Catherine:
Kochana nie! Usłyszałaś jeszcze pełen przerażenia krzyk Tristana, a chwilę po tym straciłaś przytomność, wszystko spowił mrok...
Wersja do druku
Catherine:
Kochana nie! Usłyszałaś jeszcze pełen przerażenia krzyk Tristana, a chwilę po tym straciłaś przytomność, wszystko spowił mrok...
Kersijana
Niecierpliwie wierciła się w łożu... Nie, nie wytrzymam tu dłużej. Bardziej męczy mnie to leżenie i bezczynność niżli bym miała rowy dłońmi kopać... Anno Ja naprawdę muszę iść. Oni tam walczą i każdy kto umie leczyć się tam przyda... Gdzieś chyba macie jakieś miejsce gdzie rannych w takich sytuacjach sprowadzacie... Wytłumacz mi kochana gdzie to jest....
Kersijana:
Z tego co wiem, w takich wypadkach urządza się szpitale polowe ale gdzie, to różnie... Nie mam pojęcia Kersi nawet co się dzieje na murach, sama nie mogę się ruszyć i ty też w nie najlepszym stanie jesteś...
Kersijana
Osłabiona trochę jestem to fakt, ale ta bezczynność mnie dobija...
Kersijana próbowała wstać z łoża. Trochę niepewnie postawiła nogi na posadzce. Chwytając się rantu powoli zaczęła wstawać....
Kersijana:
Córka Anny szybko podbiegła do Ciebie i pomogła wstać z łożka, łapiąc za rękę i podtrzymując w biodrze. Jej dotyk jest bardzo miły, ma wręcz aksamitną skórę... Z jej pomocą udaje Ci się utrzymać na nogach.
Kersijana
Dziękuję Ci Neldo... Gdyby udało mi się dojść do mojego konia to w torbie mam pewne zioła co mnie trochę wzmocnią.... Kersijana uśmiechnęła się... Jesteś bardzo delikatna... Anno Twoja córka chyba ma to po Tobie....
Kersijana:
Nelda lekko się zarumieniła i uśmiechnęła uroczo. Anna odparła - tak... To dobra dziewczyna, jestem dumna z takiej córki. Córka księżnej zaczęła Cię prowadzić na zewnątrz, w końcu dotarłyście z trudem na dziedziniec, gdzie już czeka na Ciebie Mirillia Lassi, całkowicie zdrowy, z zagojonymi ranami.
Kersijana
Dziękuję jeszcze raz moja droga, teraz już sobie dam radę... Kersijana chwilę szperała w torbie szukając ziół, które wcześniej podawała Swej Królowej gdy ta była wyczerpana. Wiesz, cieszę się, że.... Wam pomogłam. Miałam wyrzuty sumienia, ale widząc że jesteście już teraz bardziej spokojne, a i uśmiech Twojej Mamy jest teraz bardziej szczery...
Kersijana wsypała zioła do bukłaka z wodą i zrobiła spory łyk... W jakieś zawiniątko też wsypała trochę tych ziół i podając Dziewczynie powiedziała. Podajcie to Annie, wzmocnią ją... Może mieć problemy z częstym oddawaniem moczu ale szybko wstanie na nogi.... Kersijana zaczęła się rozglądać w okół... Poklepała Konia po szyi i pocałowała w policzek... Przestraszyłeś mnie dziś mój drogi...A i dziękuję Ci żeś dał taki popis.... To chyba tylko dlatego udało mi się przemycić sztylet niezauważenie...
Kersijana:
Nelda przyjęła zioła mówiąc - dziękuję Kersijano... Uważaj na siebie... Po tym ukłoniła się delikatnie i udała się z powrotem do matki.
Kersijana
Kersi.... Mów do mnie Kersi. Krzyknęła za Neldą gdy ta wracała do Matki... Pozbierała trochę rzeczy z torby bo była jeszcze za słaba by zabrać ją całą... Chodź za mną. Pamiętaj tam gdzie ja tam i Ty...Powiedziała do konia i ruszyła szukać szpitala. Jeśli zaszła taka potrzebai ma możliwość to pyta pierwszego lepszego człowieka o drogę..