-
Arto
Byłem. Nie wpuszczają nikogo, i nie żartują. Piraci, statek kupców tu zapędzili. Nie wiem czy to przez burzę czy może celowo. Nie wydaje mi się by piraci byli na tyle głupi by zaatakować. Zastanawia mnie cały czas co robili tak blisko portu. Warty już nie są wzmocnione więc pewnie i piraci , albo zniknęli albo zatopieni. Jeśli udało się ich statek zatopić to istnieje szansa że rozbitkowie na palaży są. Trza by było iśc sprawdzić plaże i zobaczyć czy jakiegoś się nie znajdzie.
-
Arto:
Tylko po co? Zanim my się tam dostaniemy to wojsko może już tam wpaść. Poza tym nie ma sensu co się bawić w ratowników. Nawet tych ludzi nie znamy.
-
Arto
A choćby i dal łupu z rozbitego statku.... Ale jak chcesz...
-
Arto:
No dobra, ale chce ci się załatwiać łódź, pływać i szukać tego statku, a potem próbować nurkować? Jeziorko to to nie jest.
-
Arto...
Ja? pływać przecie nie umiem... swoją droga trza by ten miecz jakoś ogarnąć. Nie wiem jak wojaków podejść by przysługę jakąś byli winni. Nie chcą nawet gadać z cywilami. Ino patrole i groźby... Ale jakby pirata im dać jakiegoś? hmmmm.... Ale masz rację. Nie znajdziemy żadnego, za duże ryzyko.
-
Arto:
Cassia pokręciła ci głową z dezaprobatą i odparła - A jak pirat ma nam pomóc? Słuchaj. Nie kombinuj i trzymaj się starego planu. Taka straż przyboczna nie opuści ratusza dla jakiegoś tam pirata czy okrętu pirackiego. Prędzej ktoś mu strzeli bełtem w łeb i będą mieli problem z głowy.
-
Techniczny
Z uwagi na zupełny brak rozeznania w tym uniwersum, jak i pomysłu na grę rezygnuję z sesji. Nigdy w grę nie grałam z jakimś zaangażowaniem, zupełny brak wiedzy o co tam tak naprawdę chodzi...
Myślę, że nie ma sensu się męczyć i lepiej zrezygnować na początki sesji niż brnąć w coś co i tak frajdy nie sprawia...
Przepraszam MG za kłopot i dziękuję..
-
Dzień II
Dan:
Obudziłeś się w swym łożu, ze swą bronią przy sobie. Czujesz się wypoczęty i wyspany po porządnym śnie w wygodnym łóżku. Widzisz, jak reszta domowników wstaje ze swych łoży, bądź zabierają swe narzędzia ze skrzyń i kufrów i przygotowują się do pracy. Kate jak widzisz szykuje dla wszystkich jakieś śniadanie, a Akil zapewne przesiaduje w swoim pokoju.
Edward:
Nie łatwo było ci zasnąć, gdy nad Twoją głową strzelały pioruny, a na wodach szalał sztorm, lecz w końcu Ci się udało. Do wnętrza namiotu wpada słabe światło, a przez dziurę widzisz, że niebo powoli staje się coraz bardziej błękitne. Chyba czas wstawać i myśleć co dalej, skoro już nastał nowy dzień... Nie ma wszak waszego rumu, nie ma statku, nie ma załogi... Choć przypominasz sobie, że masz przy sobie butelkę grogu oraz białego rumu na czarną godzinę.
Vito:
Ktoś najwyraźniej nie chciał Ci pozwolić dłużej spać, ponieważ poczułeś, że ktoś dosyć mocno szturcha Twoje ramię. Otworzyłeś swe oczy i ujrzałeś swoją siostrę uśmiechającą się do Ciebie. Spojrzała się za siebie sprawdzając dla pewności, czy rodzice dalej śpią i złożyła pocałunek na Twoich ustach - Czas wstawać, braciszku. Chyba nie chcesz, by pan Wulfgar był zły, co nie? - zaśmiała się lekko.
Masz ochotę przytulić ją do siebie z całej siły, wycałować i już nie puszczać. Brakowało ci tych czułości, ponieważ od paru dni nie możecie zostać sami. Służba, oraz godziny pracy rodziców nie umożliwiają wam tego.
Falmir:
Poprzedniego dnia wróciliście do miasta bez żadnych problemów. Medyk dokładnie opatrzył Twe rany, oczyścił ją i nałożył nowe bandaże, dając ci dodatkową jedną małą miksturę leczniczą. Rano już Cię tak nie bolało, choć rana zapewne jeszcze się do końca nie zagoiła... Widzisz, że Twoi koledzy w koszarach miejskich również się obudzili. Czujesz, jak unosi się po koszarach zapach smażonego mięsa. Chyba niedługo dostaniecie jakieś porządne śniadanie.
Rhen:
Obudziłeś się dosyć wcześnie. Twoi rodzice jeszcze śpią, więc zapewne przed wyruszeniem na patrol sam będziesz musiał sobie zrobić jakieś śniadanie, albo iść na głodniaka...
-
Dan
Wstał,przeciągając się i ziewając w niebogłosy - Jednak nie ma to jak we własnym łóżku.....Dzień dobry wszystkim! - niechętnie zerwał się z łózka i udał do stołu przyciągany zapachem smakowitego śniadania
-
Vito
Już wstaję, już wstaję... rzekł siadając na łożu i przecierając oczy. Podniósł się zaraz z pryczy i przytulił się do siostry szepcząc jej na ucho. Tak bardzo chciałbym z Tobą dzisiaj zostać...