Catherine:
Tristan chwycił drugą z Twych dłoni, ucałował i zastygł w wyczekiwaniu. Uzdrowicielka zdjęła Ci zakrwawiony bandaż i zaczęła zszywać powoli ranę...
Wersja do druku
Catherine:
Tristan chwycił drugą z Twych dłoni, ucałował i zastygł w wyczekiwaniu. Uzdrowicielka zdjęła Ci zakrwawiony bandaż i zaczęła zszywać powoli ranę...
Catherine
Przygryzła wargi z bólu wyraźnie się męcząc jednak wiedziała że to konieczne i musi swoje wycierpieć,jednocześnie odruchowo zacisnęła mocniej swoje dłonie....
Catherine:
Wreszcie, po chwili bólu i cierpienia, uzdrowicielka zszyła Twą ranę. Tristan poczuł najpierw wyraźną ulgę, a potem oparł głowę o Twą dłoń którą mocno trzyma... Nie widzisz jego twarzy, jego emocji, bowiem cała jest zasłoniona przez włosy opadające również na Twą rękę.
Catherine
Także odetchnęła z ulgą i spojrzała na uzdrowicielkę mówiąc - Dziękuję,jak Cię zwą?Kim właściwie jesteś? - nie odgarniała włosów Tristana bowiem znała jego emocje,domyślała się że odczuł jej ból tak samo jak ona,nie miała już wątpliwości że szczerze ją umiłował i skoczył by dla niej z murów gdyby mu rozkazała....
Catherine:
Jestem zielarką i uzdrowicielką, mów mi Lilly - odparła i wytarmosiła Cię po głowie z uśmiechem, po czym odeszła zajmować się innymi rannymi. Tristan jest cały czas w tej samej pozycji...
Catherine
Zmarszczyła nos gdy uzdrowicielka tarmosiła ją po włosach jednak nic jej nie powiedziała,sama by się uśmiechnęła ale w tej chwili po prostu nie była w stanie się na to zdobyć.... - Hmm,dobra z niej kobieta,może by chciała z nami po tym wszystkim wyruszyć?Ale najpierw to przeżyjmy.... - Nie wiem co mam robić,one tam umierają z niepokoju a Margaret zostawić nie mogę,jeśli Ty sam wrócisz to i tak im to nie ulży,zwłaszcza Lothiriel,ona się uspokoi dopiero jak mnie zobaczy....Z drugiej strony nie możemy stąd zabrać Margaret bo może nie przeżyć podróży.... - rzekła nagle głośno z ciężkim westchnięciem
Catherine:
Wszystkie jesteście ranne, powinnyście teraz leżeć i odpoczywać... A pierścień od Lothiriel, może z jego pomocą spróbujesz przekazać jej, że jesteś bezpieczna? Zaproponował Tristan, unosząc głowę ale nie puszczając Twej dłoni i delikatnie masując jej wewnętrzną część.
Catherine
Ale jak to zrobię to zemdleję.... - rzekła i aż jęknęła spoglądając na pierścień,podobało jej się masowanie dłoni jednak nie potrafiła cieszyć się z pieszczot w chwili gdy tyle zmartwień obciążało jej barki....
Catherine:
Powiedz mi, jak to działa, ja spróbuję - rzekł nie ustając w pieszczotach Twej dłoni. Jego ręce choć nie są delikatne, a wręcz dość szorstkie, to potrafi sprawić nimi przyjemność...
Catherine
Spojrzała na niego i odparła - Nie,jesteś ranny i zmęczony,do tego pierścień zużyje więcej Twoich sił niż moich,zemdlał byś albo nawet gorzej.... - po czym zamknęła oczy i pomyślała o siostrach,Lothiriel i leżącej obok niej Margaret,by wysłać królowej krótką wiadomość - Jestem bezpieczna.Kocham Cię.Cat....