Surija do Tomasza
W takim razie to Waści sumienie obciąży moja krzywda, skoro słowem za Kasima ręczycie Panie
Wersja do druku
Surija do Tomasza
W takim razie to Waści sumienie obciąży moja krzywda, skoro słowem za Kasima ręczycie Panie
Katarina
Namoczyła rąbek spódniczki... Pozostało trochę, bo oszczędzałam ją byś i ty nie wyszedł stąd..... Umyj twarz bo pachniesz.... hmmm kobietą.. mimo, że cały czas się uśmiechała, to wyraz jej twarzy zrobił się odrobinę bardziej zmysłowy.
Na słowa Tomasza Boemund westchnął ciężko patrząc w oblicze Kasima. Spoglądał tak jeszcze przez chwilę, aż wreszcie podniósł swe ostrze, rzecząc do farysa - pan Tomasz Awdaniec, mój brat zakonny ocalił ci dziś żywot swym słowem, lepiej dobrze mu za to odpłać. Konstabl Podszedł do Suriji dłoń w rękawicy kładąc jej na plecach i odprowadzając kawałek - nie ubiłem go, ma ostatnią szansę ale teraz będzie wiedział, by wobec ciebie złych intencji nie mieć. Przysięgam ci na Boga, że jeśli jeszcze raz strach w twym sercu zasieję to go ubiję.
Wystraszony farys tymczasem otrząsnął się i wstał na równe nogi, po czym wyjął miecz i przyklęknął podpierając się nad nim przed Tomaszem, rzecząc po łacinie - uratowałeś mi życie panie, jestem więc twym sługą póki i ja nie odpłacę ci tym samym.
Surija cicho do Beomunda
Dziękuje Panie, ale można było to załatwić dyskretnie, teraz obawiam się że Ty i ja mamy jeszcze jednego wroga więcej
Spytko
Pocałował Katarinę, po czym szybko obmył swą twarz i kuś. Po dokonaniu ablucji wyszedł z namiotu i udał się w kierunku swej wiernej klaczy.
Katarina
Katarina również wyszła i zaczęła zwijać namiot. Gdy ta czynność była już za nią, splotła jeszcze starannie warkocz. Podpięła popręg przy klaczy... Winnam ci przeprosiny bo nie zajęłam się tobą należycie.. pogłaskała ją po szyi i pocałowała w policzek... Ale nadrobimy to jeszcze.
Wzięła ognistą za wodze i pieszo ruszyła ku reszcie towarzyszy. Właściwie to chciała podejść do Tomasza.....
Tomasz do farysa po arabsku
W imię sprawiedliwości to uczyniłem, wiedz jednak Panie, że jeśli nas zdradzisz sam na Ciebie miecz podniosę, jeśli zaś będziesz z nami uczciwie postępował jak dotąd wroga we mnie nie uświadczysz.
Do Katariny po polsku
Witaj Pani jakaś taka szczęśliwa jesteś, cieszy mnie to.
Spytko
Przywdział przeszywanicę i kolczugę, uważając by nie urazić świeżej rany. Co prawda powierzchownej i już opatrzonej, ale po co kusić Licho.
Surija:
Tego wroga wnet można się pozbyć, pamiętaj, nie pozwolę cię skrzywdzić - odparł krótko konstabl, po czym oddalił się.
Surija
Widząc, że to już koniec rozmowy poszła przygotować do jazdy Elilę jak i wierzchowca konstabla, choć tyle dla tego człowieka uczynić mogła w podzięce
Katarina Po łacinie do farysa... a po polsku do tomasza
pozdrowiła Farysa skinieniem głowy... Wybacz panie, że wtrącam się w rozmowę... nie czekając na odpowiedź zwróciła się do Tomasza po polsku.
Nie wiesz nawet jak szczęśliwa......
Nie patrzyła mu w oczy, ale nie dlatego, że chciała być fałszywa czy coś w tym stylu...
Choć boję się rozmowy z Tobą to winnam ją Ci jest. Obiecałeś mi swój miecz by godności mej bronic w razie potrzeby, a nikt jeszcze mi nie okazał rycerskości w taki sposób... głaskała Ognistą po szyi.
Przyznać muszę, że ten honor zaimponował mi.... Wiedzieć musisz też, że choć Twa twarz bliznami oszpecona na pierwszy rzut oka może wydać się straszna, to po dłuższym przebywaniu z Tobą przybiera bardziej przyjazny wygląd, a i duszę Twą dostrzegam jako prawą i czystą.... W pewnym momencie zaczęła się nerwowo bawić warkoczem...
Nie zrozum mnie źle, ale z tego słowa, które mi dałeś chciałam Cię zwolnić.... Serce moje chciałam Ci ofiarować gdy nagle zrozumiałam, że do innego jednak je piastuję. A mój honor nakazuje mi bym powiedziała Ci prawdę.... W nadziei mogę jeno trwać, że nie zraniłam Cię i urazy do mnie chować nie będziesz?
