Adalbert
Po prostu wiedziałem że tak będzie. Rzucił się w pogoń za złodziejem starając się zapamiętać w co był ubrany i jak wyglądał, jeśli go zgubi to później odnajdzie go po wizerunku.
Wersja do druku
Adalbert
Po prostu wiedziałem że tak będzie. Rzucił się w pogoń za złodziejem starając się zapamiętać w co był ubrany i jak wyglądał, jeśli go zgubi to później odnajdzie go po wizerunku.
sir George Srogi
Począł się żarliwie modlić na środku pokładu.
Robert, George:
Nie pójdę do żadnej kajuty, będę się modlić wraz z innymi - stwierdziła stanowczo Charlotte, po czym uklękła obok sir George'a i zaczęła się modlić. Za ich przykładem poszło również większość załogo.
Spytko:
Konie nie są zbyt spokojne, parskają nerwowo, wyczuwając nadchodzące niebezpieczeństwo. Chyba ciężko będzie je uspokoić...
Adalbert:
Dopadłeś złodzieja, to jakiś gołowąs, który ledwie wkroczył w dorosłość. Litości! Litości! Wrzasnął.
Adalbert
Dawaj to... Warknął wyrywając mu z ręki płaszcz. Czego kradniesz, kmiocie? Spytał trzymając go kurczowo za kołnierz i potrząsając nim.
Spytko po polsku
Katarino, trza słomą zabezpieczyć ściany by się konie nie poraniły. Ino bacz by żaden w panice Cię nie kopnął rzucił. Brak odpowiedzi sprawił że obejrzał się przez ramię. A tą gdzie znowu cholera poniosła! machnął ręką na konie i wrócił szukać żony.
Robert
Westchnął tylko ciężko z poirytowaniem przypatrując się im ze szczerym niedowierzaniem... - Czy zatoniemy czy przeżyjemy,nie będzie w tym żadnego udziału z jego strony...Choć jak zamierzają się modlić cały czas to nic nas nie uratuje...
Adalbert:
Ona pewnie ma sto takich płaszczy! A ja potrzebuję srebra! Odkrzyknął wystraszony i jednocześnie mocno zezłoszczony złodziej.
Spytko:
Zastałeś swoją żonę na pokładzie, właśnie wstaje z klęczek. O, tu jesteś mężu! Czemu nie modliłeś się razem z nami?
Robert:
Po chwili modły dobiegły końca, załoga zaczęła udawać się na stanowiska i szykować do ścięcia masztów. Charlotte pociągając Cię za rękę, podbiegła do burty, obserwując nadchodzącą burzę.
Robert
Dał się pociągnąć za rękę jednak zaraz ujął ją za obie dłonie mówiąc z zaniepokojeniem - Charlotte,proszę,schowaj się gdzieś z Agnes,boję się że coś Wam się stanie...
Adalbert
To na nie zarób! Jak człowiek! Nie mam czasu żeby się z Tobą użerać u zarządcy. Wynocha, i żebym cię więcej na oczy nie widział! Krzyknął odpychając od siebie złodzieja.
Spytko
Bom pomodlił się w biegu skłamał bez mrugnięcia okiem. Konie trza uspokoić zanim wpadną w panikę i się poranią. Sam tego uczynić nie podołam.