Spytko po polsku:
Nie wiem, nie znałem go zbyt dobrze. A opieka nad Jego koniem by tylko podejrzenie na nas rzucić mogła. Spocznijmy, tylko opatulić się derką trzeba dobrze. Noce na pustyni są zimne.
Wersja do druku
Spytko po polsku:
Nie wiem, nie znałem go zbyt dobrze. A opieka nad Jego koniem by tylko podejrzenie na nas rzucić mogła. Spocznijmy, tylko opatulić się derką trzeba dobrze. Noce na pustyni są zimne.
Katarina (polski)
Co miałeś uczynić skoro Cię sam na pojedynek wyzwał?... Przecie nic nie można innego było zrobić.
Wtuliła się w męża i opatuliła ich oboje w derkę... Myślę nawet, że jeśli ogier jego z nami pozostanie to Nikt tego za złe nie będzie miał.
Zaczną pytać to sam im prawdę wydasz.. A znajdą jego ciało, to pewne jest... Szacunek mu okazałam i jak prawdziwego rycerza zostawiłam... Mogłeś choć ty pomyśleć i jak psa go tam nie zostawiać... Ale to Twoja wola i sumienie.... Dobranoc mój miły... Katarina położyła głowę na jego piersi i zasnęła.....
Spytko po polsku:
Mogłem go nie dobijać gdy spadł z konia. Ale Tatko mi cały czas powtarzał, bym żywego przeciwnika nie zostawiał, gdy go pokonam. Wyliże taki swe rany i mścić się będzie, prawił. Dobranoc ma Luba.
Zapadła noc, ciemna, ponura i mroczna...
Charles:
Tej nocy nawiedził Cię koszmarny sen. Ujrzałeś przed oczami Boemunda na swym potężnym, czarnym rumaku. W dłoni trzyma długą kopię. Twarz rycerza jest jednak jeszcze bardziej pokiereszowana niż zazwyczaj, ma jeszcze więcej straszliwych ran niż wcześniej. Ze strachu nie możesz się ruszyć, ani wymówić jakiegokolwiek słowa. Konstabl krąży powoli wokół Ciebie nie spuszczając Cię ze wzroku. Śmierć dosięgała tych, którzy na mej drodze stanęli sprzeciwiając się mi. Gdy zaś już ja poległem, ty nazwałeś mnie bandytą. Cóż więc poczynić powinienem? Tylko jedno mogę zrobić zza grobu... Odrzucił kopię oraz zdjął rękawicę, po czym podjechał do Ciebie. Zaraz też wyjął swój miecz i potężnie ciął się w dłoń, a krew obryzgała Cię całego, dostała się nawet do Twych ust. Rycerz zaśmiał się i zawrócił, przed nim otworzyła się piękna, jasna brama, do której wjechał galopem...
Zbudziłeś się o świcie, cały przepocony i wystraszony.
Robert:
Twój sen był nie mniej koszmarny. Dojrzałeś na pięknej, zielonej łące swoją ukochaną Charlotte na białym rumaku. Śmieje się radośnie galopując po równinie i co chwila zerkając na Ciebie. Trwało to dłuższy czas, gdy nagle niebo spochmurniało, zrobiło się ponure, ciemne, szare... Nagle grzmotnął piorun, płosząc wierzchowca panienki. Ta osunęła się z siodła i zleciała na ziemię, uderzając głową o kamień. Bez chwili zastanowienia podbiegłeś do niej. Dostrzegłeś wtem jej zakrwawione oblicze... Charlotte mruknęła coś w Twą stronę roniąc łzy, po czym zmarła na Twych oczach...
Na szczęście to tylko sen, obudziłeś się przytulając mocno do siebie Agnes. Ona także odwzajemnia mocny i czuły uścisk, śpiąc jeszcze.
