-
Kersijana
Chyba tak będzie najlepiej... Przygoda nad jeziorem nie niepokoiła jej, ale cały czas miała w głowie ten ssyk węża... Obiecałam że coś mogę upichcić, ale to jednak lepiej bedzie przełożyć. Jeszcze jest wcześnie, więc kawałek drogi się przejedzie... Chmurzy się trochę, ale to niestety musimy przeżyć jakoś.....
Zatem jeśli nie masz nic przeciwko to wolę ruszać dalej...Spojrzała na łuczniczkę przygotowując konia do drogi....
-
Erilla
No to w drogę powiedziałam pospiesznie zbierając manatki, nagle przyszło mi coś do głowy Wiesz co, jak będziemy jechać, to ja zejdę z głównego traktu i będę starała się nie rzucać w oczy. Gdyby znowu ktoś się pojawił będę miała okazję w razie czego uderzyć z zaskoczenia.
Techniczny
Zacieranie śladów, coby mieli trudność z zauważeniem mnie :D
-
Kersijana
Ach... to ja mam być przynętą?.... Ale Ty tu jesteś od wojaczki. Skoro twierdzisz że tak będzie dobrze to nie mam nic do dodania... Ino nie zgub mnie proszę.... Uśmiechnęła się przemiło do łuczniczki i ruszyła galopem...
-
Erilla
Tylko nie pędź za bardzo! Krzyknęłam jeszcze za odjeżdżającą elfką. Wskoczyłam na konia i ruszyłam za nią.
Technicznie
Erilla będzie starała się poruszać równolegle do traktu, jakieś 100-150 metrów od niego.
-
Erilla, Kersijana:
W czasie swojej podróży, po jakiejś godzinie, gdy już kropił lekki deszczyk, dostrzegliście jakąś postać na śnieżnobiałym rumaku. Ma ona na sobie ciemnozielony płaszcz z kapturem, bardzo długi, opadający na zad wierzchowca. Reszta ubrania też jest zielona, za wyjątkiem brązowych butów z cholewami. Po figurze sądzicie, że to kobieta, jest ustawiona bokiem do was. Nie wie jeszcze, że nadjeżdżacie, w coś się wpatruje... Jest niedaleko, jakieś 50 metrów od was.
-
Erilla
Oho mruknęłam cicho. Poprawiłam się trochę w siodle i położyłam rękę na fragmencie płaszcza, którym przykryłam wcześniej łuk by cięciwa nie zamokła, jednak na razie nie odkrywałam broni. Najpierw trzeba sprawdzić, czy ta osoba będzie miała wrogie zamiary. Liczyłam tutaj na Kersijanę, że da radę się dogadać.
-
Kersijana
Postanowiła podjechać do nieznajomej, zwolniwszy konia... Już miała krzyknąć w jej kierunku gdy zorientowała się że w coś się wpatruje....
Techniczny
Zniknięcie...
Korzystając z tego, że zaczęło padać i nieznajoma najwidoczniej jest w coś zapatrzona podjechała do niej od tył robiąc niewielkie koło.... Gdy była tuż za nią...
Przepiękna okolica.. Odezwała się miło i dość cicho.....
-
1 załącznik(ów)
Erilla, Kersijana:
Gdy Noldorka podjechała do nieznajomej bliżej, ta nagle odwróciła gwałtownie głowę w jej stronę. Obmierzyła ją swym przenikliwym spojrzeniem i zdjęła kaptur...
http://forum.totalwar.org.pl/attachm...tid=1373&stc=1
Kersijana ujrzała także przepiękny sygnet na jej dłoni... Królewski sygnet, rozpozna go każdy Noldor i każda Noldorka. Ten należący do królowej Lothiriel, zaginął jednak 26 lat temu, gdy ponoć zabita została z rąk heretyków. Kobieta przygląda się bacznie Kersijanie, nic nie mówiąc...
Techniczny
Te wiadomości o królowej Lothiriel posiada tylko Kersijana, Erilla wie tylko, że kiedyś była królowa o takim imieniu, ale sygnetu nie rozpoznaje.
-
Kersijana
Spostrzegła sygnet królewski na palcu elfki....Aneth ara... ( nieformalne powitanie elfów. Coś na zasadzie.."przybywam w pokoju". Używając tego określenia elf wyczuje czy słowa te wypowiadane są z fałszem czy bez, czyli jego intencje)
Przepraszam mą śmiałość Pani, ale nie mamy już królowej. Kersi jednak zsiadła z konia i ukłoniła się uprzejmie... Królewski sygnet nie ukaże się jednak bez przyczyny....
Jej postawa była pokorna ale i uprzejma zarazem.. Nie było w tym krzty wazeliniarstwa a raczej coś w rodzaju szacunku. Szacunku przemieszanego z zaciekawieniem....
Pani jeśli ma śmiałość jest zbyt wielka to powiedz... Nie mogła już się powstrzymać.... Kim jesteście? Zdjęła swój kaptur z głowy pokazując swą twarz i oczy.Zdawała sobie sprawę ze swej nordolskiej urody
Techniczny
Urok
By pokazać się z jak najlepszej strony
-
Erilla
Kersijana zsiadła z konia i ukłoniła się przed nieznajomą. Wygląda na to, że natrafiłyśmy na kogoś ważnego. Dobra, nie ma co informować o mojej obecności. Nie wygląda na to, by Kersijanie coś groziło, a ja nie mam ochoty na spotkania z ważnymi osobistościami.
Naciągnęłam bardziej kaptur, a potem już bez ruchu przyglądałam się spotkaniu.