-
Charles:
Pacholik wskazał Ci drogę do Wielkiego Mistrza, podążyłeś więc do jego namiotu. Przed nim stoi osiodłany siwy ogier z czarnym czaprakiem - rozpoznajesz w nim rumaka pana zakonu. Wkrótce też wyszedł Wielki Mistrz i poklepał konia po szyi, szykując się chyba do dosiadu go.
-
Robert
Przytulił się do niej i powiedział łagodnie uprzednio wydając z siebie ciężkie westchnięcie - Siostro....,ja też tak kiedyś myślałem....,ale dzięki Tobie,Charlotte i innym dobrym ludziom jakich tu spotkałem zrozumiałem że nie mogę żyć przeszłością bo zniszczę siebie doszczętnie wiele krzywdy przy tym wyrządzając.... Ja nie miałem nikogo kto by w chwili rozpaczy głosem rozsądku się stał więc weź naukę z moich błędów i bądź taka jak dotąd a przynajmniej spróbuj....,wierz mi że on też by tego chciał....
-
Katarina
Uśmiechnęła się tylko do Saracena i nic nie odpowiedziała już... Spojrzała za to na męża... (polski)
Nam chyba czas ruszać.
-
Charles de Tournemire
Ksiądz podjechał powoli do swego Mistrza, po czym zsiadł z konia i ukłonił się mówiąc - Witaj, Wielki Mistrzu. Nazywam się Charles de Tournemire i jestem jednym z duchownych, jak i medyków w naszym zakonie. Mogę zająć ci panie krótką chwilę?
-
Spytko po polsku:
Nie strasz, nie strasz, bo się osrasz warknął komentując groźbę księcia.
po łacinie:
Czyżby teraz miał nastać pokój? spytał się Kasima gdy posłowie zostali sami.
po polsku:
Jedźmy do pani Agnes Katarino. Trzeba się wywiedzieć kiedy do tej Francji mamy ruszać.
-
Katarina(polski)
Tak mój mężu... im szybciej wyjedziemy z tego przeklętego miejsca tym lepiej....
-
Robert:
Postaram się, postaram... Ale Boemund też mi mówił, że się postara...
Charles:
Słońce przygrzało ojcu głowę? Wiem jak ojciec ma na imię, wiem też co robi na Boga, i tak może mi ojciec zająć krótką chwilę - odparł Wielki Mistrz poirytowany.
Katarina, Spytko:
Jeśli wasz król przyjmie propozycję Salah-al-Dina, owszem, tak Jerozolima jak i Damaszek potrzebuje odetchnięcia. Pokonaliście nas, ale sami gdy stąd wyruszycie nie pokonacie kilku tysięcy mameluków, których sułtan wciąż ma przy sobie.
-
Spytko po łacinie:
Pokonaliśmy raz, pokonamy i drugi jeśli taka będzie wola Boga - wzruszył ramionami. Jeśli król odrzuci propozycję sułtana, tuszę iż dane będzie nam się spotkać na polu kolejnej bitwy, teraz jednak muszę Cię pożegnać skinął głową Kasimowi.
po polsku:
Jedźmy zatem.
-
Katarina
Mimo, że wrogami jesteśmy to wiedz Panie że z szacunkiem będę Cię wspominać... Szkoda, naprawdę szkoda, że w innych okolicznościach nie dane nam było sie poznać... Uniosła rękę w geście pozdrowienia.... żegnaj Panie i obyśmy jednak spotkali się bez wrogości... Pozdrów Suriję jeśli ją kiedyś spotkasz..
Jeśli Spytko rusza To Kasia jedzie za nim.
-
Charles de Tournemire
To prawda, iż uzyskałem zgodę na udanie się do Francji, panie? - odparł mu krótko, widząc, że nie lubi zbędnego przedłużania...