Katarina:
Ujrzałaś pustynię oświetlaną promieniami zachodzącego słońca. Na niej pędzą konno pewni rycerze... Pan Boemund de Moulins, dumny i szlachetny, całkowicie zdrowy, o twarzy nie zdobionej straszliwymi bliznami oraz ranami po trądzie. Obok niego Bertrand de Toulouse, wesoły i dostojny na swym rumaku. Z nimi jest też baron Roger z Wigan, którego poznaliście w Blanchegarde i który brał udział w bitwie... Za nimi gna też wielu rycerzy, twarze niektórych z nich rozpoznajesz, widziałaś je na polu walki, gdy byli już bez żywota w swych ciałach...
Zbudziłaś się wtulona w swego ukochanego. Przy okazji czujesz, jak jego męskość naciska na Ciebie... Jego mina mówi o tym, że jest pełny rozkoszy...
Spytko:
Ty zaś śnisz o swej Katarinie, a raczej o tym co wspólnie robicie w pięknym łożu o przemiłej, cudownej pościeli. Pełno pieszczot, pocałunków i innych wspaniałych czynności małżeńskich wypełniają cały Twój sen. Jest tak cudny, że pragniesz by nigdy się on nie zakończył... I rzeczywiście, dalej śnisz i śnisz z błogą miną...
Robert
Zerwał się gwałtownie wspierając na rękach i ciężko oddychając,drżącą ręką otarł twarz z potu myśląc - To tylko zły sen,tylko zły sen....
Robert:
Swym gwałtownym zrywem zbudziłeś Agnes, która jeszcze zaspana i zdezorientowana spytała - co się stało na Boga?
Katarina
Gdy zbudziła się od razu poczuła jak kuś męża napiera na jej ciało... Patrząc na jego twarz... No cały Spytko... Po dobrej wojaczce figle mu ino w głowie.... Oby jednak pierworodny wdał się bardziej we mnie....
Bardzo delikatnie i powoli by nie zbudzić męża wstała i przeszła się kawałek drogi zabierając ze sobą inną derkę... Owinąwszy się w nią patrzyła w dal, gdzieś na horyzont.
Zegnajcie bracia moi i miejcie nas w opiece. Niech Pan was przyjmie do swego królestwa, gdzie wasze miejsce...
Robert
Z początku nic nie powiedział tylko położył się obok niej,powoli dochodząc do siebie i po chwili odzywając się głosem silącym się na spokój - Miałem bardzo zły sen,przepraszam,nie chciałem Cię obudzić
Katarina:
Spotkałaś samego króla, który najwidoczniej postanowił przespacerować się po swym obozie. Wiesz, iż za noszenie męskiego odzienia kobietom grozi śmierć? Tyś przyodziała zbroję, wraz z Panią de Montmirail... I cóż ja mam poczynić? Spytał.
Robert:
Cśś spokojnie, też miewam koszmary w nocy, choć dzisiaj na szczęście było inaczej... Wyszeptała uśmiechając się i Cię obejmując.
Charles de Tournemire
Zerwał się obudzony tym okropnym snem. Chwilę trwało zanim uspokoił się i zebrał wszystkie myśli. Sen ten był dla niego straszny, ale i zagadkowy. Czyżby kapłan obraził Boga tym, że nazwał go bandytą za to co mu uczynił? - Nawet i teraz po swej śmierci nie dasz mi spokoju, Boemundzie de Moulins? Nawet teraz będziesz mnie prześladował i zadręczał przez swoją chorobliwą żądze zemsty? Niech i tak będzie, lecz nie ulegnę się przed Tobą. Choć i zgrzeszyłem przed Bogiem nazywając Cię bandytą i to, że miałem Cię dość to tylko Ojciec Niebieski mnie z tego rozliczy... A ty, Panie, cokolwiek mi rozkażesz, jakąkolwiek karę na mnie wydasz zaakceptuje wtem to z pokorą... - "odpowiedział" na sen. Zastanawiało go to czemu miał taki sen. Czy to Bóg chce go tak pokarać za to, co uczynił? Czy to duch tego rycerza go nawiedził? Nie znał odpowiedzi na te pytania, lecz postanowił dłużej nie zastanawiać się nad tym, a jedynie oczekiwać odpowiedzi... Choć miał nadzieję, że więcej się to nie powtórzy.