Alessio
Och Shallyo,kocham ją nad życie ale nie wiem czy zniosę te wszystkie wahania nastrojów,mimo że zwykle są urocze..... - pomyślał i nic jej nie odpowiadając zawrócił konia z powrotem
Wersja do druku
Alessio
Och Shallyo,kocham ją nad życie ale nie wiem czy zniosę te wszystkie wahania nastrojów,mimo że zwykle są urocze..... - pomyślał i nic jej nie odpowiadając zawrócił konia z powrotem
Liothannea szybko przebiegła wzrokiem tekst listu po czym złożyła go z powrotem i nieco pobladła oddała Annie.
Arathena
Postanowiła jednak pozostać na Zorzy z uwagi na to, że luzaki były zbyt zmęczone.
Gdy dotarła do grupy zmierzyła Elfkę dość szorstkim spojrzeniem...
Arogancja jest wpisana w waszą naturę. Nikt się nie liczy oprócz was i waszego chorego ego?...
Do Anny
Widziałaś list ojca? Pisał w nim, że wynajął mnie bym była waszą przepatrywaczką, ale jeśli będziemy sobie utrudniać to chyba moja opinia jako osoby przy której usługach nikt jeszcze nie zginął zmieni się. Zrozumcie, że tylko wzajemna pomoc da nam szansę na to byśmy bezpiecznie dotarli na miejsce.
Anna de Loiret
Co się stało Liothanneo? Spytała nieco zdziwiona reakcją przyjaciółki, przybliżając się nieco do niej i w międzyczasie chowając list do sakwy. Słysząc zaś słowa Aratheny spojrzała na nią na chwilę, po czym wzruszyła ramionami i wróciła do wyczekiwania na odpowiedź Liothannei.
Nic oprócz nas i naszego ego?! wysyczała Liothannea To nie o mój kraj chodzi i nie o mojego ojca! Jak dawno Cię wynajął?!
Arathena
A czy to jest ważne? Wynajął i zamierzam wypełnić swoje zadanie..
Ruszyła w stronę gór, nie czekając na to czy Elfka albo ktoś ma zamiar coś powiedzieć.
Niesłychanie ważne czy zdążył na koronację dotrzeć, która dwa dni temu się odbyła! Nie dziwi mnie to, że taka dzikuska zupełnie nie wie jak polityka działa!
Anna de Loiret
Na łaskę Pani! Dwa dni temu... Ojciec jedzie na koronację, a ten bydlak co już zasiadł na tronie Bretonni dał muszkiety swoim żołnierzom... To pułapka pewno, to pułapka, on chce się pozbyć rycerzy! Zaczęła krzyczeć przerażona. Odłóżcie spory na bok, błagam was, błagam wyruszajmy do Couronne. Liothanneo, na naszą przyjaźń, nie traćmy czasu, zostaw ją w spokoju, i ty Aratheno też się uspokój!
Arathena
To tym bardziej niech mi nie przeszkadza. Nie znam się na polityce bo jest brudniejsza niż te bagno, które mijamy ale znam się za to na tym by bezpiecznie i w miarę szybko dotrzeć na miejsce. Wystarczy tylko odrobina dobrej woli i zapomnienie na chwilę w jakich sferach kto się urodził. Dzicz nie będzie brała urodzenia pod uwagę gdy będzie składać nas w ofierze naturze.
Masz więcej szczęścia niż rozumu, iż w takiej potrzebie jesteśmy. Inaczej bym Ci płazem takiego zachowania nie puściła odparła Liothannea. A może Ty Christophe wiesz kiedy i skąd ojciec Anny ruszył na koronację?