sir George Srogi
Barbarzyństwo. To się nie godzi, a i ty bracie przeczysz naszym regułom. -rzekł odchodząc do tyłu zniesmaczony widowiskiem.
Wersja do druku
sir George Srogi
Barbarzyństwo. To się nie godzi, a i ty bracie przeczysz naszym regułom. -rzekł odchodząc do tyłu zniesmaczony widowiskiem.
Charles de Tournemire
Podszedł od razu do swego brata zakonnego i powiedział mu - Bracie... Być może i powinienem okazać żal i współczucie temu człowiekowi lecz... Nie czułem tej potrzeby po tym co się dowiedziałem. Nie po tym czynie, którego chciał dokonać... A powiedziałem mu co należałby zrobić po zarażeniu... Po chwili ciszy dodał - Odebrałeś wtedy moją postawę jako zgodę z konstablem, czyż nie?
Surija
Ehh Frankowi i ich skrupuły, zamiast zabić od razu w jakieś głupie gierki się bawią
Sir George Srogi
Nawet Saraceni nie karzą wrogów w ten sposób. Cóż, stało się i niech się dzieje wola Boża. - przeżegnał się.
Tomasz, George, Charles, Katarina, Surija
Okrutna kara wymierzona przez konstabla niektórym z was była obojętna, inni zaś poczęli się zastanawiać, czy to nie jest człowiek opuszczony przez Boga... Wszystkich jednak nachodzi was myśl, iż lepiej nie wchodzić mu w drogę...
Akcja stop dla tej grupy póki Werka nie wróci, choć możecie jakieś rozmowy między sobą prowadzić czy przemyślenia pisać.
Tomasz Awdaniec
Poglądy rycerza z Polski ewoluowały, po tym jak sam zapadł na trąd myślał, ze umrze, okazało się, ze albo to nie trąd a coś podobnego albo Bóg na razie pozwolił mu żyć. Ale choroba go oszpeciła, ale i uświadomiła jak cenne jest życie. Nie miał litości dla ulegających żądzy jak karczmarz, bez wahania zgwałciłby Katarinę, pewnie łamiąc jej życie. Lazaryta uważał jego karę za umiarkowaną, Bóg zdecyduje czy on zachoruje po wypiciu winu do jakiego napluł konstabl, na pewno naje się strachu. Należało mu się to.
Charles de Tournemire
Ueh... I niech się dzieje, ale kara tego człowieka nie powinna ominąć, mój bracie... Dostał szansę na poprawę dzięki tej chorobie i niech ją wykorzysta - kapłan bez dłuższego zastanowienia i wdawania się w dyskusje ze swoim bratem udał się do stajni po swego konia. Idziecie?
Techniczny
Dzięki za wyrozumiałość :*
Już jestem obecna :P
Tomasz, George, Charles, Katarina, Surija
Przygotowaliście swe konie do jazdy, nie mogąc się doczekać kiedy opuścicie to niebezpieczne dla własnego żywota miejsce... Konstabl wyszedł wraz z Charlotte z wnętrza leprozorium, kobieta trzyma dwa pergaminy. Wymienili kilka słów, aż wreszcie rycerz położył jej dłoń na ramieniu a ta jakoby łez nie mogąc wstrzymać wskoczyła na swego siwka i podjechała do was rzecząc do Katariny - żegnaj, jestem zaszczycona że cię poznałam. Nie czekając na odpowiedź pognała cwałem niczym strzała o mało nie wpadając na rycerza, który wjeżdżał do leprozorium i nosił symbole zakonu Bożogrobców... Konstabl udał się do stajni.
Spytko
Dotarłeś do leprozorium świętego Łazarza, śmierć wręcz unosi się w powietrzu. U wejścia do lazaretu minęła Cię jakaś dziewka cwałując jak szalona na siwym koniu. Przed sobą zaś widzisz grupę ludzi zapewne szykującą się do wyjazdu - lazaryta, dwóch joannitów i dwie kobiety, jedna wygląda na Europejkę, druga na saracenkę.
Tomasz przygotował wierzchowca do drogi, czekając aż reszta towarzyszy będzie gotowa. Zamierzał dotrzymać słowa i chronić Katarinę i inne kobiety z jakimi przyjdzie mu podróżować.