-
Catherine
Auć! - pisnęła cicho łapiąc się za głowę - No dobrze,dobrze!Ale już wystarczy!A ja jestem pewna tylko tego że ją lubię....I że mogła bym z nią....no wiesz co....Tylko że ja nie wiem czy tego chcę,nie wiem czy to miłość....Ja chcę mieć dzieci,tak bardzo chcę je mieć....Poza tym wiem jak bardzo bym Wam utrudniła życie.... - tu położyła dłoń na jej ustach - Zanim powiesz że będziecie mnie kochać bez względu na wszystko,wiedz że o tym wiem,ale to nie znaczy że mogę dokonać wyboru nie oglądając się na moje kochane dziewczyny.... - cały czas mówiła cicho wiedząc że Betty może podsłuchiwać całą ich rozmowę
-
Catherine:
I będziesz je miała, ciężko mi wyobrazić sobie lepszą matkę od ciebie, pod warunkiem że przestaniesz miewać durne pomysły - odparła owijając sobie kosmyk Twoich włosów wokół palca.
-
Catherine
Po prostu ją przytuliła z całych sił i wyszeptała - Jestem taka zagubiona....Kompletnie nie wiem co mam robić,nie mogę podążyć za głosem serca bo ono jest rozdarte....A ten pomysł wcale nie był taki durny,mówiłam już dlaczego....
-
Catherine:
Jak będziesz miała kiedyś syna lub córkę, zrozumiesz że durny. I nie myśl już o niczym, tylko spróbuj zasnąć, odpocznij, zapomnij na tą chwilę... Pomyśl o czymś pięknym... Lothiriel zdjęła buty i położyła się obok Ciebie, przytulając Cię i kładąc Twą głowę na swej piersi, głaszcząc przy tym po włosach.
-
Catherine
O ile będę je miała.... - odrzekła cicho a smutek wyraźnie odbił się na jej twarzy jednak zaraz dodała zmieniając temat - Dobrze,położę się ale obiecaj że przemówisz Ricie do rozumu żeby się przestała zadręczać,to dobra dziewczyna a nie wiem czy Margaret i Adele sobie same poradzą....A i zajmij się Betty,która niemal na pewno nie uszanowała tego że chciałaś ze mną porozmawiać w cztery oczy i wszystko podsłuchiwała,nie chcę żeby komuś się wygadała,zrobisz to dla mnie?
-
Kersijana
Od bardzo dawna, a właściwie nigdy nie była w takiej komnacie jak ta. Wszystko było takie, wykwintne i wytworne. Wielkie łoże, kredensik z lustrem... Kersijana powoli przechadzała się po pokoju palcami ledwo dotykając mebli. Usiadła przed lustrem i popatrzyła na flakoniki z perfumami. Otwarła jeden i powąchała... Bardzo przyjemny i zmysłowy zapach.... Potem wzięła szczotkę do włosów i długimi powolnymi ruchami czesała swoje długie lśniące włosy. W odbiciu widziała piękną kobietę... Nawet jak na Nordolkę była śliczna. Może to za sprawą tego, że sama siebie akceptowała w każdym aspekcie i czuła się w swym ciele wyśmienicie? Kersi nie znała odpowiedzi na to pytanie ale nawet się nad tym nie zastanawiała... Rozczesała swe włosy i odłożyła szczotkę na miejsce... Kosmyki falując ułożyły się a właściwie rozlały wręcz na ramionach połyskiem swym ozdabiając jej równe pełne piersi. Sutki były nabrzmiałe i domagały się delikatnego dotknięcia, pieszczot... Kersi przyłożyła palce do ust i powoli przesuwała je wzdłuż szyi aż do piersi... Delikatnie prawie nie dotykając musnęła brodawkę... Ta natychmiast zrobiła się jeszcze bardziej pełna i okrągła... Skóra na niej zrobiła się tak jakby wrażliwsza na każdy najmniejszy nawet dotyk... Patrzyła w lustro i widziała w nim dziewczynę, która była coraz bardziej rozmarzona i podniecona... Chwilę, nawet dłuższą chwilę tak się dotykała i masowała, by wstać i przejść do łożą księżnej... Pościel dawała przyjemny chłód. Czuła go całym ciałem gdy się na niej położyła. Dłońmi dotykała zagłówka który był twardy i taki... Bardzo powoli przeciągnęła się ocierając się swoimi nogami...
-
Catherine:
Będziesz miała... Betty nie podsłuchuj! Krzyknęła Lothiriel a zza drzwi usłyszałaś wtem jakiś grzmot i chichot Adeli.
Kersijana:
Po pewnym czasie wróciła Anna, zamykając znów drzwi na klucz. Usiadła obok Ciebie i bez słowa zaczęła palcem powoli wodzić po Twym podbrzuszu.
-
Catherine
Powinnyśmy się nauczyć jakiegoś języka którego nie zna i w nim rozmawiać,inaczej nigdy nie będziemy miały prywatności.... - odparła zarazem zniesmaczona i poirytowana zachowaniem siostry,zaraz po tym przymknęła oczy i zaczęła powoli zapadać w sen,zanim zasnęła rzekła jeszcze - I skąd niby ta pewność? Ahh,tak....Matczyne przeczucie,przeznaczenie i takie tam....
-
Catherine:
A czy matczyne przeczucie to tak mało? I nie gniewaj się na siostrę, ona jest strasznie ciekawska i to tyle... Szepnęła Ci królowa. Zdjęła po tym swój płaszcz i otuliła Cię nim, mocno znów przytulając. Moje maleństwo...
-
Catherine
Westchnęła tylko ciężko i mocno się do niej przytuliła,całując jeszcze czule w policzek,rozluźniając się i powoli odpływając w sen....