Spytko po łacinie:
Ech Godwynie, jakiś chędożony w rzyć Saracen musiał rozkaz odwrotu wydać, a prawie tych psów pod ostrza chorągwi zawiodłem.
Wersja do druku
Spytko po łacinie:
Ech Godwynie, jakiś chędożony w rzyć Saracen musiał rozkaz odwrotu wydać, a prawie tych psów pod ostrza chorągwi zawiodłem.
Katarina
Słysząc Spytka odwróciła się by odjechać gdzieś i się schować. Szeptem do Agnes... Nie możemy pani dać się poznać... Spytko nigdy mi nie wybaczy.... Możliwe że brzemienna jestem, ale na Boga przecie miejsce żony przy mężu jest...
Chwile tak stała, by trącić Błyskawice lekko udami by powoli ruszyć gdzieś na tyły... Jedźmy zanim się zorientują. Pan Konstabl pewnie też nie swój będzie jak Panią obaczy....
Nie, zostań Katarino! Nie damy się poznać, nie martw się, wracajmy do szeregu, wracajmy na Boga, wszak coś sobie postanowiłyśmy, nie ma już odwrotu, nie z tej bitwy Katarino, nie z tej bitwy - odszepnęła Agnes obejmując szlachciankę, by dodać jej nieco otuchy.
Spytko po łacinie:
O, patrz mości Godwynie, Ci jednego konia dosiadają, ciekawym czy kobietą w łożnicy po bitwie też będą się dzielić ze sobą! roześmiał się głośno.
Katarina
Trochę oprzytomniała na słowa Agnes, i choć jeszcze czuła łomotanie serca odwróciła jednak konia i wróciła do szeregu... Odwracając w razie czego wzrok od znajomych rycerzy... Masz rację Pani. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Ino odzywać się nie możemy to nas nie rozpoznają.
Agnes zeskoczyła z rumaka i powoli podeszła do Spytka, oraz śmiejącego się z jego słów Godwyna. Zdjęła rękawicę, spoglądając na obydwu rycerzy. Jednakoż widok nie jest taki, jakby się spodziewali. Dłoń owego wojownika jest nader piękna, zdobiona też pierścieniem, jaki kiedyś z pewnością widzieliście...
Boemund tymczasem zatrzymał się, spojrzał w niebo i zamknął oczy...
Spytko po łacinie:
Śmiech polskiego rycerza przeszedł w zakrztuszenie. Przepraszam Pani, nie poznałem odrzekł gdy tylko opanował kaszel i pochylił głowę.
Katarina
Spuściła tylko głowę... Trza było mi w cytadeli siedzieć i haftować Lisy na chusteczkach... Psia mać....
Bertrand
Cóż to za wyśmiewanie dwóch konnych na jednym wierzchowcu? Rozumiem że pieczęć rycerzy Templariuszy też dla Was zabawna?
Robert
Wściekł się nie na żarty gdy zobaczył że to Agnes,zagryzł zęby ze złości i ledwo się powstrzymał od urządzenia jej sceny,z trudem się opanowując i gwałtownie zawracając przed nią konia odwracając się tym samym przodem do Saracenów wykonujących jakiś dziwny manewr,więcej na nią nie spoglądając....