Spytko po łacinie:
Schował dobyty miecz i zeskoczył z Trzaskawicy dobywając włóczni. Nie tylko do ozdoby mi służy! warknął dobijając nią przeciwnika.
Wersja do druku
Spytko po łacinie:
Schował dobyty miecz i zeskoczył z Trzaskawicy dobywając włóczni. Nie tylko do ozdoby mi służy! warknął dobijając nią przeciwnika.
Robert
Wytrzymaj jeszcze trochę,zaraz będzie po wszystkim - powiedział głosem starającym się dodać jej otuchy,cały czas trzymając ją za rękę
Charles de Tournemire
Zaraz będzie po wszystkim... Jeszcze chwila. Tylko zabandażuje resztę - bandażuje resztę ran, po czym odkłada zużytą igłę na miejsce, a swoje ręce wyciera o kawałek czystego bandażu, coby zetrzeć z nich krew.
Robert
Odetchnął z ulgą że to już koniec i powiedział do Katariny i księdza w międzyczasie obmywając i wycierając ręce z krwi - Dziękuję Wam,zwłaszcza Tobie ojcze,jakieś zalecenia? - Których ona i tak nie posłucha.....
Spytko:
Upewniwszy się iż przeciwnik nie żyje splunął na jego zwłoki, oczyścił swój oręż, dosiadł wiernej klaczy i wrócił do namiotu księdza.
Charles de Tournemire
Niech nie bierze już udziału w żadnych walkach. Generalnie niech teraz odpoczywa. Sporo krwi straciła, a i niech da nieco odpoczynku swym ranom. To w sumie tyle. Rany będą się goić parę tygodni zapewne, a po tym trzeba będzie zdjąć te szwy. To tyle - odparł Robertowi i skinął mu głową, gdy mu dziękował.
Robert
Tak,tak już to widzę,jutro z rana wskoczy na konia jak gdyby nigdy nic,cała Agnes....- pomyślał zaś księdzu skinął głową dając mu do zrozumienia że przyjął to do wiadomości,następnie próbuje bardzo delikatnie wziąć Agnes na ręce
Katarina
Geren,,gnereldra... grendreal.... Jakieś dziwne słowo.... E zmęczony już ojczulek to i bredzić zaczyna chyba... Nie wiem czy moje rany zechce jeszcze obaczyć?
Robert wziął Agnes na ręce i wyniósł ją z namiotu. Dziękuję ci, dziękuję... Mam nadzieję, że jutro król da rozkaz do marszu na Damaszek, byśmy zakończyli to na dobre... Rzekła cicho.
Charles de Tournemire
Więc tak... Teraz chyba czas na Ciebie, panienko Katarino, czyż nie? - wziął igłę i nić, po czym dodał - Nie ruszaj się i usiądź. Chwilę poboli i będzie po krzyku...