Catherine
Och,to wszystko wyjaśnia....,zostawcie nas na chwilę same,dobrze?Zaraz do Was dołączymy.... - odparła delikatnie głaszcząc Lothiriel po włosach i wpatrując się w nią ze smutkiem
Wersja do druku
Catherine
Och,to wszystko wyjaśnia....,zostawcie nas na chwilę same,dobrze?Zaraz do Was dołączymy.... - odparła delikatnie głaszcząc Lothiriel po włosach i wpatrując się w nią ze smutkiem
Catherine:
Rita skinęła Ci głową i wybiegła z komnaty, ciągnąc królewnę za rękę. Zostałaś sama z królową.
Catherine
Przepraszam,ja nie chciałam....Kocham Cię bardzo,bardzo,bardzo,przecież wiesz....Wciąż jeszcze nie jestem gotowa,ale....Czuję z Tobą coraz większą więź,tylko potrzebuję czasu,rozumiesz? - powiedziała łagodnie przytulając się do niej i całując ją kilka razy w głowę
Catherine:
Rozumiem... A... Ale tak się ucieszyłam, tak bardzo się uradowałam kiedy to usłyszałam z twych ust a potem... Odparła Lothiriel teraz już mocno Cię przytulając.
Catherine
Wiem....Ale nie mogłam Cię okłamać,ani nie powiedziałam tego by dać Ci nadzieję a potem ją odebrać raniąc tak podle....Może,pewnego dnia,sprawię Ci tą radość ale już świadomie,lecz proszę,bądź cierpliwa i taka jak dotąd,dobrze?
Catherine:
Dobrze kochanie... Dobrze, chodź zobaczymy co się dzieje - królowa otarła swe łzy i pociągnęła jeszcze nosem, a następnie chwyciła Cię za rękę i obie wstałyście z łoża. Zza wejścia do komnaty dostrzegłaś tylko jak jakaś dziewczyna jakby się odwracając, machnęła swymi długimi, złotymi włosami, po czym usłyszałaś szybkie, cichnące kroki. Domyślasz się, do której to dziewczyny owe włosy należały...
Catherine
Ehh ta Betty.... - stwierdziła cicho i pokręciła głową z dezaprobatą - Długo spałam? I nie wiem czy powinnam Ci dziękować czy się złościć za ten sen,chociaż był całkiem miły to teraz będzie mnie prześladował....Moja córeczka,której mogę nigdy nie wydać na świat,taka piękna.... - po czym opadła na kolana i zaczęła cicho pochlipywać
Catherine:
Wydasz, zaufaj mi... Szepnęła Lothiriel kucając obok Ciebie i głaszcząc po włosach. Chodź już skarbie, musimy iść... Obiecuję ci, że będziesz miała kiedyś córkę, ja to czuję, i widzę kiedy mam ciebie przed oczami.
Catherine
Skąd to wiesz?A co jeśli pokocham kobietę?Tak,Twoja córka jest na tyle walnięta że jest w stanie to zrobić.... - powiedziała i wtuliła się w nią zaczynając płakać nieco głośniej
Catherine:
Po moim przykładzie wiesz, że córkę można mieć nie tylko wydając ją na świat z własnego łona - odszepnęła troskliwie Cię tuląc.