Aratchena
Pogalopowała za Anną, odwiązała jednak wcześniej ogiera. Gdy grupa będzie razem to pojedzie na przodek jakieś z 50 metrów wcześniej prosząc giermka by trzymał wszystkie luzaki koło siebie....
Wersja do druku
Aratchena
Pogalopowała za Anną, odwiązała jednak wcześniej ogiera. Gdy grupa będzie razem to pojedzie na przodek jakieś z 50 metrów wcześniej prosząc giermka by trzymał wszystkie luzaki koło siebie....
Alessio
I jak tu jej nie kochać? - rozchmurzył się słysząc komplement z ust ukochanej choć wciąż nie mógł zrozumieć jak można sądzić że ludzie niższego stanu są pozbawieni uczuć i wyższych potrzeb....., zostawił jednak te dywagacje na później i podobnie jak luba pognał konia do galopu by zwolnić do kłusa gdy zrówna się z jadącą na przedzie Liothanneą.
Christophe Leroy
Giermek przywołał luzaka po imieniu do siebie, po czym stanął, przywiązał go do siodła konia na którym siedział, po "niezajętej" stronie i zaczął dalej podążać za Anną.
Późnym popołudniem jadąca na szpicy Arathena zobaczyła szkielety poległych. Trupy są całkowicie pozbawione mięsa. Sporo kości jest rozszczepionych, jakby coś zasmakowało w ich szpiku. Znikła cała broń, która leżała przy nich poprzednio.
Arathena
Postanowiła zsiąść z konia i ustawić klacz celowo zagradzając drogę pozostałym. Ciała zabitych najemników były tymi samymi, które widziała wcześniej, jednak poobgryzane do kości nie pozostawały złudzeń, że zrobiły to wygłodniałe stwory. Przypomniała sobie kłębiącą się masę ciemnego dywanu, który jak jeden organizm ale jakoś, dziwnie... chaotycznie poruszał się, gdy w panice opuszczali te miejsce. Na myśl przychodziły jej jedynie szczury. Obrzydliwe i wstrętne.... W grupie prawie niemożliwe do pokonania zwykłą bronią. Nikt i nic nie jest w stanie obronić się przed nimi, a i tylko szczęściarze są w stanie w porę je dostrzec, a raczej niebezpieczeństwo, które stwarzają, i w porę salwować się ucieczką.
Uwaga Elfki skupiła się jeszcze na czymś innym.. O ile szczury, budzące trwogę pomieszaną ze strachem i obrzydzeniem była w stanie zrozumieć, to niepokój jej stwarzał brak broni ofiar.
Szczurom nie jest potrzebna broń. Więc kto ją mógł zabrać?...
Uważnie przyglądała się ziemi by dojrzeć jakieś ślady. starała się zobaczyć czy były one podeptane przez ślady szczurów i ludzi na przemian, czy może najpierw są ślady ludzi a na wierzchu ślady zwierząt. Jeśli są one pomieszane to może oznaczać tylko, że przybyli razem i są ze sobą w jakiejś komitywie. Szukała również kierunku z którego oni przybyli i w którym poszli dalej.
Jakieś połamane gałązki na krzewach mogą świadczyć o tym że były to tez istoty dużo większe od gryzoni.
Techniczny...
Elfka od razu gdy zauważa szczątki zaczyna je badać i otoczenia.
Ma świadomość że reszta jej kompanów zaraz przybędzie i ich oczekuje. Każe im się zatrzymać by nie zatarli śladów...
Nie wiem czy ktoś z Was umie odczytywać ślady ale jeśli nikt, to pozostańcie przed moją klaczą...
Do Elfki również powiedziała... (elficki) To tu usłyszeliśmy ten dźwięk,
(bretoński)
Gdybyście chcieli mnie posłuchać to wcześniej mogliśmy zrobić odpoczynek, Teraz już za późno... Jeśli potwierdzą się moje obawy to musimy jak najszybciej opuścić to miejsce i dopiero w górach się zatrzymać.... Problem w tym, że to już noc będzie i mało co widzieć można a i zimno da się odczuć.
Proponuję by zamienić konie i pozbierać opał. Mało czasu mamy.....
Arathena ujrzała mnóstwo śladów gigantycznych szczurów przemieszane z jeszcze większymi śladami, wyglądającymi jak odcisk łap dużych, półtorametrowych szkodników, chodzących tylko na tylnych łapach. Tych na szczęście było o wiele mniej, z jakiś tuzin. Na samym skraju bagien jedne wielkie, odciśnięte głęboko ślady tylnych łap, jakby prawie dwu i pół metrowego gryzonia. Nigdy nie sądziła, że szczury mogą osiągnąć aż takie rozmiary i chodzić jak ludzie czy elfy. Ślady prowadziły przez trakt do szczątków i z powrotem na bagna. W kierunku dawnego obozowiska i z powrotem również. Reszta nadjechała gdy przepatrywaczka skończyła czytać tropy.
Anna de Loiret
Zatrzymała się i spojrzała na porozrzucane kości. Synowie Miragliano... Obleśni gwałciciele... Powiedziała przez zaciśnięte zęby, dodając - dobrze że się z nimi rozprawiłyśmy Liothanneo, ale chyba lepiej ruszać dalej. Nie chcę spędzać czasu w towarzystwie tych kości i ich oskubanych kiełbas...
Dużo z nich nie zostało. odparła ze śmiechem Liothannea w bretońnskim. Mieli wyjątkowego pecha Anno, że na nas trafili. Jedźmy dalej, opał się zbierze przed samymi górami, koło północy tam dotrzemy w tym tempie. Przed przełęczą płynie potok na uboczu traktu. Może i teraz uda się w nim nałapać pstrągów.
Christophe Leroy
Im dalej od tego miejsca tym lepiej... Aratheno, czy my tu ostatnio gdzieś nie zostawiliśmy czasami twej liny?
Arathena
Zgadza się. Tędy uciekaliśmy, a do obozowiska to w tamtym kierunku... Wskazała głową miejsce....