Spytko po łacinie:
Taki z waści rycerz jak z wołowej rzyci trąba. Od kiedy to wyzywający na pojedynek określa warunki, a nie wyzwany? Niech będzie konno, na miecze, lecz poza obozowiskiem, co by król zły nie był gdy jeden drugiego ubije.
Wersja do druku
Spytko po łacinie:
Taki z waści rycerz jak z wołowej rzyci trąba. Od kiedy to wyzywający na pojedynek określa warunki, a nie wyzwany? Niech będzie konno, na miecze, lecz poza obozowiskiem, co by król zły nie był gdy jeden drugiego ubije.
Katarina
Zajęła się piersią Agnes... Starała się być delikatna i czuła...
Bertrand
Niech i będzie na miecze, skoro włócznię masz jedynie dla ozdoby, panie. Prowadź zatem.
Spytko po łacinie:
Podniósł rękawicę i oddał ją Bertrandowi. Dosiadł Trzaskawicy by odjechać z obozowiska na tyle daleko, by nie dotarł tam dźwięk pojedynku. Poczynajmy w imię Boże, tu idealnie będzie. Polak stara uderzać się tam, gdzie ten miłośnik templariuszy odniósł swe rany.
Bertrand
Amen, niech zwycięży silniejszy.
Techniczny
1PL na tę walkę wykorzystuję ;D
Charles zszył największą ranę Agnes. Ta w końcu się obudziła i przerażona, ścisnęła mocno rękę Roberta i zaczęła się rozglądać nerwowo...
Robert
Cśśś,spokojnie,jestem przy Tobie siostrzyczko - powiedział do niej uspokajającym głosem pełnym ulgi,odwzajemniając przy tym uścisk,nie miał siły jej besztać za bagatelizowanie własnych ran wiedząc że i tak jej nie zmieni dlatego dodał tylko - Straciłaś wiele krwi,zaraz resztą ran się ojciec Charles zajmie...
Charles de Tournemire
Kapłan po zaszyciu tejże rany bandażuje ją i bierze się za szycie rany pod kolanem - Podnieś pannę Agnes Robercie i ułóż ją ranami na materiale, który zaraz pod nią podłoże... Przyciśnij ją po tym do niego - wydał polecenie rycerzowi, po czym wziął jakieś w nieprzemakalne materiały, bądź co szybko nie przepuszczą krwi, szybko złożył je na parę części i ułożył równą warstwą pod plecami Agnes. Tak, by rana choć na moment została tu zatamowana i dała księdzu więcej czasu na zajęcie się innymi ranami.
Katarina
Czekała tylko czy ksiądz i jej wyda jakieś polecenia, ale najwidoczniej już nie potrzebował jej pomocy...
Bertrand ze Spytkiem zwarli się w walce. Rany, które miał Francuz i to, że Polak wiedział gdzie one są, sprawiły że Bertrand po trwającej kilka minut potyczce upuścił miecz i wyleciał z siodła.
Charles natomiast sprawnie uporał się z kolejną raną Agnes. Kobiecie łzy spływają po policzkach, widać jej wielkie cierpienie...