Bertranda
Pozdrowił nadjeżdżających gestem uniesionej dłoni po czym udał im się na spotkanie.
Wersja do druku
Bertranda
Pozdrowił nadjeżdżających gestem uniesionej dłoni po czym udał im się na spotkanie.
Gunter
Spojrzał się tylko przelotnie na Roberta, uniósł dłoń i zaczął oglądać fort.
Na spotkanie z wami wyjechał również hrabia Rajmund, stanął przed wami na swym koniu bacznie przyglądając się Ormianinowi. Rękę oparł na rękojeści swego miecza i spytał - a cóż to za saracen, co go żeście pojmali? Agnes nic nie powiedziała, a na jej twarzy pojawił się smutek. Oswald zaś spojrzał na nią na chwile, po czym ledwie zaczął powstrzymywać się od śmiechu.
Bertrand
Zeskoczył z konia i ukłonił się władcy, po czym pociągnął za sznur, aby Ormianin upadł na kolana. Wybacz panie, że zakłócamy Ci spokój, lecz ten oto tutaj Saracen uchybił pani Agnes i należy mu się za to kara.
Gunter
Także zszedł z konia i się ukłonił po czym dodał Śmiał także wymierzyć do pani z łuku
Bertrand
Dodał I szerzył herezję.
Robert
Splunął tylko pod nogi na znak obrzydzenia czynami Ormianina i powiedział do Hrabiego - Jeśli to prawda i Pani Agnes raczy potwierdzić ich słowa to dla mnie werdykt jest jasny ale do Ciebie Panie należy decyzja i nie zamierzam się wtrącać w Twe kompetencje.
Gdy mówiliście, Agnes zaczęła ronić coraz więcej łez. Zaś kiedy już skończyliście, ona rzekła - to okropne, staram się być dobra, wierna Bogu i szlachetna, pomogłam im, a tymczasem ten Ormianin złorzeczył na mnie za plecami me dobre imie brukając. Zrób coś Rajmundzie...
Hrabia zacisnął zęby ze złości i spytał po arabsku - co masz na swoją obronę saraceński psie?
Mitrydates
Wpierw wytłumaczę ,żem Ormianin ,a nie ,,saraceński pies" jak to zręcznie hrabia ujął.Gdybym był Saracenem to najpewniej zamiast udzielenia pomocy obecnym tu rozbitkom zaszarżowałbym na nich ,gdyż byli bezradni ...-w tym momencie urwał wypowiedź i spojrzał w oczy Roberta,Adriano,Bertranda oraz Guntera po czym kontynuował ...lecz podałem im rękę i spróbowałem doprowadzić ich do Jerozolimy,no właśnie ,próbowałem.Niestety przedtem zaufałem dwóm zakapturzonym niczym nizaryta,który napadł obecną tu pani kupcom ciągnącym z Ziemii Świętej.Owa waćpanna zjawiła się w odpowiednim momencie i przejęła funkcję przewodnika doprowadzając nas do Trypolisu.Za to jej wyrzutów broń Boże nie czynię,a cieszę jak zresztą powinienem. -Ormianin wziął oddech i rzekł ponownie Proszę,aby ktoś wyciągnął mój miecz z pochwy i pokazał hrabiemu.Po tym czynię jestem gotów dowodzić dalej o mojej niewinności.
Bertrand
Ziewnął tylko głęboko słysząc zeznanie Saracena. W ogóle go to nie ruszało.