Catherine
Nie skomentowała jej słów,zamiast tego ucałowała delikatnie w policzek i powiedziała - I jak,zimno Ci? Jesteś takim głuptasem że jeszcze mi się przeziębisz i co będzie?
Wersja do druku
Catherine
Nie skomentowała jej słów,zamiast tego ucałowała delikatnie w policzek i powiedziała - I jak,zimno Ci? Jesteś takim głuptasem że jeszcze mi się przeziębisz i co będzie?
Arstan
Na wycieczkę się wybrałem, jasne że byłem jeńcem, wpadliśmy w gówno pod wsią którą te łotry paliły, chcieliśmy ich z Hallbjornem sprać, ale za dużo ich było no i tak wpadliśmy w ich łapy, jakbyście się po krzakach nie uganiali, a wcześniej uderzyli to wieś by ocalała, a i ja bym nie musiał być uprzejmy dla tych bubków
Catherine:
Ale się mną zaopiekujesz, prawda Cathy? Spytała patrząc w Twe oczy z delikatnym uśmiechem, dłonią łapiąc kosmyk Twych włosów.
Arstan, Hallbjorn:
Co!? Spalili Ehlerdah? Ktoś przeżył?! Spytał nagle rycerz, mocno poddenerwowanym tonem.
Arstan
A skąd mam wiedzieć, miałem inne problemy, choć jakaś dziewczyna uciekła z Naszą towarzyszką, niech no ja tę tchórzliwą babę spotkam
Catherine
Prawda,ale wolę nie ślęczeć nad Tobą i martwić się gorączką....a co będzie jeśli mnie zarazisz?Kto się wtedy nami zaopiekuje,hmm? - zapytała choć bez gniewu w głosie a nawet lekko się uśmiechnęła kiedy poczęła bawić się jej włosami
Catherine:
Lothiriel - odparła i zachichotała, dodając - chociaż obie możemy sobie pochorować... Będzie miło.
Catherine
Milej będzie bez choroby i nie wiem czemu cały czas mówisz o jakiejś Lothiriel....,skąd pewność że zechce nam pomóc? - Naiwna i głupiutka jak nie wiem co....,ale za to kochana....
Catherine:
Już raz mi pomogła... Miło wspominam czas, kiedy u niej byłam. Dobrze się mną zaopiekowała, była troskliwa i dobra... Nie wiem tylko, czemu mieszka z ludźmi. Po zachowaniu i wyglądzie bowiem, wywnioskować można że jest jakąś księżniczką...
Catherine
No nieee,kolejna szlachetnie urodzona? Ehh....,pewnie znowu będą....,zresztą nieważne....,spróbujmy zasnąć.... - powiedziała przymykając oczy
Erilla
Kto by pomyślał, że przyjdzie mi ssać nogę elfki... No dobrze, przynajmniej już po wszystkim. Gdy wyplułam krew, przepłukałam jeszcze dla pewności usta wodą. No dobrze, nie było aż tak źle, przynajmniej miałam okazję komuś pomóc.
W między czasie Kersijana zdążyła się ubrać i wyglądała jakby chciała już ruszać w dalszą drogę.
Hmm... zastanowiłam się chwilę gdy zadała mi pytanie Nie wiem dokładnie, dzień drogi, może dwa. Dawno nie byłam tutaj. Myślę, że powinniśmy ruszać jak najszybciej.