Katarina
Tak panie. Odpowiedziała do rycerza zsiadając z konia. Pan, nasz Wybawiciel. Spojrzała trochę niepewnie na Charlottę.
Wersja do druku
Katarina
Tak panie. Odpowiedziała do rycerza zsiadając z konia. Pan, nasz Wybawiciel. Spojrzała trochę niepewnie na Charlottę.
Surija
Skoro wszyscy tak ochoczo ruszyli do konstabla, Ona poszła poszukać medyka i wypytać o zaczerwienienie na dłoni, mało obchodził Ją los zarówno karczmarza jak i nieznanych kobiet
Charles de Tournemire
Spojrzał na swojego brata zakonnego - Skoro twierdzi, że tak to możemy je zaprowadzić przed jego oblicze. Najwyżej to te panie będą mieć kłopoty.
Tomasz, George, Charles, Katarina
Istotnie, ja ręczę słowem że ta pani prawdę mówi. Ojcze, sprowadź proszę... Pana Boemunda, powiedz iż Charlotte przybyła, bo gdy w innej sprawie mu przeszkodzisz, może w wielki wpaść gniew. Cały stan kapłański znienawidził, niesłusznie wprawdzie ale zrozumieć go można - rzekła Charlotte.
Surija
Poszłaś do komnaty jednego z braci - Niemca o imieniu Fryderyk, który zna się na medycynie jak mało kto. Czym ci mogę służyć, Surijo? Po łacinie spytał.
Surija
Fryderyku Twa wiedza słynna w całej Jerozolimie, toteż do Ciebie przychodzę po odpowiedź czy owo zaczerwienienie na mej dłoni zwiastuje azaliż trąd czy inną przypadłość zapytała po łacinie pokazując dłoń medykowi
Charles de Tournemire
Znasz konstabla, pani? Cóż, dobrze, pójdę po niego - odparł po czym od razu poszedł po konstabla. Podszedł do jego drzwi i zapukał w nie odsuwając się od nich by przypadkiem nie dostać drzwiami od zdenerwowanego rycerza.
Surija
Fryderyk przyjrzał się plamie - hmmm... Jest możliwość, że przy trądzie pojawią się najpierw czerwone plamy, ale to nie musi świadczyć o zarażeniu. Jest sposób na wywiedzenie się. Daj mi swą dłoń - medyk wyjął nóż.
Charles
Konstabl otworzył drzwi zamaszyście i gdy Cię ujrzał wrzasnął - czego tu! Rychtować się do drogi kazałem!
Surija
Podała dłoń medykowi
Charles de Tournemire
Przybyła tu pewna dama zwana Charlotte. Chyba zna Ciebie, panie i prosi, byś wyszedł jej na spotkanie. Czeka na dziedzińcu - odparł nie lękając się wrzasku i gniewu konstabla.
Spytko:
Żadna tajemnica. Wszyscy wiedzą, że twa mać oddaje się na lewo i prawo. rzucił po łacinie.