Catherine
Mówiłam coś,postaw mnie natychmiast! - rzekła powoli się denerwując i rzucając mu pełne złości spojrzenie
Wersja do druku
Catherine
Mówiłam coś,postaw mnie natychmiast! - rzekła powoli się denerwując i rzucając mu pełne złości spojrzenie
Catherine:
Rycerski honor mi zabrania narażać cię na ryzyko, księżniczko, z ciężkim więc sercem zmuszony jestem ci odmówić - odrzekł Tristan dalej Cię niosąc.
Catherine
Grrr! - warknęła i zaczęła go tłuc swoimi drobnymi piąstkami po zbroi mówiąc - Nie trzeba mnie nosić,puszczaj mnie i to już!
Catherine:
Dobrze już dobrze! Krzyknął i postawił Cię delikatnie na ziemi. Skoro tak ci wadzę, czemu pozwalałaś ujmować i całować swą dłoń - warknął i nie czekając na odpowiedź zaczął się od Ciebie oddalać.
Catherine
Ty....Nic nie rozumiesz!Nic! - krzyknęła za nim ze złością i aż tupnęła przy tym nogą,nie widziała nic złego w swoim zachowaniu i uważała je za całkiem normalne,inna sprawa że była bardzo mocno poddenerwowana wszystkim tym co wydarzyło się dzisiejszego dnia i tym co miało się w nim jeszcze wydarzyć....Dlatego łatwo wpadała w gniew z nawet błahych powodów,ale na chwilę obecną sama nie zdawała sobie z tego sprawy.... - Głupek! - prychnęła jeszcze po tym jak się oddalił - Ci mężczyźni nic a nic nie rozumieją! - dodała ze złością sama do siebie i ruszyła energicznie do komnaty Rity
Catherine:
Nagle złapała Cię za rękę Adela i spytała - możemy porozmawiać w cztery oczy?
Catherine
Nie potrafiła jej odmówić,jednak z każdą taką sytuacją czuła się coraz bardziej wyczerpana i zmęczona,z każdą kolejną prośbą,z każdą kolejną osobą obarczającą jej troskliwe serce.Już zaczynała się martwić o Tristana czy ten w złości nie zrobi niczego głupiego a przecież do tego dochodziła wystraszona Rita,ranne Betty i Lothiriel,zwariowana Margaret i teraz jeszcze Adele coś chciała,by nie wspomnieć o jej własnych ranach i malejących siłach choć na to akurat nie zwracała uwagi.... - Tak skarbie? - zapytała zmęczonym głosem gdy zostały same
Catherine:
Nie bądź taka ostra dla niego... Wiesz, od początku gdy do niego poszłam namawiałam go by wstał z łóżka i byśmy poszli za tobą. Ale on uporczywie odmawiał, bo nie chciał dokładać ci trosk... Powiedział, cytując "twa siostra i tak martwi się o ciebie, niech chociaż przez chwilę będzie pewna że jesteś bezpieczna". Dopiero potem jak zagro... Jak go przekonałam eee, perswazją, to się zgodził, cały czas trując "Cathy będzie zła, Cathy będzie się martwić"...
Catherine
Zaraz,czym mu zagroziłaś? - zapytała aż przykucając przed nią i wpatrując się w jej oczy
Catherine:
Że jak mnie nie zawiezie do ciebie to poskarżę ci się, że się do mnie dobierał? Odparła robiąc słodkie oczka, drżącym głosem.