Jej głos był spokojny i opanowany mimo zdenerwowania. cały czas unikała jego spojrzenia.... Chciała powoli oddalić się, ale miała nadzieję, że Tomasz coś jej odpowie....
Charles de Tournemire
Spokój był, a tu kolejny cyrk się zaczyna... Co ten farys nagadał? - po czym powstał spod drzewa i zaczął przyglądać się całemu zajściu.
Tomasz po polsku
Na nic Pani nie liczyłem i nie zdradziłaś mnie, a za moją ochronę płacić mi w żaden sposób nie musisz, rycerzem jestem, chronić słabych nakazuje i wiara nasza i kodeks, a ja obie te sprawy poważnie traktuję. Cieszę się Twym szczęściem Pani.
Katarina(polski)
Cieszę się zatem mości Panie, żem odwagę w sobie znalazła na rozmowę z Tobą. Nerwować się trochę zaczęłam jak pomyślałam, że wyjawić Ci winnam co i jak. Bo wiedzieć też musisz że miłowaniem Cię zaczęłam obdarzać i nawet księdza o radę prosić byłam... Chciała ze szczęścia, że wszystko poszło po jej myśli rzucić się w ramiona Tomasza i go uściskać ale w porę się opanowała.
A on Rady mądrej udzielił mi.... Bóg z Tobą Rycerzu..... Katarina oddaliła się.... Chciała przez chwilę pobyć w samotności. Poukładać myśli,które kłębiły się jej w głowie.....
Spytko
Zwinął tunikę ze znakiem zakonu i umieścił ją w jukach razem z peleryną. Założył kublakę i juki na Trzaskawicę, a także osiodłał. Spojrzał przy tym na Katarinę i sposępniał nieco. Oj Spytko, pierwszy żeś zdobył bramy Jej twierdzy. Żebyś tylko nie nawarzył sobie tym piwa, które nie w smak Ci będzie. Dyć to nie chłopka zdybana w stogu siana, czy dziewka służebna. Pewno zaś córka jakowegoś rycerza. Nie godzi się ostawić Ją samą z bękartem, po tym jak oddała Ci swe wiano i serce.
Tomasz po polsku do Katariny
Cóżesz mówisz Pani miłować trędowatego ?, toż to rzecz niepojęta i wyrok śmierci dla Ciebie, wyrzuć to z siebie, musisz dla Twego i mego dobra...
Katarina
Serce nie sługa, nie chce słuchać mądrych rad... nic byśmy nie poradzili gdyby ono chciało w uwielbieniu się zatracić...odpowiedziała cichutko sama do siebie, słysząc Tomasza, ale odwróciła się po chwili zadumy do Lazaryty i wysłała mu przyjazny uśmiech. Zawarte w nim było wszystko co dobre i miłe. Chciała by wiedział, że jest mu wdzięczna. Nagle wsiadła na ognistą....
Szykować się nam zaraz ku Jerozolimie.... Wyjadę na przodek by sprawdzić czy niespodzianki jekie nie czają się po drodze. Jeden jeździec nie zrobi tyle kurzu co cała kompania a i bystre oko zobaczyć może czasem więcej niżli całe wojsko.... Daleko nie odjadę... Jeśli zaraz wyruszyć wam przyjdzie to czekać mnie na was na długość wzroku. Jeśli jednak cknić mi się będzie za wami, albo coś niepokojącego zauważę to nawrócę konia....
Nie czekała na aprobatę bo i tak by wyruszyła, gdyż chciała być przez chwilę sama. Poukładać myśli, wypłakać się, i zwyczajnie tak po ludzku zostać sam na sam ze sobą...
Gdy gnała Ognistą, ani przez chwilę nie obróciła się za siebie. Na twarzy czuła przyjemny wiatr i chłód gdyż z oczu jej płynęły ogromne łzy. Łzy szczęścia.
Boże czy to właśnie tu mnie przyprowadziłeś? ... Pod Twym grobem miałam znaleźć szczęście? Cały czas myślałam, że sprzeciwiając się matuli i ojcu grzechem na wieki się potępiam, a Ty nagrodę mnie dajesz.... Tułaczkę wybrałam, gdyż wolałam by myśleli że śmierć mnie znalazła w borze, niżli wieprzowe dzieci niańczyć... Straciłam nadzieje i Spowiedź w najświętszym miejscu zrobić chciałam, ale nie dane mi było do tej pory obietnicy i postanowienia dokonać bo czart znowu się ukazał i drogę mą zmienił. Widać teraz znowu udać się mi przyjdzie tam gdzie już dawno winnam być... Obiecuje, że na twoim grobie Dziękczynne Modlitwy złożę, Byś błogosławił mi i Spytkowi......
