-
Katarina
Widząc co się święci krzyknęła... Panie, widząc włócznie zamiast wideł u chłopów zasugerowałam ino, że to podstęp może być. Nie myślisz chyba Panie każdej osady palić co na drodze napotkamy zanim tego gada na stryczku powiesimy. Zważ może inną możliwość by wiedzieć co się w grodzie święci. Ktoś by na spytki mógł iść..... Słowa wypowiedziałą bardzo szybko, zanim jeszcze zdążyli się rozpędzić.
-
Surija do konstabla
Katarina nie głupio prawi, niech wprzódy idzie chyba żeś Panie zwycięstwa pewien tedy atakujmy bez wahania
-
Kawalerze Grobu Bożego stać! Wykrzyknął Boemund, po czym odparł Katarinie i Suriji - idźcie obie, klecha też ma iść. Wypytajcie o ludzi księcia, jako gdyby nigdy nic... Surija, uważaj na siebie.
-
Spytko po łacinie
Wstrzymał Trzaskawicę w pędzie, aż ta stanęła dęba i zamłóciła powietrze przednimi kopytami, zanim opadła z powrotem. Rozkaz! warknął uspokoiwszy klacz.
-
Surija
Będę uważać a jak Allah dopomoże to się Katariny pozbędę
-
Baron Roger z Wigan podjechał galopem do Spytka i rzekł - orężną rozprawą to się skończy i tak jako znam konstabla, więc bacz panie na to co wokół. Ha, spójrz jak wieją! Rzeczywiście, Spytko i reszta widzą, jak wartownicy gorączkowo pierzchają ze strachu przed wami, zamykając za sobą bramę.
Więc ruszajcie - rzekł konstabl, kładąc na chwilę dłoń na ramieniu saracenki.
-
Surija
Ehh nastraszyłeś ich rycerzu rzekła do Spytka teraz trza będzie się do furty dobijać i nie wiadomo czy Nas wpuszczą
-
Spytko po łacinie
Skinął głową baronowi i jął rozglądać się po palisadzie w poszukiwaniu oznak jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.
Z wierzchowca powinno się dać przejść górą odpowiedział Suriji
-
Charles de Tournemire
Niech będzie. Chodźmy... I obyśmy przeżyli, a mu nie strzeliło do łba spalenie tej wioski - po czym zaczął zmierzać w kierunku miasta, jednocześnie przyglądając się palisadzie.
-
Surija
A co Ja małpa żeby po palisadach skakać, choć pewno nie wiesz co to małpa, ale niewiaście nie godzą się takie akrobacje
-
Spytko po łacinie
A jakie się godzą?
-
Surija
A to się Panie u Katariny wywiedz miała ochotę pokazać rycerzowi język
-
Katarina(łacina)
Nie zwracała uwagi na tę wywłokę i jej zaczepki...
Gdy dojechali do bramy...Rozejrzała się ostrożnie by dostrzec ewentualne zagrożenie. Ustawiła konia bokiem do bramy by w razie zauważenia czegoś podejrzanego natychmiast przechylić się na jego bok i jak najszybciej uciec.
Wieści dla Reynalda de Chatillona przynieść chcemy nie cierpiące zwłoki. Nie godzi się bram zamykać przed chrześcijanami. Głos miała opanowany ale głośny. Starała się mówić wyraźnie i powoli.
Techniczny
2 poziom oszustwo
Gdyby musiała uciekać to wykorzystanie 3 poziomu sprawności by nie spadła z konia gdy będzie robić unik i 4 poziom jeździectwo.
-
Surija
Tak może głupia od razy się zabijmy, trza było udać forpocztę Naszych sił i że prosimy o gościnę, ale nie od razu lepiej z księciem wyskoczyć
-
Charles de Tourmemire
I o wypoczynek prosimy. Ciężka to wędrówka przez pustynię była, a słońce nieprzyjazne tu jest... Nie lękajcie się nas. - starał się mówić przekonywująco, jednocześnie by nie brzmiała w jego głosie żadna sztuczność, po czym uważnie przypatruje się palisadzie i czeka na odpowiedź wartowników, przy okazji wyszeptał do Katariny - Trochę Ci się chyba nie udało mym zdaniem z tą wieścią do de Chatillona... Bo gdzie to z tymi ludźmi wieści przynosić?
-
Spytko po poslku
Murwa mać, ale się guzdrzą warknął. Podjechał do bramy, ustawił Trzaskawice zadem. Przytulił się do jej szyi i krzyknął komendę Grom! - a ta wierzgnęła dwoma kopytami w środek wierzei. Powtarza komendę dopóki zasuwa we wrotach nie zostanie złamana.
-
Charles de Tournemire
Co ty... - zaskoczony widokiem Bożogrobca i tego co robił na koniu spojrzał na niego jak na szaleńca, jednocześnie zaczyna się cofać w kierunku swoich by czasami nie dostać czymś od wartowników.
-
Katarina (łacina po cichu do księdza)
Nigdy dyplomacji nie umiałam i nie chcę jej umieć... A wieść ma brzmieć, że piekło po niego dopomina się........
