-
Catherine
Jęknęła cicho gdy Margaret ją podniosła,nie czuła się najlepiej dlatego objęła Adele i odpowiedziała im cicho - Nie bójcie się,to naprawdę nic takiego....Przepraszam,nie chciałam Was tak wystraszyć.... - gdy skończyła robić opatrunek na jej głowie rzekła im - No weźcie tą kąpiel hihi. Ja tu sobie poleżę i odpocznę trochę,innym razem to nadrobimy kochane....Innym razem....
-
Catherine:
Nie, ja się nigdzie stąd nie ruszam - stanowczo odparła Adela. Rita zaś wyszła nerwowym krokiem z komnaty, zakrywając oczy dłonią, widocznie obwinia się za Twój upadek... Margaret rzuciła - pomówię z nią.
-
Catherine
O rany,ale narobiłam,nie przewidziałam że tak się przejmą....No i że aż tak mocno się walnę,Lothiriel by się na pewno zezłościła i mnie pouczała że tak nie wolno bla bla....Chociaż tyle że od niej nagany teraz nie dostanę....Ale naprawdę musiałam to zrobić,innego wyjścia nie widziałam.... - pomyślała mocniej tuląc Adele i rzekła przekonująco - Dziewczyny,naprawdę nic mi nie jest,w porównaniu do naszych niedawnych ran to zaledwie draśnięcie....Proszę,powiedz jej że to nie jej wina i żeby się nie wygłupiała tylko tutaj wróciła....
-
Catherine:
Margaret skinęła Ci głową, ucałowała w policzek i poszła za Ritą. W drzwiach jednak niespodziewanie napotkała... Lothiriel. Zamieniły ze sobą kilka słów i zdenerwowana Noldorka podbiegła do Ciebie od razu głaszcząc po policzkach i pytając - coś sobie zrobiła córeczko... Adela przytuliła się do mamy bez słowa.
-
Catherine
No....Eeee,straciłam koncentrację,upadłam i rozbiłam sobie głowę.... - wyjąkała unikając jej wzrokiem i nie potrafiąc ukryć zdziwienia na jej widok
-
Catherine:
Lothiriel spojrzała w Twe oczy, a po chwili rozkazała - Adelo wyjdź na chwilę, muszę pomówić z twoją siostrą na osobności. Idź do Betty i zamknij drzwi. Dziewczynka pocałowała Cię w policzek i wyszła posłusznie, zamykając drzwi za sobą. Czyś ty dziewczyno całkiem postradała rozum? Spytała Noldorka coraz bardziej się gniewając.
-
Catherine
Ale....Ale ja musiałam,nie rozumiesz?! - wyszeptała czując delikatną ulgę z tego że chociaż Adele tego nie słyszy - Ja nie umiem mówić komuś w myślach a gdybym się rozebrała przy Margaret dobrze wiesz jak by to się skończyło....Po za tym ja ją pocałowałam,i ona całowała mnie po szyi,to było takie miłe ale zarazem czułam że nie powinnam....I bałam się że teraz jak ona by mnie zaczęła dotykać przy wszystkich i całować to bym się podnieciła....Teraz już wiesz czemu zrobiłam coś tak głupiego....
-
Catherine:
Czemu nie powinnaś? Jak coś czujesz, to powinnaś, i nie usprawiedliwiaj swojego głupiego zachowania, zdrowie jest najważniejsze rozumiesz? A co, gdybyś jeszcze mocniej się uderzyła, co gdybyś się zabiła? Co z Adelą, co z Betty? I co ze mną... Wiesz przecież że... Lothiriel przymknęła oczy i posmutniała.
-
Catherine
Ale ja nie wiem czy coś czuje,nie rozumiesz? - wyszeptała - Nie wiem....,jestem taka rozdarta....Nie chciałam wystawiać na próbę ani siebie,ani Margaret....Spokojnie,nie mogłam się zabić,raczej....Ale to było jedyne wyjście by wszyscy zachowali twarz i nikogo nie urazić....Jedyne....
-
Catherine:
Lepiej stracić twarz niż życie, wiesz? Jeśli nie ze względu na siebie, to na tych którzy cię kochają. I nie rozumiem, bo ty wiesz że coś czujesz, tylko nie dopuszczasz tego do siebie albo sama nie wiesz, jakie to uczucie. Cathy... Przysięgnij mi że nigdy taki durny pomysł ci do głowy nie wpadnie, przysięgnij mi córeczko, proszę... Lothiriel wzięła Cię za ramiona i potrząsnęła delikatnie patrząc w oczy.