-
Maikh
Pozwolił by sakiewka przeleciała kogo niego i upadła na ziemię. Dobrze wiesz, że nie o pieniądze mi chodzi. Chcę byście zawiadomili mój lud o możliwości bliskiego nadejścia Dnia Odkupienia i dlaczego sądzicie, że to już ta pora. Issaram przygotowują się na niego od tysiącleci, pomogą Imperium, mimo karnej ekspedycji. Za nią już zdążyliście zapłacić. I to powiadomili oficjalnie, bez przebieranek w kupców, jako Nora... lub Psiarnia. Sądzę bowiem, że okazanie odrobiny zaufania i podzielenie się wiedzą z rywalami może zapobiec wojnie między wywiadami.
-
Maikh
Łatwo powiedzieć, ale niech Ci będzie, przekażę Twe słowa Geno Laskolnykowy, on powinien przekonać Cesarza, jeśli coś ustalimy zostaniesz powiadomiony, po czym Urson popędził konia i zaczął się od Was oddalać, widać od teraz jesteście zdani na swoje pomysły
-
Alda
Podjechała do leżącej na ziemi sakiewki, a jej rumak z polecenia pani kopnął ją w stronę Dagotha. Skoro to ma być złoto nas wszystkich na podróż, niech ktoś nieuwikłany w żadne spory nim rozporządza.
-
Maikh
Gdzie skierować Astlina jeśli zgodzi się rozmawiać?! wydarł się za Ursonem.
-
Maikh
W Twej głowie rozległ się głos Nigdzie, niech On wybierze miejsce spotkania
-
Dagoth:
Jeżeli taka będzie wasza wola to mogę nim rozporządzać. Co reszta o tym myśli?
-
Maikh
Skinął głową Dagothowi na zgodę.
-
Rehlynn
A miej je, być może nigdy go do końca nie wykorzystamy.
-
Aurelia
A może wypłacić każdemu po 20 orgów a resztą się zajmie Dagoth? Całości nie podzielimy równo między wszystkich ale tak będziemy bardziej niezależni niźli każdy by miał się zgłaszać w razie potrzeby po swoją dolę do jednej osoby.... - powiedziała nie otwierając oczu i bawiąc się kosmykiem swych włosów
-
Regina
Równie skinęła głową Dagothowi...Wskoczyła na konia... gotowa ruszyć...
-
Morghar
O, i to jest dobry pomysł, to chyba najlepsze rozwiązanie. Rzekł po słowach Aurelii.
-
Maikh
Nie chcę tego złota. Mnie do jego podziału nie liczcie.
-
Aurelia
To daj nam po 30 a resztę zachowaj Dagothcie i skończmy już o tym rozmawiać....
-
Alda
Westchnęła ciężko przewracając oczami, nie chciała już tego wszystkiego słuchać, schowała swą twarz we włosach Aurelii czekając aż wyruszą.
-
Maikh
Ruszył drogą w stronę zachodu, nie bacząc czy inni za nim podążają. Ale kłusem, by mogli go dogonić, gdy już zakończą podział pieniędzy.
-
Dagoth:
Kapłan podniósł mieszek i rozdał wszystkim pieniądze, prócz Issarowi po 30 orgów. Reszte trzyma przy sobie. Od razu wsiada na konia i rusza za Maikhiem.
-
Regina
Opierała się wcześniej znudzona o łęk swym łokciem... Gdy Dagoth podawał jej dolę schowała ja do sakwy... Dzięki.. powiedziała
cicho i ruszyła za Issarczykiem
-
Morghar
Skinął głową kapłanowi w podzięce, schował otrzymane złoto, i ruszył, by dogonić Issara.
-
Alda
Odebrawszy swoją i Aurelii dolę, wręczyła jej obydwie wiedząc że dobrze się zajmie oraz pognała Asandera do galopu, podążając za Maikhiem.
-
Aurelia
Kochanie....,jesteś pewna? - wyszeptała łagodnie a gniew odszedł jak ręką odjął,zaufanie jakim obdarzyła ją Alda było niczym balsam na jej wzburzony nastrój....
-
Alda
Nic nie odpowiedziała tylko zaśmiała się radośnie, jeszcze przyspieszając bieg konia. Uwielbiała ten wiatr we włosach, tą prędkość, tą wolność...
-
Aurelia
Także się uśmiechnęła a niedawno stracony humor dzięki lubej zdążył powrócić,znów przymknęła oczy po prostu rozkoszując się wspólną przejażdżką....
-
Wszyscy
Podzieliliście pieniądze, jedni szybciej drudzy wolniej ruszyli na zachód za Issarem. Czeka Was kilkaset mil drogi, dziś pewno jeszcze kilkadziesiąt przejedziecie, możecie tą drogę przebyć w milczeniu lub poświęcić na przemyślenia albo też porozmawiać, Wasza wola
-
Maikh
Gdy go dogonili rzucił głośno: Ktoś pomyślał by kupić prowiant przed wyruszeniem z miasta?
