-
Katarina
Mimo, że sytuacja była nader smutna i niewesoła, odważyła się jednak zażartować do Spytka.... Myślisz, że Będzie taki jak Ty? położyła jego dłoń na swoim brzuchu.
Jeśli tak to musisz zaraz po nim postarać się o to by drugie dziecko było dziewczynką. Jej usta wysiliły sie odrobinę w uśmiechu.
-
Agnes ucałowała Normana w policzek i odwróciła się za siebie. Pani Katarino! Panie Spytko! Dołączycie!? Krzyknęła do małżonków, ci to usłyszeli.
-
Robert
Na jej przyjacielski pocałunek nic już nie powiedział tylko przytulił do siebie i czekał aż świeżo upieczeni małżonkowie do nich dołączą....
-
Bertrand
Podszedł do kapłana. Masz czas by się mną zająć, ojcze, czy gorzej rannymi zajęty jesteś? Ja mam jeno prawy bok trochę rozharatany i lewe ramię rozcięte, miecz po mojej tarczy się ześlizgnął i tak trafił. Mniejszych stłuczeń i zadrapań nie liczę, czas wyleczy.
-
Spytko po polsku:
Byś też jej życie na szwank wystawiała jak jego? Westchnął i dosiadł Trzaskawicy by dołączyć do Agnes. Rozumiem czemu to uczyniłaś, ale nie znaczy, że szybko Ci to wybaczę.
po łacinie:
Już jedziem!
-
Katarina
Słowa Spytka sprowadziły ja jednak bardzo mocno na ziemię... Starała się przełamać lody, ale widać rycerz naprawdę był na nią zły... Wsiadła na Ognistą i ze spuszczoną głowa pojechała za nim do Agnes i Pana Roberta...
-
Techniczny:
2 PL na likwidację średniej, jeśli jeszcze mogę je tak wydać.
-
Charles de Tournemire
Dobrze. Zdejmij wpierw swą zbroję, bym mógł dokładnie oczyścić rany i zabandażować je i sprawdzić, czy nie trzeba ich zszywać - powiedział, po czym zaczął szykować bandaże wraz z igłą chirurgiczną i nićmi.
-
Bertrand
Ściągnął powoli zbroję, a następnie zrobił to samo z koszulą. A wina jakiegoś, coby ból uśmierzyć, nie ma ojcze?
-
Katarina, Robert i Spytko dojechali wraz z Agnes do obozu. Wtem kobieta się ozwała, uprzednio klepiąc Amalryka po szyi - Bóg złączył nasze losy i bardzo się z tego powodu raduję. Pani Katarino, panie Spytko, wiem że ze względu na mego męża pragniecie wyruszyć do Francji i zawalczyć o Moulins. Ale zwalniam was z wszelkich obietnic mu danych, możecie podążyć tam z własnej woli, jeśli chcecie, ale nie śmiem prosić was o to, bowiem to będzie kolejna wojna, w której poleje się wiele, wiele krwi. Ty Robercie też nie musisz brać w tym udziału, możesz zabrać Charlotte tam, gdzie będzie bezpieczna, byście razem mogli żyć spokojnie...