-
Alessio
Nie zapomniałem kochanie,zawsze dotrzymuję słowa,zwłaszcza takiego danego Pani mego serca,kupię Ci jaki będziesz chciała na najbliższym targu - odparł nieco się ożywiając choć mówiąc patrzył na drogę nie zaś na ukochaną,widocznie chcąc od razu wprowadzić swe myśli w życie....
-
Anna de Loiret
Dziękuję - odpowiedziała, starając się wsunąć swoją rękę w dłoń ukochanego.
-
Arathena dotarła do drzew wyprzedzając zmierzającego tam pieszo Christopha. Wierzchowiec giermka ruszył za Nią ciągnąc uwiązane do jego siodła luzaki. Po pikach i linie na miejscu dawnego obozowiska nie ma śladu.
-
Alessio
Spojrzał na nią nieco zdziwiony,ta kobieta jak żadna przedtem stanowiła dla niego nieprzeniknioną zagadkę.... - Ale czy kochał bym ją tak mocno gdyby była inna? Po za tym to na swój sposób podniecające.... - ujął mocno dłoń ukochanej i szczerze się do niej uśmiechnął
-
Arathena
łap tego nachalnego bo nie ręczę za siebie. Wykrzyknęła do giermka.
Techniczny
Gdy się uda opanować jakoś te konie Arathena zamienia Zorzę na luzaka i rusza za pozostałymi Gdy do nich dojedzie to zwalnia z ich tempem...
-
Anna de Loiret
Liothanneo, oni nas już nie dogonią, chyba musimy się zatrzymać - powiedziała do elfki zadowolona z dotyku Alessia.
-
Christophe Leroy
Podszedł do swego konia, złapał go za ogłowie stając przy jego boku nie chcąc mu pozwolić, by szedł dalej i powiedział do niego stanowczo i głośno - Spokój. Znajdź sobie inną klacz.
-
Wierzchowiec stanął i parsknął prosto w twarz Christopha, ale dość szybko się uspokoił. Arathena podeszłą by zamienić Zorzę na luzaka, ale spostrzegła iż jeszcze są bardziej zmęczone od jej klaczy. Nie zdążyły w pełni odpocząć.
Ech, pogonić by się ich jakoś przydało stwierdziła Liothannea i zatrzymała się. Czego dowiedziałaś się z listu?
-
Anna de Loiret
Nie ma w nim nic, czego nie powinnaś widzieć, więc przeczytaj go sama - odparła zatrzymując się i wręczając elfce list. Alessio, pojedź po nich jak możesz.
-
Christophe Leroy
Dobrze. To teraz za resztą... - powiedział do swojego wierzchowca, po czym wsiadł na niego i zaczął podążać za Aratheną w jej tempie.