Widząc co wyprawia Spytko znowu zwróciła się do ksiedza... Uciekaj Ojcze nic tu po tobie, życie ratuj....! i klepnęła zad jego konia by ksiądz przestał się ociągać......
-
Spytko, Katarina, Surija, Charles:
Potężna klacz polskiego rycerza, tłukąc o niewielką bramę tylnimi kopytami bez większego trudu ją wyważyła, otwierając wam drogę do osady. Widzicie uciekających ludzi, są wśród nich kobiety oraz dzieci. Dwaj wartownicy od razu rzucili się wam w oczy, wypuścili z rąk swe włócznie i uciekają jeszcze szybciej od reszty... Osada jednak chyba nie jest taka mała, z tego miejsca nie dostrzegacie końca głównej uliczki. Wnet z oddali usłyszeliście potężny okrzyk "w imię Boga, szarża!".
Tomasz:
Konstabl widząc co robi Spytko, uniósł swój miecz do góry i wykrzyczał donośnie - w imię Boga, szarża! Ruszył po tym majestatycznym galopem naprzód, za nim pognali pozostali lazaryci dobywając swego oręża.
-
Spytko
Odskoczył szybko na bok dając miejsce rycerzom, by go nie stratowali. Zatoczył małe koło i runął wprost za nimi do osady.
-
Katarina Techniczny
Spięła konia i gdy tylko nadarzyła się okazja wjechała z impetem. Widząc uciekających wartowników dobyła łuku i wymierzyła w nogę jednego z uciekających wartowników. Nie chce dopuścić by uciekł i się schował.
-
Charles de Tournemire
Koń ruszył do przodu w kierunku konstabla , gdy dostał klapsa od Katariny, lecz gdy usłyszał donośny głos konstabla i rycerzy zmierzających za nim odjechał na bok, by go nie stratowano, po czym wyjął miecz i ruszył trzymając się blisko Katariny, jednocześnie uważając po drodze by nie natrafić na żołnierza wroga bądź stratować jakiegoś mieszkańca.
Techniczny:
Kapłan nie walczy, trzyma się z dala od walki. Walczy w ostateczności jeżeli zajdzie taka potrzeba.
-
Tomasz
Bij Kto w Boga wierzy.
Wyciągam miecz i ruszam z konstablem i lazarytami.
-
Surija
Słysząc Szarża odjechała na bok, póki co nie wjeżdża do osady, czeka na ucichnięcie odgłosów walki
-
Katarina, Tomasz, Spytko:
Strzała szlachcianki wbiła się w udo uciekającego wartownika, aż ten runął na ziemię, wijąc się z bólu. Rycerze z konstablem na czele wpadli do wnętrza wioski, nie natrafiając żadnego oporu. Boemund ciął potężnie mieczem jednego z chłopów, któren wybiegł z jakiegoś domu na ulicę i stanął naprzeciw niego, wrzeszcząc coś po łacinie. Nieszczęśnik natychmiast upadł krwawiąc obficie. Przed wami są dalej uciekający chłopi, wśród nich kobiety i dzieci... Zewsząd słychać krzyki ich przerażenia, płacz...
Surija, Charles:
Słyszycie krzyki przerażenia oraz płacz mieszkańców osady, zapewne wewnątrz zaczęła się masakra. Z wami pozostał Kasim, nie chcąc dołączać do mordu. Wnet jednak dostrzegliście wyłaniający się zza wzgórza hufiec jeźdźców w pełnym rynsztunku i szyku bojowym.
-
Surija
Oby to nie był książę, trzeba ostrzec Beomunda co rzekłszy wprowadziła w czyn
-
Katarina(łacina)
Czuła, że ogarnia ja amok. Zew krwi, który pomału ją ogarniał zakrywał jej jasność umysłu. Płacz dzieci, ich matek... przeraźliwy strach w oczach ,być może niewinnych chłopów i ich rodzin.... krzyki rozpaczy, przemieszane ze strachem i paniką... To wszystko przytaczało ją.... Nie tak byłą wychowana, nie tego chciała... Schowała łuk i dobyła szabli.... Nie chciała nikogo zabijać, ale nie mogła być bez broni.... Obrońcy, Ci chłopi w akcie desperacji gotowi są zrobić różne rzeczy...
Jadąc przez osadę rozglądała się... Krzyk wartownika, którego wcześniej trafiła w udo przykuł jej uwagę.... Jego oczy....oczy w których jest strach, i przerażenie...przerażenie bardziej o życie swojej rodziny niż własne.... Tak przynajmniej szlachcianka to widziała. Podjechała do niego, zeskoczyła z klaczy....
próbowała pomóc mu wstać...
Ukryj się... szybko zanim cie ubiją......
Techniczny
Jeśli wartownik zrozumiał, że Kaśka ma wyrzuty sumienia i kieruje się do jakiejś chaty, to Kaśka pomaga mu się do niej dostać....
-
Charles de Tournemire
Wątpię, żeby go tam nie było albo jego ludzi, bo kto inny by się mógł teraz zjawić?... Zapewne to był jego cały plan by nas zwabić do wioski - po czym ruszył za Suriją w poszukiwaniu konstabla.
