-
Katarina
Ino nie zapomnij nas potem otworzyć... A i jeszcze jedno,,, Nas tu nie było.... Chichot, który ją nagle ogarnął jasno dawał znak, że wcale nie zamierzają być cicho.... A czekaj no... Może daj nam klucz i zamkniemy się od środka. A potem jak będziemy się rozliczać to Ci go oddamy....
-
Robert
Wiem że nie muszę....,ale chcę być przy Tobie....
-
Robert:
Po kilku chwilach zauważyłeś, że Charlotte jest coraz bardziej pogrążona w żalu. Zaczęła lekko drżeć, robi się już chłodno, pewno więc z tego powodu. Panienka pochyliła się nieco, włosy przysłoniły jej niemal całą twarz.
-
Robert
Okrył ją płaszczem i odwrócił lekko w swoją stronę patrząc jej w oczy i mówiąc z ciężkim westchnięciem - Kochanie wykończysz się w tym miejscu....,sama mówisz że czujesz że jest przy Tobie,myślisz że chce patrzeć na to jak się zadręczasz?
-
Robert:
Żegnaj braciszku, bywaj... Spotkamy się, kiedyś... W królestwie, o chwałę którego walczyłeś... Powiedziała do Boemunda łzawiąc i szybko pobiegła do swego konia, oddalając się nieco od ciał poległych.
-
Robert
Podszedł do niej,utulił ją mocno i po raz kolejny tego dnia zaczął uspokajająco gładzić po włosach - Ehh,my mordujemy,one zmysły tracą.....,ale jak tu ich nie wspierać?
-
Robert:
Podjechała do was Agnes, powoli i dostojnie. Zostawcie przeszłość za sobą, wracajmy do cytadeli, wyśpijmy się porządnie a jutro w drogę - rzekła jakoby władczym tonem, głosem tak pięknym jak i dumnym.
-
Robert
Spojrzał na nią z lekkim zdziwieniem - Oddajcie mi moją kochaną siostrę.... - na głos powiedział jedynie - Daj nam jeszcze chwilę,będziemy gotowi na rano....- nie przestając delikatnie głaskać ukochanej
-
Robert:
Myślałam, że razem spędzimy tę noc... Nie spieszcie się - odparła Agnes tym samym tonem poganiając Amalryka do stępa.
-
Robert
Nie mam do nich siły....,wykończą mnie we dwie w tej Francji,wykończą jak nic.... - pomyślał poirytowany,uspokajał jednak Charlotte jeszcze dłuższą chwilę zaś gdy uznał że już się pozbierała rzekł łagodnie - Chodź,pojedziemy do niej,bo choć nie chce tego przyznać potrzebuje by ktoś ją utulił i miłością obdarował jak mało kto w tym czasie....