Robert:
Agnes zajęczała bardzo cicho przy pocałunkach. Ale gdy powiedziałeś o zmianie bandaży, na jej licu pojawiła się doskonale widoczna irytacja. Gdy przez chwilę jest miło, znowu przychodzi czas na głupoty? Wysyczała zdenerwowana.
Wersja do druku
Robert:
Agnes zajęczała bardzo cicho przy pocałunkach. Ale gdy powiedziałeś o zmianie bandaży, na jej licu pojawiła się doskonale widoczna irytacja. Gdy przez chwilę jest miło, znowu przychodzi czas na głupoty? Wysyczała zdenerwowana.
Robert
Kochana siostro,nie gniewaj się na mnie,to przecież dla Twojego dobra - powiedział łagodnie,czule głaszcząc ją po policzku i dodał po chwili powoli zabierając się za zmianę bandaży- Przecież nie robię tego żeby zrobić Ci na złość tylko dlatego że się o Ciebie martwię....,po posiłku mogę wymasować Ci ramiona jeśli zechcesz
Robert:
Oj wiem, ale gdybym jeszcze poważnie ranna była, wtedy skłonna bym była to zrozumieć... Odparła, ale pozwoliła zmienić sobie wszystkie opatrunki.
Robert
Równie mocno jak ją kocham to w niektórych sprawach nie zrozumiem,to co to znaczy być poważnie rannym?Nie mieć nogi i ręki?! - pomyślał poirytowany jednak nie skomentował jej słów na głos zaś gdy skończył przygotował skromny posiłek dla ich dwojga w razie potrzeby jej pomagając.
Charles de Tournemire
Może i lepiej. W każdym razie. Nadal masz zamiar mnie "odwiedzać" i żartować sobie ze mnie? A przynajmniej dopóki jeszcze mnie będziesz widzieć.
Spytko po łacinie:
Wracasz z nami do Francji, czy ostajesz w Ziemi Świętej? spytał się Oswalda.
Katarina
Na słowa Spytka spojrzała tylko uważnie na Oswalda i patrzyła z uwagą...
Spytko, Katarina:
Pewno, że wracam. Saraceni pokonani, Saladyn podkulił ogon i uciekł na pustynię, mnie ojciec wciąż chce dorwać, Agnes przyda się moja pomoc, to i na co tu mam być hehe - odparł Oswald.
Charles:
Owszem, taki mój zamiar, cobyś nie był sztywny jak trup, ha! Wykrzyczał Godwyn.
Robert:
Zjedliście skromny posiłek, Agnes chyba wystarczył, Ty zaś niezbyt zaspokoiłeś swój głód. Kobieta z trudem wstała na równe nogi i gwizdnęła, a do namiotu wszedł Amalryk, za nim zaś Boemund. Wyszeptała coś do rumaka swego męża po francusku i klepnęła go po szyi, oraz zaczęła obnizać sobie strzemię...
Techniczny
Kolejne opóźnienie po 48 godzinach Andrij więc uznaję, że Adriano poległ pod Montgisard... Dziękuję za grę.
Techniczny
Kasia wzięła ze sobą konia Bercika.. Jakby tak znaleźć jeszcze Adriano to by już miała małą stadninę.... He he he
Spytko po łacinie:
A to jeszcze zdążysz mi opowiedzieć z kim tam walczycie, a może nawet języka poduczyć. Bitwa wygrana, czas zebrać łupy.