Charles:
Do namiotu wszedł Godwyn Bjornsson, dziwnym krokiem, jakby go coś mocno z tyłu bolało. Ło na pogańskich bożków! Witaj ojciec, ha! Znasz ty się na opatrywaniu ran chyba, prawda?
Wersja do druku
Charles:
Do namiotu wszedł Godwyn Bjornsson, dziwnym krokiem, jakby go coś mocno z tyłu bolało. Ło na pogańskich bożków! Witaj ojciec, ha! Znasz ty się na opatrywaniu ran chyba, prawda?
Spytko po polsku
Murwa mać, com ja uczynił. Ech, znienawidzi mnie za to żona, ale małżeństwo nie może opierać się na łgarstwie. Na to już Kochana za późno, wyzwał mnie na pojedynek, gdym z namiotu księdza wyszedł. Nic Cim o tem nie mówił, by zgryzot nie dokładać. Pojechał żem i załatwił gardłową sprawę.
Charles de Tournemire
No nie... Czemu mnie tak karzesz, Panie? Jeszcze tu brakuje tylko tego trędowatego bandyty... - Eee... No chyba tak. A co?
Charles:
A bo widzisz ojciec... Godwyn nagle spoważniał - już chyba nigdy nie będę miał potomków, zobacz gdzie mnie zranili... Zaczął rozpinać powoli swój pas.
Charles de Tournemire
Skoro tak twierdzisz to moje "badanie" nie jest ci potrzebne. A nawet jeśli coś gorszego ci się stało tam to bierz bandaże, schowaj się za jakowyś kamień i rób swoje - odparł mu, sądząc, że sobie kpi z niego...
Katarina
Że co? Jak?..... Dlaczego, to przecie nie może być prawdą....
Mężu mój, co żeś uczynił? słowa szeptem wyrwały jej się z ust... łzy popłynęły jej po policzkach...
Chwilę tak stała nieobecna... Rozejrzała się po okolicy... Gdzieś jakieś ciała zmasakrowanych rycerzy, niektóre zmieszane z ciałem koni a inne rozczłonkowane. Słyszała jęki ciężko rannych...
Zakrwawiony oręż, rozkruszone kopie,,, powbijane strzały w tarcze, w śród których jest cała masa roztrzaskanych i połamanych. Miały one chronić swych panów, ale nie wytrzymały naporu okrucieństwa...
Nieliczni, którzy przeżyli te masakrę, mogli dziękować Panu za ocalenie...
Za ocalenie.... ale na co? By w pojedynku zginąć?
Zawieź mnie do niego... Proszę..Spokojnym i opanowanym głosem poprosiła męża.
Charles:
A więc odmawiasz pomocy rycerzowi? Cóż...Sam rany szyć nie umiem, a bez tego się nie obejdzie... Rzekł Godwyn wyraźnie smutniejąc...
Spytko po polsku
To nie będzie ładny widok. Dosiadł Trzaskawicy i ruszył na miejsce niedawnego pojedynku. Źle żem uczynił, jak ktoś nas tam dostrzeże i doniesie królowi żem następnego rycerza ubił podczas pojedynku to rychło wdową ostaniesz.
Charles de Tournemire
Odmawiam. Jak ci koń żem odgryzł, to ja już tu nic nie poradzę - odparł stanowczo, w środku jednak miał już ochotę wydrzeć się na niego i wygonić go z namiotu.
Katarina
Wskaż mi zatem drogę do niego... I poczekaj za mną... Rozejrzyj się w około i powiedz czy może być gorszy widok niż ten?