Daj, pomogę ci, tylko nie zostawiaj mnie samej, proszę cię nie zostawiaj... Agnes spłynęła łza po policzku, wygląda na wystraszoną.
Wersja do druku
Daj, pomogę ci, tylko nie zostawiaj mnie samej, proszę cię nie zostawiaj... Agnes spłynęła łza po policzku, wygląda na wystraszoną.
Robert
Nie zostawię,obiecuję - odparł jej z ciężkim westchnięciem,uklękując przy niej i delikatnie ocierając łzę- I tyle ze spania samemu bo spanie z nią jest krępujące....,ehh,ale wiem że Charlotte chciała by bym tak ją wspierał,no i ja sam nie mogę jej teraz porzucić,jest kompletnie rozbita i nie mogę jej winić że potrzebuje ciepła i odrobiny czułości....- pomyślał po czym wstał i począł powoli rozdziewać się do koszuli co chwila pojękując z bólu....
Agnes dość sprawnie zabandażowała Robertowi wszystkie rany, niezbyt prędko to czyniła będąc zmęczona, ale dokładnie. Po tym położyla głowę na czapraku, oraz powiedziała - czuję straszną pustkę w sercu... Nie wiem, czy będę potrafiła zawalczyć o ziemie Boemunda, nie wiem...
Robert
Poczuł wyraźną ulgę a i sprawiło mu to przy tym lekką przyjemność bowiem pomimo tego że nie znał twardszej kobiety wciąż zachowała urok i delikatność damy a jej dłonie mimo że przywykłe do miecza były przyjemne w dotyku - Lubię tego księdza,naprawdę,i zna się na swoim fachu,ale wolę żeby to kobiece dłonie się mną zajmowały - pomyślał przypominając sobie wcześniejsze opatrywanie ran przez jego ukochaną Charlotte,gdy skończyła,ułożył się koło niej ujmując ją za dłonie i mówiąc - Wiem co czujesz jak nikt inny w tym obozie,wierz mi....i nie wiem czy dasz radę,był bym kłamcą gdybym twierdził że jest inaczej bowiem zapewne nie będzie to łatwe zadanie,wiem tylko że Agnes którą znam i która jest tak bliska memu sercu nie spocznie póki nie zrobi wszystkiego co w jej mocy by ten cel osiągnąć i nie podda się póki jej starczy tchu. A ja i Charlotte jej w tym pomożemy.....
Agnes zdobyła się na delikatny uśmiech, wpatrując się w oczy Normana, gdy do niej mówił. Po chwili nieco oswobodziła jedną dłoń, ale nie wyrwała jej z ręki Roberta tylko splotła swe palce z jego i rzekła - mam nadzieję, że masz rację braciszku... Znów nieco się uśmiechnęła, widocznie spodobało jej się nazywanie jej "siostrzyczką". Zamknęła po tym oczy...
Robert
Także się uśmiechnął ,pocałował ją czule w czoło,po czym również zamykając oczy powiedział powoli odpływając w sen - Ja też,dobranoc siostrzyczko
Katarina
Na widok męża który wszedł właśnie do namiotu gdy ta po zabiegu się ogładzić chciała...
A jesteś już.... Byłeś odprowadzić Agnes i Roberta? Długo Cie nie było.... Poproś ojca jeszcze by i twe rany opatrzył i możemy iść do namiotu jakiego....
Spytko po łacinie
Nie trza, to jeno draśnięcia. Na przejażdżce byłem, ukoić swe nerwy.
Katarina
Tez kiedyś tak robiłam Jak nerwować się nie mogłam przestać. Koń i przestrzeń... Nic tak nerwów nie koi jak własnie to... My Ojcze w takim razie już idziemy.... Bóg zapłać za Twe usługi....
Gdy wyszli z namiotu księdza...
(polski)
Jak myślisz? wypada zajrzeć jeszcze do Pani Agnes? A i przypomniałam sobie o czymś ważnym.... Pan Bertrand i Adriano nie zważając na własne życie pomoc nieocenioną nam dali... Mówię Ci gdyby nie Oni A szczególnie Pan Bertrand byś mnie żywej już nie oglądał... I naszego pierworodnego... Muszę mu dziękowanie jakie złożyć, bo nieładnie z takim czymś zwlekać...
Charles de Tournemire
Kapłan przyjmuje innych rannych, dopóki starczy mu sił. Nie chce przypadkowo popełnić jakiegoś błędu przez zmęczenie... Potem udaje się na spoczynek.
Techniczny
Najpierw przyjmuje najbardziej rannych :P o ile to możliwe, pewnie nie xD