Robert
Siostro pojedź ze mną na moim wierzchowcu,wiem że nie dbasz o swoje rany ale zrób mi tą przyjemność.... - powiedział lekko się do niej uśmiechając i kładąc jej rękę na ramieniu
Wersja do druku
Robert
Siostro pojedź ze mną na moim wierzchowcu,wiem że nie dbasz o swoje rany ale zrób mi tą przyjemność.... - powiedział lekko się do niej uśmiechając i kładąc jej rękę na ramieniu
Katarina
Ja do Króla bym jeszcze w ważnej dla mnie sprawie musiała... Choć nie wiem czy to wypada, bo zagadał mnie gdy na przechadzce byłam... Jak Panowie myślicie? Nie będzie to zbytnio niegrzeczne gdy poproszę go o spotkanie?
Spytko po łacinie:
Ma swe własne zmartwienia z Saracenami związane, by mu zawracać teraz głowę, ale uczynisz jak uznasz za słuszne. Jakbyś kiedykolwiek inaczej czyniła.
Spytko, Katarina:
Idźcie zatem, ja już od rana grabiłem z wieloma innymi, ekhem... Znaczy się nie grabiłem a zabierałem to, co się należy mi... Zakonowi i w ogóle... Hehe. 200 złotych monet znalazłem w łękach siodeł ubitych koni, tam szukajcie ale nie wiem, czy jeszcze coś się ostało bo tutejsi rycerze doskonale znają zwyczaj saracenów chowania złota do łęków siodeł. A ty Katarino możesz króla o spotkanie poprosić, dobra z niego dusza i nie obnosi się swą władzą, a jednocześnie zachowuje królewski majestat i dumę, rzadkie połączenie czyż nie?
Robert:
Ja dbam o swe rany, ale wtedy gry naprawdę jestem ranna a nie zadraśnięta ledwie - odparła Agnes. Ale niech będzie, obiecałeś iż ramiona mi wymasujesz to będziesz mógł to w siodle uczynić - uśmiechnęła się.
Roberta
Siostro.....,jesteś tak "zadraśnięta",że wczoraj straciłaś przytomność od upływu krwi....,ale nie mówmy już o tym,cieszę się że pojedziesz ze mną - powiedział delikatnie ją przytulając
Katarina
Święta prawda... Miałam już ten zaszczyt z nim rozmawiać i zaszokowało mnie z jaką powagą ten... przepraszam za wyrażenie... ale młodzieniec mówił...
Mężu mój idziesz skarbu szukać... Przecie twój skarb u boku Twego... zaśmiała się rezolutnie, ale ruszyła w kierunku namiotu króla...
Techniczny...
Uznałam że Kasia wie który to namiot, bo przecie musi to być ten najpilniej strzeżony :P
Spytko po łacinie:
Wiem, mości Boemund, niech mu ziemia lekką będzie, obznajomił nas z tym zwyczajem niewiernych. Katarino, jak wrócisz od króla, to pewno będę na polu bitwy szukał całych siodeł.
Katarina:
Znalazłaś namiot króla, wielki, niebiesko-biały, chroniony przez kilku strażników z długimi włóczniami i potężnymi tarczami w kolczugach, z namalowanym królewskim herbem. Jeden z nich krzyknął coś, rozpoznajesz że po francusku, ale nie masz pojęcia co to słowo znaczy...
Spytko:
Udawszy się na pole bitwy, ujrzałeś wielkie pobojowisko pełne martwych saracenów, krwi, oraz drapieżnych ptaków krążących w górze. Przystąpiłeś do przeszukiwania zwłok, niestety większość zostało już rozgrabione. Udało Ci się jednak spod stosu ciał wydobyć zwłoki poległego, ciężkozbrojnego wojownika - mameluka. Niestety nie ma przy sobie złota, a większość jego rynsztunku z powodu uszkodzeń jest niemal bezwartościowa, z wyjątkiem jednego elementu - hełmu. Piękny, pozłacany, z kolczym czepcem oraz nosalem, z pewnością jest sporo warty.
Robert:
Też się ciesze bracie, też... Pomożesz mi wskoczyć w siodło?
Spytko:
Wziął hełm i dalej rozgląda się po polu bitwy, dopóki nie odnajdzie go Katarina. Lepsze taka zdobycz niż żadna, może w gildii płatnerskiej go ode mnie odkupią.
Robert
Hmm,to nie będzie konieczne - powiedział z lekkim uśmiechem po czym dodał po Włosku do swojego konia - Połóż się,taak,dobry konik - gdy ten wykonał polecenie podrapał go za uchem i dosiadł go wyciągając rękę do Agnes mówiąc - Pani pozwoli....