-
Nie rozumiesz chyba, że nie zamierzam cię sądzić czyś saracen czyś Ormianin, ale o to, iż szargałeś dobre imię Pani Agnes! Od tego nie ma usprawiedliwienia... Tracę cierpliwość, jeśli chcesz coś jeszcze dodać to mów - powiedział hrabia po arabsku, dodając za chwilę po francusku - gotować szafot!
-
Bertrand po francusku
Panie, czy nie można mu przedtem zapewnić trochę zabawy? Obcięcie języka byłoby ciekawe. Głupiec nazwał mą matkę ladacznicą...
-
Pan Trypolisu uśmiechnął się i odparł w tym samym języku - jeśli panie chcesz, to możesz sam mu wymierzyć tę sprawiedliwość, zezwalam ci na to. A chyba najlepszą dla ciebie nagrodą za zniewagę twej rodzicielki, będzie własnoręczna zemsta.
-
Bertrand po francusku
Niee, to nie na mojej głowie, pozwól panie, że kat się tym zajmie, ja tylko popatrzę.
-
Hrabia przyjrzał się uważnie Bertrandowi z delikatnym uśmiechem, chwilę później odrzekł po francusku - słusznie, ale poczekajmy wpierw co jeszcze ma ten człek do powiedzenia.
-
Mitrydates
Nie szargałem dobrym imieniem pani Agnes,lecz zapytałem czy obecny tu rycerz ,którego imienia wymówić nie umiem myśli czy można jej zaufać ,co stanowiło jednocześnie pytanie o pochodzenie waćpanny.Nie miałem pojęcia jakiego stanu jest waćpanna do tego momentu więc wyrażałem wątpliwości,ponieważ nie chciałem popełnić drugi raz błędu ,który uczyniłem ufając kupcom.Jak widać bariera językowa przeszkodziła w osiągnięciu porozumienia na tyle ,że rycerz Bergtrond usłyszał w mych słowach obrazę dla majestatu pani Agnes,a ja pojąłem jego słowa jako ,,Wstrętny Saracen ,atakować obrzydliwca ! Pani Agnes,niech sama pani rozstrzygnie czy ja mam go pozbawić głowy czy Ty ! " dlatego wyciągnąłem łuk i tylko w swej obronie wycelowałem.Teraz co najwyżej mogę podarować mój kołczan waćpannie,aby jego zapach przypominał o tym ile strzał mogłem wypuścić w obronie wiary. -dodał po czym zatrzymał swój wzrok na oczach Agnes
-
Bertrand po francusku
Łże jak pies panie, dosłownie zapytał mnie, czy nie uważam, że pani jest fałszywa. Po usłyszeniu tego pytania zrobiło mi się słabo. Po tym, co ta niewiasta dla nas zrobiła, on śmie nazywać ją fałszywą?! Powiedziałem mu wtedy głośno co o tym myślę, i wcale nie nawoływałem do rzucenia się na niego.
-
Agnes nic nie powiedziała, w milczeniu przygląda się cały czas całemu zajściu. W końcu po chwili rozmyślań rzekła do hrabiego po łacinie:
- Nie moja to ziemia i nie ja mam prawo do osądu, rób co uznasz za słuszne...
- Saraceńskie ścierwo nabroi a potem próbuje się wyplątać potokiem bezwartościowych słów, nie okazuj litości panie - wtrącił się Oswald.
- Straże! Brać go! Wykrzyknął hrabia dodając zaraz - na mocy powierzonej mi przez Boga, skazuję cię Ormianinie na karę śmierci, zawiśniesz na sznurze za uchybienie damie i temu oto rycerzowi - wskazał na Bertranda - co więcej, z twoich słów sączy się jad kłamstwa i tchórzostwa, twoje słowo przeciw słowu rycerza.
Rajmund mówił najpierw po arabsku, potem zaś powtórzył po łacinie by każdy zrozumiał. Gdy skończył, Mitrydatesa chwycili zaraz dwaj zbrojni za ramiona i zaczęli prowadzić go w stronę szubienicy.
Czy przysięgasz na Boga, Bogurodzicę, Jezusa Chrystusa, słodką Francję i twój ród Bertrandzie, że twe słowa sa prawdziwe? Jeśli tak, Ormianin zginie z woli Bożej. Jeśli jednakoż odwołasz swe oskarżenia, żywot darowany mu zostanie, nie mylę się panie? Rzekł Oswald po łacinie, po tym hrabia mu przytaknął skinieniem głowy.
-
Bertrand
Przyrzekam. Przyrzekam na Boga, Bogurodzicę, Chrystusa, Francję i mój ród.
-
Robert
Od początku mi się nie spodobała jego gęba,bydlę bez honoru ot co - skwitował Robert ponownie plując pod nogi okazując tym samym pogardę dla niecnych czynów i kłamstw skazańca, bynajmniej egzekucja go nie interesowała więc ponownie skierował się w stronę blank by stamtąd obejrzeć panoramę miasta która była znacznie bardziej interesująca.