Catherine:
Co się stało córeczko, coś ujrzała? Spytała Lothiriel przytulając Ciebie i Beatrice.
Wersja do druku
Catherine:
Co się stało córeczko, coś ujrzała? Spytała Lothiriel przytulając Ciebie i Beatrice.
Catherine
Ona....Ona chyba wydała Cię jakiejś kobiecie,księżnej sądząc po ubraniu i komnacie w jakiej były....Podsłuchiwał to wszystko człowiek księcia który od razu mu o wszystkim doniósł,na tym wizja się urwała.... - rzekła cicho głosem pełnym gniewu jednak mimo to chętnie się do niej przytuliła i przymknęła na chwilę oczy
Catherine:
Co!? Jak mogła... Jęknęła Betty a jej łzy zaczęły kapać na twarz matki. Lothiriel westchnęła ciężko i rzekła - nie myślcie teraz o tym córeczki... Najważniejsze że znowu jesteśmy razem. Dziękuję wam że przybyłyście...
Catherine
Nie mogłyśmy Cię zostawić,wolała bym umrzeć niż Cię porzucić....Najważniejsze teraz byś wyzdrowiała,tą szmatą nie ma co sobie zawracać głowy....I tak bardziej nam nie zaszkodzi.... - wyszeptała a jej gniew dzięki obecności opiekunki nieco zelżał,działała na nią niezwykle kojąco....Zaczęła ją jednak niepokoić inna sprawa,jeśli zwykła wizja zmęczyła ją tak bardzo to uleczenie ran może ją nawet zabić.... - Później będę się tym martwiła....
Catherine:
Wiem, córeczko wiem... Odszepnęła Lothiriel. Betty tymczasem zabójczo poważnie spytała - mamo, czemu oni ci solili ranę, chcieli cię zjeść? Noldorka westchnęła ciężko...
Catherine
Chcieli zadać jej jeszcze więcej bólu niemądre Ty moje kochanie.... - rzekła ze smutkiem patrząc na siostrę,przypomniało jej się jak zabiła tego chamowatego żołdaka przed wejściem jednak uznała że nie będzie mówić o tym Lothiriel - Przynajmniej póki co,najpierw sama z nią pomówię,a po co ma się smucić i denerwować....
Catherine:
Sprawdzę - Betty z ciekawską miną wstała, wzięła pojemniczek z solą i nasypała sobie na rozcięty palec. Ałaaaa! Krzyknęła.
Catherine
Spojrzała na nią z politowaniem i stwierdziła cicho - Zupełnie jak dziecko,wszystko musi dotknąć,wszystkiego spróbować,ehh....
Catherine:
Ałaa ajajaj... Jęknęła jeszcze Betty i uklęknęła przy was, pokazując Ci zraniony palec z niewinną miną i słodkimi oczkami.
Catherine
Ale kochane dziecko.... - rzekła nareszcie pozwalając sobie na delikatny uśmiech i wyciągnęła do niej rękę by się przytuliła,przez chwilę korciło ją by znów użyć pierścienia jednak pamiętała słowa królowej a i sama nie chciała opadać z sił,przynajmniej póki co....