Catherine:
Udało Ci się rozbawić Adelę piosenką, dziewczynka uśmiecha się radośnie patrząc jak śpiewasz. Gdy skończyłaś, wciąż ucieszona objęła Cię za szyję i ucałowała w policzek.
Wersja do druku
Catherine:
Udało Ci się rozbawić Adelę piosenką, dziewczynka uśmiecha się radośnie patrząc jak śpiewasz. Gdy skończyłaś, wciąż ucieszona objęła Cię za szyję i ucałowała w policzek.
Catherine
Odwzajemniła uśmiech po prostu tuląc ją do siebie i nic już nie mówiąc - No dobra,opiekowanie się nią nie jest takie złe,moją małą wredną kuleczką hihi
Catherine:
Robi się coraz ciemniej, deszcz wciąż pada, noc już niedługo... Twoja mała, wredna kuleczka zasnęła spokojnie wtulona w Ciebie. Tobie zaś nie pozwala coś spać... Może to, że w głębi duszy boisz się zasnąć w trosce o Adelę?
Catherine
Świetnie!Całą noc nie będę spała,a jutro w drogę,cudownie się będzie jechało,po prostu cudownie....i jeszcze ten ogień zgasł a ja jestem cała mokra bo oczywiście musiałam własnym ciałem ją przed deszczem zasłaniać.... - pomyślała poirytowana odpinając miecz od pasa i opierając go sobie na ramieniu tak aby był w zasięgu ręki
Catherine:
Gdy tylko puściłaś Adelę by rozpiąć pas, ta przez sen jęknęła wystraszona, przestając czuć na tę chwilę Twój dotyk...
Catherine
Gdy tylko skończyła zdejmować pas znów ją mocno utuliła delikatnie całując w czoło - Ehh....,no to wychodzi na to że nigdy więcej nie będę spała sama....
Erilla
Skąd znasz moje imię? Zapytałam wprost, gdy tylko dotarłam do Kersijany i nieznajomej, która wyraźnie co nieco o nas wiedziała. Nie dodałam zwrotu grzecznościowego, z założenia nigdy go nie stosowałam, o ile nie byłam zdania, że ktoś zasługuje na to by zwracać się do niego z szacunkiem.
Erilla, Kersijana:
Widziałam was obie we śnie... Was obie i nie tylko. Byłam królową... Byłam... Ale niektóre dary pozostały, nawet kiedy... Nieważne - odparła Lothiriel.
Malacath:
Skinął tylko głową Malcomowi na zgodę - No przydałoby się już stąd odjechać... Zwłaszcza, że zaraz lunie deszcz. Kto wie... Może jakieś schronienie uda nam się znaleźć na tym zadupiu? Może...
Techniczny:
Jak jadą to rozgląda się po okolicy xD
Malcolm, Malacath:
W czasie ulewy, na wieczór, dotarliście do małego jeziorka na stepie, gdzie możecie się zatrzymać i odpocząć. Jesteście cali przemoknięci, płaszcz rycerza, który miał osłaniać Ritę przed deszczem też przesiąkł wodą. Kobieta zatrzymała się i wysunęła dłoń delikatnie w stronę Malcolma, widocznie chce zsiąść z konia.