Charles de Tournemire
Tiaaa... - pomyślał, po czym mruknął jej coś w ramach zgody i wyszedł z kaplicy kierując się do stajni po swojego konia.
Wersja do druku
Charles de Tournemire
Tiaaa... - pomyślał, po czym mruknął jej coś w ramach zgody i wyszedł z kaplicy kierując się do stajni po swojego konia.
Charles:
Gdy wyszedłeś na dziedziniec, usłyszałeś muzykę, dźwięki lutni, fletów i innych instrumentów, skoczną i wesołą. Rycerze ze swymi damami śpiewają, tańczą, bawią się pełni radości. Spostrzegłeś przy ognisku Oswalda siedzącego obok Svenji i Godwyna, Templariusz właśnie pije coś ze sporej butli.
Robert
A nie masz go? - powiedział ze smutkiem wyrwany z letargu - Staram się jak mogę ale czy Wy choć przez chwilę nie pomyślałyście że mi też jest ciężko gdy widzę jak cierpicie a Wasze serca krwawią?
Charles de Tournemire
Kapłan podszedł na chwilę niedaleko ogniska i skinął głową Svenji, po czym spojrzał na templariusza i powiedział, podkreślając słowo "chyba" - Twa... przyjaciółka panie może na razie do Ciebie nie dołączyć. Chyba nie ma ochoty już na spotkanie się...
Charles:
Coś ty jej zrobił ojcze, że nie ma ochoty? Spytał zaskoczony Templariusz, a Godwyn nie odezwał się nawet słowem unikając Cię wzrokiem, zamiast tego chowając się za Svenją.
Robert:
Charlotte nic nie odpowiedziała, dalej wpatrując się w dziedziniec cytadeli, lub coś co jest na nim. A może puścimy to wszystko w niepamięć i przestaniemy się wzajemnie zadręczać? Spytała Agnes prawie płacząc.
Robert
Westchnął ciężko wstając z ziemi i rozkładając ręce powiedział - Dobrze,chodźcie tutaj obie,niech Was wyściskam,i nigdy nie zapominajcie że moje serce dla Was tylko jeszcze bije....
Charles de Tournemire
Ja? Nic, panie. Zechciała się wyspowiadać, ja nakazałem jej pokutę i rozmawiałem z nią podczas spowiedzi, a teraz klęczy przed ołtarzem i modli się do Pana Boga. Choć zaznaczam, że chyba nie ma ochoty...
Charles:
Ale na co nie ma ochoty, porozmawiać? Spytał Oswald bardzo poważnie, na co Godwyn o mało się nie zakrztusił piwem, nie chcąc wybuchać śmiechem z tego powodu przy żonie. Ta jednak spojrzała na niego dziwnie...
Robert:
Agnes przysunęła się nieco i objęła Cię, przytulając się i zamykając oczy. Zaraz też bez słowa podeszła Charlotte i również się utuliła...
Robert
Pocałował czule obie z nich w czubek głowy po czym mocno uścisnął,cieszył go koniec kłótni z Agnes i tego że zaczęła być sobą....,po dłuższej chwili przerwał ciszę i zapytał łagodnie swą ukochaną,nie rozluźniając uścisku i cały czas je do siebie tuląc - Co tak przykuło Twą uwagę moja miła?
Charles de Tournemire
Ano... Choć zrobisz jak zechcesz, panie... To chyba tyle z mojej strony - A ten widzę, że już nie może wytrzymać słysząc o czym my to mówimy... Choć przy tej damie tu oto próbuje się powstrzymać. Czyżby jego żona? Czy ktoś to inny?