś burczał o... Ukaraniu Cię? Widzisz, jak zbliża się swoimi ustami do twojej szyi. Słyszysz też, jak żołnierze na dole zastanawiają się i rozmawiają o tym, co się dzieje tam na górze.
Vito
Wypierdalaj pederasto jeden, nie widzisz że chłopa masz przed sobą?! wykrzyczał odpychając go od siebie rękami i nogami.
Vito:
Odepchnąłeś to. Pijak coś tam smutno mamrocze pod nosem patrząc się na Ciebie. Chyba zraniłeś jego serduszko... Słyszysz też jakieś stłumione śmiechy z dołu. Chyba żołnierze mają ubaw z Ciebie.
Vito
Wstał jak najszybciej i pokazał palcem jakąś bliżej nieokreśloną przestrzeń w porcie wydzierając się na pijaka Wynocha bo Ci skórę wygarbuję! Nie chcę Cię tu więcej widzieć! A Wy co się śmiejecie idioci?! Pilnować magazynu bo znowu Wam dupy obrabują że nawet nie zauważycie!