-
Spytko:
Jadąc za Lazarytami niewiele miał do roboty. Mieszkańcy broni nie mieli, zadowolił się więc ich odpychaniem na bok piersią klaczy, nawet specjalnie nie starając się tratować. Rozglądał się bacznie dookoła w poszukiwaniu wrogich zbrojnych.
-
Katarina, Tomasz, Spytko:
Lazaryci ze swym konstablem na czele wpadli w tłum raz jeszcze, siekąc i tratując uciekających z okrzykami "Bóg tak chce". Ziemia spłynęła krwią chrześcijan... Jeden z zakonnych rycerzy wjechał na koniu do jednego z domów, chwilę później wypadając z niego, dzierżąc pochodnię w dłoni, którą rzucił w dużą kupę siana ustawioną nieopodal. Rozniecił w ten sposób ogień, który ujął zaraz pobliski budynek. Katarina pomogła wstać postrzelonemu wartownikowi, mającemu wciąż tkwiącą w nodze strzałę. Zrozpaczonym głosem coś do niej rzekł w nieznanym języku, ale nie mogła rozpoznać w jakim.
Tymczasem na Spytka oraz barona de Wigan, rzuciło się pięciu chłopów z siekierami i maczugami, mają furię w oczach... Jeden od razu padł pod cięciem Rogera.
Surija, Charles:
We wnętrzu osady widzicie mord, płoną dwa domy, lazaryci cały czas nacierają na mieszkańców, Spytko wraz z baronem walczą z kilkoma uzbrojonymi chłopami, gdzieniegdzie latają kamienie, czasem odbijające się od hełmów rycerzy, rzucane przez nielicznych, usiłujących się bronić, a Katarina pomaga jednemu z rannych. Nie rozpoznajecie który z rycerzy to konstabl, ale na pewno jest wśród lazarytów, którzy są w samym środku tej wrzawy.
-
Spytko
Cisnął włócznią w pierwszego z napastników, następnie dobył tarczę i miecz włączając się do walki.
-
Charles de Tournemire
Gdy wjechał do miasta ujrzawszy ten widok zasmucił się w duchu i jednocześnie coś go trafiło, gdy ujrzał rycerzy mordujących niewinnych mieszkańców miasta i spalając ich domy... Niby de Chatillona to i już trzeba mordować... Brak kompletnie poszanowania dla życia tych niewinnych ludzi... - po czym podjechał do lazarytów, trzymając dystans i krzyknął do nich - Obcy jeźdcy wyłaniają się zza wzgórza! To może być de Chatillon!
-
Surija
Słysząc, że klecha już uprzedził Lazarytów o obcych, którzy się pojawili zaczęła się rozglądać za jakąś pochodnią coby jeszcze większą pożogę wzniecić, która ślady ataku zatrze
-
Tomasz
Bronię się nie zabijam uciekinierów zwłaszcza cywilów, walczę jak muszę bronić swego życia. Wypatruję żołnierzy lub wrażych rycerzy.
-
Surija znalazła pochodnię i wznieciła jeszcze większy pożar, kolejny dom stanął w płomieniach. Ranny, któremu Katarina pomagała wiedziony wielkim strachem, ledwie odbiegł od niej, szukając schronienia, o mało się nie przewracając. Z atakujących Spytka i barona nie ostał się żaden, jeden padł z piersią przebitą rzuconą włócznią kawalera Grobu Bożego, a resztę wycięli na mieczach. Tomasz na szczęście nie musiał plamić swego miecza krwią niewinnych, nikt ręki na niego nie ważył się podnieść. Krzyk Charlesa sprawił, że wszyscy lazaryci natychmiast zaprzestali atakowania chłopstwa, zawracając i ustawiając się na całej szerokości ulicy. Brzeszczoty ich ociekają krwią, miny ich srogie a konie niespokojne. Kto z was chce się wycofać z zaatakowania księcia, ma ostatnią chwilę! Krzyknął konstabl.
-
Spytko po polsku
Podjechał do przebitego włócznią chłopa, pochylił się i wyrwał oręż z jego ciała. Obrócił Trzaskawicę i zaczął śpiewać kościelną pieśń, która znacznie później miała stać się pieśnią polskiego rycerstwa:
Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!
U twego syna, Gospodzina, matko zwolena Maryja!
Zyszczy nam, spuści nam.
Kirielejson.
Po czym runął cwałem w kierunku wroga.
-
Charles de Tournemire
Charles odjechał na bok, by nie zostać straconym przez lazarytów i odparł konstablowi - Mogę was wesprzeć, lecz jedynie duchowo... Wszak ja nie potrafię walczyć.
-
Surija
Widząc, że pożoga rozwija się w najlepsze postanowiła wycofać się z osady za lazarytami atakującymi poczet księcia
-
Tomasz
Jest wśród Lazarytów, modlitwa do Bogarodzicy wspomnienia w nim budzi, tęsknotę za krajem, ale to tylko chwila, koncentruje się na nieodległej walce.
-
Katarina
Techniczny
Dobyła łuku i celuje w jednego z ludzi księcia. Pamięta przestrogę by nie mierzyć w niego bezpośrednio....