-
Alda
Co się tak szczerzysz, chuj ci w tyłek wszedł? Pomyślała, odpowiadając dość ponuro - tak Sahrendey... Można tak powiedzieć przynajmniej hehe. Alda jestem, ale jeśli do kurwy nędzy będę tu sterczeć tyle czasu, to ta dziewczyna umrze, rozumiecie do cholery!? Nagle się wydarła.
-
Aurelia
Biedactwo! - powiedziała szczerze przejęta dopiero teraz dokładniej przyglądając się dziewczynce - Panie dziesiętniku coś jeszcze czy możemy już ruszać?
-
Dagoth:
Ostrożnie przypatruje się okolicy jak i uroczysku, oczekując, aż ukaże mu się jakiś wróg. Zapala pochodnię, coby mógł lepiej widzieć i wyciąga miecz.
-
Maikh
Dobrze jeszcze nie wyjechałeś z miasta, a natknąłeś się na ochranianą przez Ciebie karawanę, podróżującą jak na wycieczce, kupiec zmienił postawę, nie jest już to ta dupowata niezdara, a raczej władca Świata Dobrze Cię oceniliśmy honor i prawa to dla Ciebie wszystko, Szczury jak widać się nie mylą, mam dla Ciebie propozycję, chcesz wyrównać rachunki z Niechcianymi?
Morghar
Sługa popatrzył z przerażeniem jak zaginasz róg, ale nic nie odrzekł, dotarliście na obiad, duża sala, stół bogato zastawiony jadłem, ale tylko część krzeseł zajęta
Regina
W podziemiach są stwory z Uroczysk, tylko nie spóźnij się na obiad, chyba że nie jesteś głodna. Po załatwieniu swoich spraw odnalazł Cię jakiś sługa, dotarłaś do sali, posiłek już czeka
Alda
Mija pokazał Ci język widocznie nie jest aż tak umierająca
Aurelia
Żołdak wygląda na urażonego Twoimi słowami
Alda i Aurelia
Obie panie zapoznały się, na razie nie dochodzi jeszcze do rękoczynów, dowódca wręczył Aurelii mieszek, 10 orgów na uzdrowiciela i za pilnowanie Aldy, coby głupot nie czyniła. Udałyście się we trzy na poszukiwanie medyka
Dagoth
Kręcisz się w koło uroczyska O widać zwierzątko samo przyszło do zoofila rozległ się głos
-
Maikh
Chcę, nie lubię jednak być oszukiwany, choćby i w szczytnym celu.
-
Alda
Co mi jęzor pokazujesz... Kurwa! Ja na złamanie karku pędziłam, żeby cię ocalić a tobie nic nie jest!? Ty wredna, mała... Westchnęła ciężko niemal na głos, przytulając dziewczynkę i przymykając oczy.
-
Morghar
Jeśli miejsca nie są w żaden sposób podpisane czy oznaczone, to siada byle gdzie, lecz nie w szczycie stołu i przystępuje do spożywania posiłku.
-
Rehlynn
Och, już, już odparł zimno A ten pierdziel czego chce?
-
Dagoth:
Kapłan zaśmiał się słysząc, że jego stary "znajomy" postanowił go nie opuścić... Ba, nawet jest w to wszystko zamieszany - Wiedziałem, że nie mógłbyś mnie opuścić... A więc widzę, że masz większe ambicje niż tylko zabawy ze zwierzętami, co?
-
Aurelia
Palant!Jak można w ogóle tak myśleć i nazywać kogoś dzikusem! - złościła się w myślach,jechała tak przez chwilę w milczeniu po czym rzuciła krótkie spojrzenie na Aldę tulącą dziecko - Biedna dziewczyna,coś ją gryzie ale serce ma dobre....- Zaraz będzie po wszystkim,to nie jest duże miasto.... - powiedziała ciepło znów przyjaźnie uśmiechając się do swojej "podopiecznej"