Charles:
A może się ojciec boisz, że rozkosz zdominuje twój rozum i duszę, gdy ujrzysz to, w co jestem raniony? Ha!
Wersja do druku
Charles:
A może się ojciec boisz, że rozkosz zdominuje twój rozum i duszę, gdy ujrzysz to, w co jestem raniony? Ha!
Spytko po polsku
Prosto w tym kierunku trza poza obóz wyjechać, dopóki nie zniknie z oczu. Zaczekam tutaj, jeśli zechcesz wrócić po tym com uczynił.
Charles de Tournemire
Widziałem już przyjemniejsze i ładniejsze widoki od tych, które tam chcesz mi ukazać. A zresztą. Won mi łajzo z namiotu, a nie mi zawracasz głowę pierdołami - powiedział wyraźnie zły do tego całego "Godwyna".
Charles:
Łoo, pan Boemund miał jednak rację, że kler to gnidy! Jam pożartować chciał a tu mi taki dziad w sutannie ubliża! Żal wielki, że konstabl poległ, bo on by nie miał oporów jak ja, by rękę na taką wszę podnieść!
Charles de Tournemire
Zaśmiał się ironicznie niczym aktor na scenie i odparł - I co jeszcze ciekawego mi powiesz?
Katarina
Zsiadła z Ognistej. Zobaczyła leżącego rycerza i jego konia, który trącał go pyskiem po ramieniu... zupełnie tak jakby chciał obudzić swego pana.Wzięła go za wodze i wyciągnęła kawałek chleba, który ma zawsze przy sobie. jedną ręką podsunęła mu smakołyk pod pysk a druga pogładziła go po nozdrzach...
Twój pan już nie wstanie. Zajmę się tobą...Przywiązała konia do siodła Ognistej, wróciła i uklęknęła przy ciele Bertranda.... Ściągnęła mu z głowy hełm...
Jego oczy matowe pozbawione życia patrzyły w dal. Położyła na ich powiekach swą dłoń i je przymknęła.
Na jego twarzy nie było już cierpienia a usta wydawały się lekko uśmiechać. Zadziwiające... Przed chwilą widziała go, żywego jak mijali się z nim w namiocie, a teraz już go nie ma. Rana, mała, ale śmiertelna... Tyle potrzeba by pozbawić człowieka życia... Dziwna pustka ogarnęła jej serce. Nie wiedziała dlaczego tu przyjść chciała, ale czuła jakiś wewnętrzny mus. Wyciągnęła chustkę i wytarła mu zaschniętą stróżkę krwi, która wypłynęła z jego ust.
Jego dłonie złożyła mu na piersi wraz z mieczem...
Śpij spokojnie... Wybacz, nie zdążyłam Ci podziękować,,, Kiedyś... Kiedyś Ci podziękuję... Schyliła się nad Jego ustami i go pocałowała na pożegnanie...
Wstała,,, poczuła chłodny wiatr na karku... Podeszła do ognistej i ją dosiadła... Nie mam kwiecia by Ci złożyć, ale mam dobre słowo i wspomnienia po Tobie....
Honor i odwaga, takim Cie zapamiętam.
Powoli odjechała do męża...
Charles:
Że spotkamy się we Francji - odparł Godwyn, po czym z fałszywym uśmieszkiem wyszedł z namiotu.
Charles de Tournemire
Jesteś tego pewien? - odparł mu, po czym jak gdyby nic szykował medykamenty dla kolejnych rannych
Spytko po polsku
Gdy Katarina powróciła rzekł do Niej. Spocznijmy gdzieś na uboczu, by ktoś na nas nie najechał czy nie nadepnął. Może niedaleko namiotu Pani Agnes, jeśli by coś od nas w nocy chciała.
Katarina(polski)
Dobrze..... Widać, że była bardzo smutna i rozdarta ale nie na męża. Rozumiała, że musiał tak postąpić. Nie miała powodu by mu nie wierzyć, że Bertrand wyzwał go na pojedynek. Honor nie pozwolił ani jednemu ani drugiemu nie skrzyżować oręża. Powinnością rycerza jest być wiernym swoim przekonaniom i oboje byli im wierni...
Nie wiesz jak ma na imię koń Pana Bertranda? Naszą powinnością chyba jest teraz zająć się nim... W jej głosie Spytko mógł odczuć smutek, ale nie żal i obwinianie Jego. Nawet bardziej szacunek i oddanie, można było mimo wszystko w nim usłyszeć.....