Dagoth:
Nie bój się mnie... Pokaż mi drogę. Zadecyduje potem co dalej.
Wersja do druku
Dagoth:
Nie bój się mnie... Pokaż mi drogę. Zadecyduje potem co dalej.
Regina
Co to było do cholery? Spodziewała się czegoś w tym stylu, ale mimo to była zaskoczona.....Gdy po chwili ochłonęła zapytała... Co to za zamek? I skoro znacie takie sztuczki to an co wam tropiciel? I jeszcze jedno... Kiedy powiecie mi w końcu o co w tym wszystkim chodzi?
Rehlynn
Mag uśmiechnął i odrzekł Nie mam nic przeciwko temu. Plotki to plotki, ale mi to nie wadzi ani trochę.
Morghar
Na co mi ten handel, kurna. Ale... co tam się znowu dzieje? podszedł do okna i wyjrzał na dziedziniec.
Maikh
Dziękuję za poszanowanie praw mego ludu, oby Matka czuwała nad Tobą i Twym rodem. A śniadanie chętnie zjem, ale znów musiałbym na chwilę ten klucz wypożyczyć.
Aurelia
Westchnęła ciężko - Ehh,a zapowiadał się taki ładny dzień....ale nie,oczywiście musiałam trafić na tą bandę głupków....,trudno,najwyżej będę musiała być nieprzyjemna - i nie zwracając już uwagi na nietypowe zjawisko dalej leniwie przejeżdżała po targu jak gdyby nigdy nic
Alda
Mija nie wygląda na zbyt szczęśliwą wizją opieki roztaczanej przez Aldę, może znajdzie się dla niej jakieś schronienie w mieście, poza tym ranna dziewczyna to dość poważny kłopot dla wojowniczki takiej jak Ty, dotarliście do miasta, pierwszy raz w życiu widzisz coś podobnego
Dagoth
Ano pokażem, wyszliście przed obejście, starszy wskazał ręką kierunek, zbliża się noc, co czynisz?
Regina
Ten zamek to chwilowo Twój nowy dom, a co do sztuczek nie wszędzie one działają, czasem przyciągają niepożądanych ciekawskich, a co do wyjaśnień dowiesz się gdy już zbiorą się wszyscy
Rehlynn
Większość pilnych kwestii została rozwiązana, z wieczornej schadzki nici, czy wracasz do gildii?
Morghar
Na dziedzińcu oprócz znanego Ci już maga pojawiły się dwie nowe osoby, jakiś jegomość o trudnej do spamiętania facjacie i bodajże wesyryjka, jakowaś wojowniczka
Maikh
Muszę znać zwyczaje gości jacy u mnie goszczą, zwłaszcza jeśli chcę przeżyć karczmarz uśmiechnął się bez złośliwości, a klucz owszem dostaniecie znów, przecież śniadanie wliczone w nocleg. Po posiłku pora poszukać tej nieszczęsnej osi
Aurelia
Dziesiętnik jednak Cię dostrzegł i wysłał do Ciebie jednego z podwładnych Czy Pani zna może języki koczowników, spotkaliśmy jedną w stepie, twierdzi, że wiezie ranną dziewczynę do uzdrowiciela, odprowadzilibyśmy ją do owego i sprawdzili przy okazji czy nic nie knuje, ale musim wracać do fortu. Podjęłaby się Pani dozoru nad nią w zamian za orgi z kasy pułku? Pieniądze zawsze się przydadzą, a i armii nie warto odmawiać, chyba pora dogadać szczegóły z dziesiętnikiem
Aurelia
Grr,a sam się nie mógł pofatygować?! - pomyślała poirytowana i odparła z kwaśną miną - Ehh,tak,trochę znam,zrozumiem co do mnie mówią i sama coś potrafię powiedzieć....,dobrze zaopiekuję się nią.... - I tyle z wolności....,może chociaż będzie sympatyczna i się zaprzyjaźnimy?
Alda
O kurwa - pomyślała rozglądając się po miescie - co oni powariowali? Nie mogą jak porządni ludzie w jurtach mieszkać, zamiast stawiać jakieś... Dziwne... Budowle... Z drewna, kamienia... Napadną na nich i koniec, stracą cały dobytek hehe. Tłumoki. Zaraz jednak się otrząsnęła i rzekła dziewczynce - co, nie chcesz żebym się tobą zajęła? Może i dobrze... Sama bym nie chciała mieć takiego kurwiska za opiekunkę... A i ty byś problemem dla mnie była.
Rehlynn
To był ciekawy dzień, jakieś urozmaicenie w końcu. Z miłego spotkania nici, ale cóż. Dzieciaki z głowy, problemu nie ma. Teraz pytanie czy zostać czy wrócić do gildii, lepiej nie nadużywać gościnności hmmm. Wszystko załatwione zatem ja wrócę do gildii. Choć poprosiłbym o małą eskortę, dwóch zaufanych ludzi wystarczy, teraz i ja jestem w to wmieszany, zatem ulica dla mnie nie jest teraz tak bezpieczna jak kiedyś.