Charles de Tournemire
Czemu jednak jutro? - powiedział kierując swego konia do stajennego, coby się nim przez tą chwilę zaopiekował.
Wersja do druku
Charles de Tournemire
Czemu jednak jutro? - powiedział kierując swego konia do stajennego, coby się nim przez tą chwilę zaopiekował.
Robert
Zatem będę czuwał z Tobą,nie zostawię Cię samej w tak ponurym i złowrogim miejscu - powiedział bez wahania,bo choć był zmęczony nie miał zamiaru opuszczać jej choć na chwilę w tak ciężkim i trudnym dla niej czasie, a do tego w takim miejscu..... - Brrr,ciarki mnie przechodzą na samą myśl....,ale serce nie sługa....
Charles:
A nie wiem, nie pytałam - odparła córka hrabiego. Nagle usłyszałeś krzyk - Aurora! Masz chwilę?! Okazało się, że to Oswald zadowolony krzyczy do niej. Wybacz panie, ale muszę się wyspowiadać! Odkrzyknęła, na co rycerz wybuchnął śmiechem.
Charles de Tournemire
Spojrzał zmieszany na obojga, po czym zapytał się - A czemuż to aż tak ci się śpieszy do tej spowiedzi, dziecko? Jak chcesz to... - po dłuższej ciszy dodał - porozmawiaj z tymże oto rycerzem - Kolejny, który się ze mnie naśmiewa? Czy to ta przeogromna chęć wyspowiadania się go tak rozbawiła? Eh...
Charles:
Bo chcę się zmienić, ojcze... I nie mogę się doczekać aż będę mogła ściągnąć z siebie.... Zmyć z siebie swe grzechy... Odrzekła Aurora. Oswald tymczasem dalej jest ubawiony, wtulił się aż do szyi swego rumaka klepiąc go delikatnie, ledwo powstrzymując by nie ryknąć śmiechem z całej siły.
Charles de Tournemire
Ależ ja Tobie do zmiany nie jestem potrzebny... Jestem pewien. Coś tam chciałaś z siebie ściągnąć, panienko? - Cyrku ciąg dalszy? - zapytał żartobliwym tonem, takim coby się nie obraziła...
Techniczny:
Empatia na Aurorkę :P
Katarina
Witaj rycerzu.... Pamiętasz mnie pewnie, a już na pewno Panią konstablową... Przysyła mnie ów Pani bym zabrała jej rzeczy.... A powiedz no mi czy jest tu jakieś miejsce na uboczu co bym mogła przebrać się, ale schowana przed wścibskimi oczami... Rycerstwa tu przychodzi dziś jak na jarmark jaki, a nie chcesz chyba na swej służbie by burdy były jakie.... Ten rycerz pójdzie ze mną. Wskazała na Spytka...
Katarina:
Wiem, gdzie takie miejsce jest... Ale zapomniałem gdzie dokładnie... Odrzekł strażnik, jasno dając do zrozumienia o co mu chodzi.
Katarina(polski)
Spojrzała na Spytka.... Mamy dwa wyjścia... Albo dasz mu srebrniaka albo w mordę.... Za pierwsze zaraz będziemy sami a za drugie ino gapiów i kłopoty możemy se na głowy ściągnąć. Uśmiechnęła się do lubego
Spytko po łacinie
Pokazał strażnikowi złotą monetę. Tyle wystarczy byś sobie przypomniał? rzekł ze śmiechem.