Zsiadła z konia.....
przeszła przed nią i spojrzała w jej głębokie, ciemne oczy... Widzisz, Tez miałaś szczęście, że mnie spotkałaś.... a ja,że obdarowana zostałąm przez dobrego człowieka... Uśmiechnęła się do Ognistej tak jakby Klacz ją rozumiała.. Pogłaskała ją nad nozdrzami i pocałowała....
Czas ruszać nam z powrotem...
techniczny
Jeśli Mg nic nie wykombinuje to Katarina wraca do obozu....Jak pisałam wcześniej oddaliła się na odległość wzroku tylko.....
Techniczny:
Na MG trzeba czekać aż naprawi/kupi nowy komp. Przerwa w przygodzie może nawet trwać do 2 tygodni...
Spytko po polsku
Dosiadł Trzaskawicy i rozejrzał się za Katariną. Gdy zobaczył, że wraca do obozu wyruszył Jej na spotkanie. W połowie drogi białogłowy do obozu dotarł do Niej i spytał się Jesteś li Katarino córką jakiegoś rycerza?
Katarina
He he he.. a myślałam że zapytasz mnie czy miłować Cię zawsze będę..... zatrzymała Ognistą z pełnego galopu, gdy znalazła się obok Bożogrobca..... Stóóóójjj!!!....... ściągnęła wodze aż koń zrobił ślady na piasku... tumany kurzu uniosły się w powietrze.....
Cóż za pytanie Panie Spytko?.... A jak sądzisz? odpowiedziała pytaniem na pytaniem, ale w głosie było wyczuć rozbawienie i rozluźnienie...
Spytko po polsku
Sądzę że tak, ale muszę mieć pewność przygryzł wąsa, widać było że zmaga się z jakimiś myślami. Czoło pobruździły mu zmarszczki jakiegoś frasunku.
Katarina
Zeskoczyła z klaczy.... Ze też w stajni ojca, nie było takich Arabów... Zakochałam się w tej klaczy, gdy ino ją ujrzałam... poklepała ja delikatnie po zadzie...
potem obeszła ją by sprawdzić czy koń ma jakieś objawy zmęczenia albo coś niepokojącego.... Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze, więc z zadowoleniem zwróciła się do rycerza....
Zrobiła dworny ukłon. Starania matuli by na damę wyrosła, bo takie marzenie jej było by w dobre ręce jako panna dworna jakiejś persony trafiła, nie poszły na marne.
Masz panie do czynienia z najprawdziwszą szlachcianką. jeśli znać chcesz mój status...... ton głosu był nad wyraz dworny i dostojny... po małej chwili wyprostowała się, trochę spoważniała.. podeszła do rycerza....
Czy to takie ważne z jakiego domu pochodzę? ton głosu był już poważniejszy. bardziej spokojny
Spytko po polsku
Zsiadł z klaczy znalazłszy się tuż przed Katariną. Przed wzrokiem innych zasłoniły ich wierzchowce. Ubogi ze mnie rycerz, bez własnej ziemi ni majętności. Chciałem Ci rzec, byś się o swój honor nie turbowała, gdyby pojawił się... owoc badania. Jeśli by tak Bóg postanowił, nie szukaj znachorów ni zielarek, tylko rzeknij mi o tym zaraz. Wystąpię z zakonu byś nie powiła bękarta, jeśli zechcesz mnie tedy za swego męża i miłować zawsze będziesz...
Katarina (polski)
Katarina nadal poważnie... Nawet przez myśl nie przyszłoby szukać mi pomocy u znachora.... trochę zadumała się... Wiesz Panie... Szalona jestem czasem bo taka natura dziewek z północy. Ale wiarę daj mi na słowo, że jeśli Bóg obdarować nas zechce potomkiem to nawet jeśli sama będę musiała je chować to nie zlęknę się trudu bycia matką... A Skoro zakon byś opuścić chciał bym wstydu nie miała to znak, że serce dobrze wybrało.... Prawisz żeś biedny, bez ziemi..... Boś uczciwy.... Roześmiała się.... Poczekajmy z obietnicami jednak panie, bo jeszcze nie mam dni krwawień. pożyjemy zobaczymy... jak to u nas mówią...
Spytko po polsku
Pókim żyw nie będziesz musiała. Porwał Katarinę w swe mocne ramiona i namiętnie ucałował.
Katarina
Techniczny
Objęła go mocno nogami w pasie a ręce wplotła w jego szyje... Bardzo, ale to bardzo mocno go pocałowała....:P
Z uwagi na awarie kompa MG Postanowiliśmy z Asurem pobić rekord w całowaniu xD....