-
Alda
Zapolujemy, nie było sensu marnować czasu na kupowanie prowiantu - odparła wzruszywszy ramionami. O kurwa zapomniałam o tym prowiancie, znowu będę musiała się jebać z kaczkami...
-
Maikh
Pewno nie każde z nas się zna na polowaniu, trzeba będzie wcześniej postój zarządzić.
-
Aurelia
Ja chętnie pomogę,trochę się na tym znam.... - wtrąciła z uśmiechem głaszcząc Aldę po dłoni
-
Alda
Kto jeszcze umie polować? Jakby czwórka się znalazła, to podzielilibyśmy się na dwie pary, łatwiej byłoby coś ustrzelić - rzekła i ucałowała Aurelię w kark w odpowiedzi na pieszczotę jej dłoni.
-
Maikh
Także umiem, jednak nie mam łuku. A świstaków tu raczej nie znajdziemy, czy czegoś co pieszo dogonię.
-
Morghar
Ja też potrafię, mógłbym coś upolować dla drużyny. Odrzekł Aldzie.
-
Alda
Możesz się nam przydać na polowaniu nawet z mieczem Maikhu. Możesz konno zaganiać zwierzynę w naszą stronę, by łatwiej było ustrzelić. Nie mówiąc o tym, że sam dogoniłbyś jakiegoś dużego zwierza. Chyba że się napierdolisz na rogi jakiegoś ogromnego bydlęcia hehehe.
-
Maikh
Myślałem raczej by ryb nałowić, rzeka blisko, tylko potrzebował bym czegoś na sak.
-
Alda
Mogę ci użyczyć czapraka mego rumaka, jednak po łowieniu zanurz go w wodzie porządnie i mi oddaj, potem sama sobie go wypiorę dobrze by zapach ryb z niego zszedł - rzekła Maikhowi.
-
Maikh
Nada się doskonale, tak uczynię. A jak będę miał szczęście, to może i nie będzie go potrzeby zanurzać jak raki znajdę.
-
Dagoth:
Niezły pomysł... Ja mam chyba jeszcze część ze swoich zapasów. No nic, zobaczymy jak mu tam pójdzie. Może teraz będzie to okazja do porozmawiania z tą Reginą? Chociaż średnio mi się to marzy... szczerze powiedziawszy.
-
Regina
Nie przejmowała się zbytnio jedzeniem... Nie raz jadła takie paskudztwa, że niejednemu by w gardle stanęło... Przy rzece to raj nawet można by rzec.... A to jak Issarczyk już powiedział ryby czy raki można połowić.... Nie na darmo ludzie osiedlają się właśnie przy rzekach....Prędzej czy później natkną się na jakąś osadę... pola uprawne czy cokolwiek... Rzeka wylewając muł niesie na grunt to i żyzne tereny na pewno ktoś uprawia... Kukurydza, pszenica... dla gryzoni to raj.... ino złapać... Jak to zawsze mówiła. przejdzie przez pysk to przez dupę też....Niech się bawią w tropicieli i myśliwych... Swoją drogą zastanawiało ją jak Ci ludzie do tej pory sobie radzili... Ta to pewnie dupy dawała za kawałek strawy.... Ciekawe na ile już Aurelię naciągnęła wywłoka jedna... Ale reszta? hmmm....
-
Alda
Skinęła Maikhowi głową, a po chwili przypomniała sobie o czymś... Aurelio, mówiłam, że coś ci pokażę, gdy wyruszymy. Rozejrzyj się wokół. Spójrz na wszystko, co cię otacza... Łąki, drzewa, równiny, wiatr rozwiewający twe włosy, krople deszczu... To jest właśnie wolność Aurelio, to co utraciłam i to, co będziemy mieć po wykonaniu zadania. Uczucie, że możesz ruszyć przed siebie i wiesz, że przyroda cię wykarmi, daje poczucie wolności... Dlatego nie zamierzam nigdy zamieszkać w mieście, chcę się zawsze tym delektować... Mówiła wyraźnie tym uszczęśliwiona, chodziło jej o to, by pokazać Aurelii to, co ceni najbardziej, ukazać jakoby to, co wpłynęło na to jaka ona jest...
-
Aurelia
Aldo,szczęście Ty moje,nie musisz mi tego mówić - powiedziała cała uradowana ujmując ją za dłonie - Też to kocham i dlatego miasto opuściłam,to tu można robić co się chce,kiedy chce i jak chce to tu czuję że naprawdę żyję....,nie potrafiła bym żyć w zamkniętych murach bo bym uschła i zwiędła od tej ciasnoty!
-
Alda
Zaśmiała się radośnie obejmując mocno Aurelię, puszczając przy tym wodze Asandera... Rumak też może odpocząć nieco, koczowniczka potrafi i tak kierować nim bez ich użycia.
-
Aurelia
Uśmiechnęła się i powiedziała udając poirytowanie - I to jest właśnie wada jechania z przodu....,Ty mnie możesz tulić i całować a ja ledwo co mogę to odwzajemnić....