Kersijana:
Ale jak to królową... Jęknęła księżna na głos niestety, a w tym samym momencie usłyszałaś jakiś szmer za drzwiami.
Wersja do druku
Kersijana:
Ale jak to królową... Jęknęła księżna na głos niestety, a w tym samym momencie usłyszałaś jakiś szmer za drzwiami.
Kersijana
Przyłożyła palec wskazujący do ust.. Ciiii... słyszałaś? ktoś jest za drzwiami.... Kersi energicznie otwarła je...
Kersijana:
Za drzwiami nie dostrzegłaś nikogo, ale gdy wyjrzałaś za nie, zobaczyłaś że jakiś zakapturzony człowiek w czarnym płaszczu znika w korytarzach.
Catherine:
Wyszłyście na dziedziniec siedziby zakonu, gdzie już czekają na was Adela, Beatrice, Rita, Margaret i Ealdred. Ten ostatni rzekł - uderzają z ogromną prędkością, teraz nie pozostaje nam nic innego niż tylko stanąć do walki, straceńczej walki...
Catherine
Tak,nie mamy wyjścia,dobrze że nie są zbyt wprawni w walce pieszo.... - rzekła jednak nie patrzyła na Ealdreda lecz na małą Adele siedzącą na jej koniu - A Ty co tu robisz kochanie?
Catherine:
Może się przydam w opatrywaniu rannych, potrafię proste rany obandażować - odparła Adela gładząc nogami boki Twego rumaka i ręką głaszcząc go po szyi.
Kersijana
Musimy go złapać...chyba słyszał co mówiłam do Ciebie....Kersi puściła rękę Anny i pobiegła za człowiekiem w kapturze.
Kersijana:
Nie bardzo mogłaś dogonić człowieka, niezły z niego biegacz. Dobiegłaś do niego dopiero, kiedy ten zatrzymał się na zewnątrz przy księciu i rzekł do niego - panie, jedna z Noldorek jakie są w tym mieście jest ich królową, podsłuchałem rozmowę jej i twej żony!
Catherine
Tak,przydasz się,ale nie na murach.... - powiedziała podbiegając do niej i mocno przytulając się do małej biorąc jej dłoń do ręki
Catherine:
A jak będzie trzeba znieść rannych z murów? Tam się przydam na pewno - odparła Adela drugą ręką głaszcząc Cię po głowie.
Catherine
Nie!Miałaś się mnie słuchać,zabraniam Ci pójść na mury,zabraniam! - powiedziała nerwowo,wzmacniając uścisk,dla niej to że najmłodsza siostra zostanie na zamku było tak oczywiste że nawet nie brała pod uwagę innej możliwości....