-
Katarina:
Szybko z namiotu wyszedł król, wezwał jednego ze swych sług i coś mu rozkazał po francusku. Strażnik, z którym ucięłaś sobie uprzednio miłą pogawędkę wpatruje się w Ciebie ze zdziwieniem. Po chwili nadjechali w pełnym rynsztunku hrabia Rajmund z Trypolisu, oraz książę Reynald de Chatillon, ten ostatni z pewnością Cię rozpoznał, widzisz to po jego spojrzeniu przejawiającym arogancję, a także minie, butnej i lekko ucieszonej. Prowadź - rozkazał Ci król.
Spytko:
Kasim wraz z drugim jeźdźcem ruszył powoli za Tobą. Żałuję, że nie dane nam było poznać się w lepszych czasach i wiarę daję, że za złe mi nie masz iż to od mej włóczni poległ konstabl. To wszak wojna, każdy walczy ze swych pobudek, ja musiałem pomścić swych synów - rzekł znajomy farys po arabsku.
Charles, Robert:
Nie będę cię o nic prosić ojcze, tylko proponuję ci zostanie medykiem na zamku Moulins, gdzie będziesz żył godziwie za sowite nagrody. Będziesz także miał swą zamkową kaplicę, gdzie będziesz mógł odprawiać msze do Pana. Mój mąż zanim zmarł rozmawiał z twym Wielkim Mistrzem, który nie wyraził sprzeciwu byś wyruszył do Francji - rzekła Agnes uspokajając nieco Amalryka.
-
Spytko po łacinie:
A jednak mam, o konstablu tylko dobre rzeczy mogę rzec mości Kasimie. Zemsta zaś tylko zemstę rodzi, nie winieneś się dziwić, iże doczekać się nie mogę, kiedy przestanie Cię chronić poselski sztandar.
-
Charles de Tournemire
Nakłonił mojego mistrza zakonu? Ciekawe jak tego dokonał - Mój Wielki Mistrz wyraził zgodę? Zadziwiliście mnie. Jak tego dokonał, o ile można wiedzieć?
-
Katarina
Jeszcze tego mi tu brakowało.... pomyślała na widok księcia... Wiedziała, że z racji stanu nie może mu teraz okazać arogancji bo nie wykpi już się tym, że nie wie kim jest....
Ufała jednak swojemu instynktowi i intuicji, że jakimś cudem udało jej się do siebie przekonać samego Króla.. W swoim rozumowaniu był lojalna wobec konstabla... A to przecie nikt inny jak sam Boemund oddał swe życie ratując Króla... Temu nikt zaprzeczyć nie mógł...Uspokoiwszy trochę samą siebie, poprawiła fryzurę i wskoczyła na ogiera...
Za mną Wasza Wysokość zatem....odparła Królowi. Mimochodem spojrzała jeszcze na księcia czy nadal ją obserwuje...
-
Robert
Gdy Agnes wjechała do namiotu stanął przy niej,rękę na szyi swego konia kładąc i bacznie przysłuchując się rozmowie,samemu nie mając już nic więcej do powiedzenia - Jeśli pojedzie to dobrze,ktoś musi łatać moją ukochaną wariatkę,ale prosić go także nie zamierzam....,przyda się nam na pewno we Francji ale jak dla mnie sam za siebie decydować może....
-
Katarina, Spytko:
Szlachcianka doprowadziła króla przed obóz, gdzie spotkał się on z posłami. Kasim wręczył Baldwinowi jakiś zwój pergaminu, a władca Jerozolimy począł go czytać. Katarina spostrzegła, że książę dalej co chwila na nią spogląda, choć stara się to ukryć.
Charles, Robert:
Wiesz przecież, że mój mąż miał dar przekonywania... Odparła Agnes.
-
Charles de Tournemire
Skoro tak... Kiedy macie zamiar wszyscy wyruszać do Francji? Przemyślę tę sprawę jeszcze... - Może się jednak zastanowię... Choć nie ufam im na tyle, by od razu uwierzyć im słowom i lepiej będzie, gdy się zapytam swego mistrza czy on coś o tym wie. Potem się pomyśli. Najwyżej jeżeli we Francji zacznie się coś nieciekawego dziać, bądź będę traktowany jak śmieć przez nich to ucieknę z Moulins i skryję się w jakimś klasztorze, czy u innych duchownych...
-
Spytko:
Pokłonił się królowi, po czym podjechał do żony i czeka aż będzie mógł z Nią wrócić do obozowiska.
-
Robert
Ile ten ksiądz myśli....,nad czym tu się tak zastanawiać? Ehh,bojaźliwy jest i tyle,i tak śluby zakonne przyjmując życie sobie zmarnował więc czego tu się obawiać?.... - pomyślał,po czym dosiadł własnego wierzchowca ponownie obejmując "siostrę" w pasie
-
Charles, Robert:
Na dniach, masz czas do jutra - odpowiedziała i odwróciła się do Roberta z jakimś dziwnym spojrzeniem, jakby żarzącym się, pełnym chęci do boju, Norman jeszcze nigdy nie widział takiego u Agnes, prędzej Charles by to rozpoznał, mając do czynienia z zezłoszczonym Boemundem. Dołączamy do gotujących się rycerzy, im szybciej we Francji tym lepiej - rzekła takoż dziwnie złowrogim głosem.