Nagle rozległ się potężny dźwięk rogu wojennego, który rozpostarł się na całą oazę i jeszcze zapewne o wiele, wiele dalej. Niektórych z was przyprawił o ciarki na plecach, bowiem wielkie wrażenie ów odgłos zrobił. Zorientowaliście się, iż to konstabl w niego dmie z całych sił, na to rycerze świętego Łazarza wraz z baronem Rogerem oraz Kasimem, zaczęli przygotowywać swe wierzchowce. Gdy tylko dźwięk rogu ustał, konstabl zgarnął włosy do tyłu oraz hełm normański na swą głowę założył, czepiec kolczy narzucając przedtem. Sprawnie, wyjątkowo sprawnie jak na trędowatego, dosiadł swego Fryza, rzecząc po tym do was - zbierajcie się, ruszać nam czas, godzina drogi i dorwiemy tego psa, jestem przekonany tego tak jak urody Agnes. Zacisnął zęby, widać wzbierającą się w nim złość.
Charles de Tournemire
Kapłan po rozkazie konstabla natychmiast przygotował swojego konia do podróży, wsiadł na niego i czekał, aż wszyscy ruszą.
Katarina
Ledwo znalazła siłę by oderwać się od ust Bożogrobca.... Rozluźniwszy uścisk, zsunęła się na ziemię.... ochłonęła małą chwilę.
To chyba z kierunku oazy ten róg. Brzmi dumnie, i oby na dobrą wróżbę.... Włożyła nogę w strzemię i zgrabnie dosiadła konia.... Gdy już na nim siedziała... Bądźmy dobrej myśli rycerzu. Bóg z nami..... Powoli ruszyła...
Spytko po polsku
Dosiad szybko Trzaskawicy Zaiste Bóg z nami, skoro się dał nam spotkać. Ruszył w kierunku konstabla.
Surija
Pora wymierzyć sprawiedliwość co rzekłszy dosiadła Elily
Tomasz
Dosiada wierzchowca i czeka aż grupa ruszy.
Ruszyliście za konstablem, który zdaje się dokładnie wie, gdzie szukać księcia. A skąd? Tego nie wiadomo, może po prostu wie, którędy wiedzie najkrótsza oraz najłatwiejsza droga ku Kerak... Pędzicie prędkim galopem, w wyraźnym pośpiechu, choć już jesteście nieco zmęczeni ciągłą jazdą i mimo iż siodła wygodne, to tęsknicie za ciepłymi łożami. Słońce nie szczędzi na promieniach, padają na was bezlitośnie, sprawiając iż pot zalewa wasze czoła, ukojenie przynosi jednak dość silny, ciepły wiatr.
Po około godzinie jazdy, waszym oczom ukazała się jakaś niewielka mieścina, otoczona palisadą... Brama jest otwarta, stoją w niej dwaj chłopi z włóczniami w dłoniach - wartownicy. Na palisadzie nie ma żadnych strażnic, wygląda na to że to mała osada zamieszkana przez chrześcijan, na co wskazują stroje chłopów.
Charles de Tournemire
Kapłan w ciszy przyglądał się palisadzie i zastanawiał się gdzie ten konstabl ich prowadzi. Zastanawiało go to, czy może czasami tu książę się nie schował.
Katarina (do konstabla)
Wyjechała na przód by być blisko Beomunda
Panie, ci chłopi maja włócznie zamiast wideł... Nie myśl, że w obłęd wpadłam, ale możliwe że Chatillon przed nami wpadł tu i jakąś zasadzkę uszykował. Rozum ostrożność nakazuje.
Charles de Tournemire
Podjechał do Katarzyny i odparł jej - A może i nawet tam siedzi... Albo ci chłopi stoją na straży na wypadek, gdyby mieli tu przybyć Arabowie czy jakieś pustynne zbóje... Co teraz, konstablu?
Zaiste wpadł tu, jestem święcie przekonany, ta osada jest mu podporządkowana, jej zarządca to jeden z piesków de Chatillona i z radością nakarmi oraz napoi jego zbrojnych. A to oznacza, że... Odpowiedział konstabl, po czym dobył miecza i zakrzyknął - poleje się krew, w imię Boże, piasek zabarwi się na czerwień!
Surija
Zgodnie z uprzednimi zaleceniami konstabla nie miesza się do walki, ale po walce jeśli trafi się jakiś ciężko ranny ukoi jego cierpienie
Charles de Tournemire
No pięknie... Chce brać to miasteczko szturmem. A niech leci, jeśli Bóg zechce, by wygrał toteż się tak stanie, ale ja się nie mieszam w tą walkę. Nie będę - Więc i niech wam Bóg zapewni to zwycięstwo... - po czym po chwili dodał - Ja nie wezmę udziału w walce. Zabije mnie pierwszy, lepszy żołnierz, ani mi jako kapłanowi nie wypada mordować tychże żołnierzy i chłopów.
Spytko
Nic nie odrzekł, pochylił tylko włócznię w kierunku wartowników jadąc cały czas galopem.