-
Robert
Żył i zginął jako rycerz,jako prawdziwy bohater całego królestwa,tego właśnie chciał siostro,wierz mi że wielokrotnie bardziej byście to przeżywały gdybyście musiały wraz z Charlotte patrzeć jak choroba powoli go zabija i wysysa z niego wszystkie siły....
-
Katarina, Spytko:
Po niedługim poszukiwaniu odnaleźliście Agnes, trzymaną przez Roberta na jego rumaku. Obok nich idzie Amalryk.
Robert:
Wiem to dobrze, ale nie potrafię już chyba być taka jak wcześniej Robercie, nie potrafię... Odpowiedziała Agnes, zaraz też ujrzeliście Katarinę oraz Spytka jadących do was.
Charles:
Zgodę? Nawet przysięgałem świętej pamięci konstablowi św. Łazarza, iż takie ci polecenie jako twój Wielki Mistrz wydam. Miałem to uczynić po przybyciu do Jerozolimy, ale skoroś już do mnie przylazł, to czynię to teraz.
-
Spytko po łacinie:
Pani Agnes, kiedy będziem ruszać do Francji? Książę Reynald de Chatillon zagiął parol na mą żonę, a już wcześniej na jego rozkaz próbowali nas wraz z mości konstablem ubić jego ludzie przy oazie. Teraz groził, iże do jamy Katarinę wtrąci, oficjalnie pewno za to, iże udawała rycerza. Tego samego może próbować uczynić wobec Ciebie Pani, był wrogiem Twego męża. Mnie nie rozpoznał, chyba tylko temu, iż wcześniej znaki zakonu Bożogrobców żem nosił.
-
Katarina, Spytko, Robert:
Agnes spojrzała na Spytka oczyma pełnymi gniewu i żaru, dobywając miecza. Gdzie ten pies polazł!? Wykrzyczała po łacinie.
-
Spytko po łacinie:
Wraz z królem ruszył naradzać się nad odpowiedzią na pokojową propozycję sułtana.
-
Katarina, Spytko, Robert:
Przerzuciła prawą nogę przez szyję konia Normana i zsunęła się powoli z siodła, w trakcie syknęła z bólu od zadanych ran. Pomóżcie mi dosiąść Amalryka - rzekła.
-
Robert
Zsiadł z konia w ślad za Agnes i objął ją w pół mówiąc - Nigdzie nie pójdziesz siostro,zarąbią Cię tam....,zwłaszcza w tym stanie....
-
Spytko po łacinie:
Rannaś Pani. Nadto jeśli księcia przy królu zaatakujesz, Baldwin Trędowaty każe nas wszystkich obwiesić.
-
Nie odejdę z Jerozolimy bez zemsty, a wy nie jesteście moimi wasalami jeszcze i nic wam król nie zrobi. Puść mnie Robercie! Krzyknęła Agnes próbując się wyrwać ale bezskutecznie.
-
Spytko po łacinie:
Nie jestem jeszcze wasalem, ale jakim byłby ze mnie rycerz, gdybym zezwolił kobiecie samej z mężem walczyć, do tego rannej. Jedziemy na tym samym wozie Pani, jak to w mej ojczyźnie się mówi.