-
Robert
Im szybciej w Jerozolimie tym lepiej....,oby ten sen był tylko snem....- pomyślał wpatrując się przez chwilę w Agnes nieobecnym wzrokiem który w chwilę potem zmienił się w szczere zaciekawienie jednak jej zachowanie ponownie skomentował w myślach - Ehh,a tej nigdy nie będzie mało jatki i machania mieczem.....,żeby jej to do grobu nie wpędziło - po czym przejął od niej wodze i wyjeżdżając z namiotu powiedział jeszcze do księdza - Decyduj się szybko,mam nadzieję że jeszcze Cię zobaczę
-
Katarina (polski)
Podeszłą do Spytka udając, że coś tam sprawdza przy koniach.... Nie podoba mi się on... Cały czas się na mnie gapi... Myśli, że jam ślepa jaka. Patrza i patrza.... jakby samego diabła widział. Że też mu zaćma jaka na oczy nie padnie...
-
Spytko po polsku:
Pewno Cię Kochana rozpoznał i żałuje, że nie dopadli Jego ludzie w oazie. Przy królu nie uderzy, ale musim się mieć na baczności w obozowisku.
-
Katarina (polski)
Że tez święta ziemia go nosi.... Aż miała ochotę splunąć na ziemię ale przecie nie wypadało... za to przyjaźnie się uśmiechnęła do niego.(łacina) Widzę książę, ze nasze drogi znowu się krzyżują
-
Spytko:
No to już na pewno będę musiał bronić żony przed atakiem żołdaków tego bydlaka. Że tez Katarina nie umie się zamknąć tedy kiedy trza.
-
Charles:
Agnes z Robertem wyjechali z namiotu a za nimi Amalryk...
Robert:
Bracie, podrzuć mnie jeszcze do namiotu gdzie spaliśmy, muszę zbroję przyodziać - rzekła Agnes, mocno chwytając Cię obydwoma dłońmi za rękę.
Katarina, Spytko:
Król przeczytał pismo i rzekł Kasimowi - poczekaj posłańcze aż naradzę się ze swymi wasalami. Skinął głową Rajmundowi oraz Reynaldowi, po czym ruszył do swego namiotu, a za nim hrabia Trypolisu. Książę zaś warknął - bacz na to, by dwa kije się nie skrzyżowały nad tobą, gdy w ziemi będziesz, co niedługo nastąpi, ja ci to obiecuję dziewucho. Nie czekając na odpowiedź pogalopował za królem. Kasim zagwizdał na to...
-
Robert
Dobrze siostro....,ale powiesz mi dlaczego? Po co Ci zbroja teraz kiedy bitwa skończona? I co się stało że jesteś taka....,inna? Wyglądasz jak byś miała sama na armię Saracena zaraz ruszyć - powiedział wyraźnie zaniepokojonym głosem gdy tylko zostali sami
-
Katarina (polski)
Bezczelny pies... Groźby rzucać ino potrafi... Ciekawa jestem czy kąsać będziesz bez kłów... Spojrzała złowrogo i z pogardą na odjeżdżającego księcia...
Po chwili tez spojrzała na Kasima... Widać było że jest zdenerwowana, ale akurat do niego czuła tylko żal. To między innymi od jego włóczni zginął konstabl...(łacina)
Zastanawiała się przez chwilę.... Panie.... Wiesz, że okazałeś łaskę swemu najgorszemu wrogowi? Oddał życie za tego któremu teraz pokłon dajecie... Czyż może byc bardziej chwalebna śmierć niżli nad to?
chwile stała w milczeniu... W nerwach i gniewie puściłam się za Tobą na złamanie karku i śmiertelną strzałę puściłam za Tobą. Ale teraz cieszę się, że chybiłam... zrobiła w jego kierunku ukłon w którym można było zauważyć szacunek.
-
Robert:
Ja? Inna? Tak i już nigdy nie będę taka jak przedtem rozumiesz? Nigdy! Wykrzyczała Agnes i zaczęła płakać pochylając się nad szyję rumaka.
Katarina, Spytko:
Wiem, że śmierć to dla niego łaska, ale mi w zupełności wystarczy ona dla takiego wroga, jakim mi był. Nie moim zamiarem jest torturować i ogromną czynić krzywdę, jeno odpłacić odpowiednio, by Allahowi być miłym i by symboliczną karę za własną krzywdę wymierzyć. Nie noś w sobie winy za zaatakowanie mnie, wszak to wojna a staliśmy naprzeciw sobie jako wrogowie. Mam nadzieję, iż po raz ostatni - odpowiedział Kasim po łacinie.
-
Charles de Tournemire
Kapłan wychodzi z namiotu, po czym wsiada na swego wierzchowca i szuka jakiegoś pacholika, coby mu odpowiedział na pytanie, gdzie znajdzie członków swojego zakonu, a zwłaszcza Mistrza...