Alda
Obmierzyła wzrokiem Aurelię, dość uważnie, jakimś złowrogim spojrzeniem, w którym można było dostrzec jednak nieco dobroci... Zawsze jesteś taka radosna? Mruknęła.
Wersja do druku
Alda
Obmierzyła wzrokiem Aurelię, dość uważnie, jakimś złowrogim spojrzeniem, w którym można było dostrzec jednak nieco dobroci... Zawsze jesteś taka radosna? Mruknęła.
Aurelia
Kiedy mam powody.... - odparła a uśmiech nie znikał z jej twarzy,wciąż szukała wzrokiem uzdrowiciela....
Alda
Taaaa... Też bym chciała je mieć, zamiast tego... Chrzanić to, nieważne - odrzekła, zaciskając zęby ze złości na chwilę.
Aurelia
Och jakaż ona jest nieszczęśliwa,ale los jej wynagrodzi dobre serce i cierpienie,na pewno,tak jak i mi....- Spojrzała na nią przez chwilę ze smutkiem i szczerym współczuciem jednak już nic nie powiedziała,miast tego podjechała do jakiegoś przechodnia i zapytała przyjaznym i delikatnym głosem - Przepraszam dobry człowieku,wiesz może gdzie znajdę uzdrowiciela? Dziecko cierpi i potrzebuje pomocy....
Alda
Co się tak na mnie wpatruje? Jak starsza siostra na młodszą, chcąc ją chwycić za rękę i utulić, ulżyć w cierpieniu. Ona mi kurwa w myślach czyta czy co? Pomyślała unikając wzroku Aurelii.
Maikh
Oj, tam od razu oszukiwany, oszust to takie brzydkie słowo, w takim razie muszę Cię o coś zapytać. Zgodzisz się na magiczną podróż czy wolisz poznać resztę kompanów później, bo równie dobrze możemy zaczekać na nich tu i tak będą podążać w tym kierunku
Alda i Aurelia
Po wymianie uprzejmości i zgryźliwości ruszyłyście do uzdrowiciela, oddałyście Miję pod opiekę. Starszy mężczyzna pełniący w mieście rolę medyka widać nie był zadowolony tym, że musi zająć się smarkulą, ale 5 orgów z sakiewki od dziesiętnika go przekonało, może małej wredoty nie otruje, może. Zaraz po wyjściu z budynku dumnie noszącego miano szpitala wasz wzrok padł na kilku żołnierzy z gwardyjskiego pułku Imperium, kilku kuszników, kilku piechociarzy. Jeden postąpił ku Wam, prosimy zacne Panie w gościnę, za żołdakami czai się w cieniu niepozorny człek
Rehlynn
Dotarłeś do gabinetu przełożonego gildii Coś nawyczyniał w mieście, podobno jakieś trupy zostawiłeś po sobie, zacząłeś się odzywać, cicho nie przerywać pało z ust Arcymistrza, przynosisz złą sławę gildii, nie mogę tego tolerować, znikniesz, a nadarza się ku temu sposobność bo Nora poprosiła właśnie gildię o maga, zwłaszcza maga bojowego. Wiem brakuje Ci do takiego trochę, ale podszkolisz się lub zginiesz próbując hehe. Na dziedzińcu czeka już koń z ekwipunkiem i Twój nowy dowódca hehe
Morghar
Zasiadłeś do stołu i przystąpiłeś do jedzenia, słyszysz jakieś pomruki brak kultury, widać że z rubieży
Dagoth
Tak, ambicje we mgle unoszącej nad Uroczyskiem coś przebiegło, wygląda jak lew, tylko jakiś dziwny pokryty łuskami, nie zdążyłeś się przyjrzeć gdy stwór Cię zaatakował, walka była krótka, zwierzowi ciężko było sprostać opancerzeniu kapłana, gdy stwór padł do akcji wkroczył drugi z napastników. Z mgły wyłonił się Pomiotnik, dość mizerny, widać z wieśniakami sobie radził, ale teraz ma twardszy orzech do zgryzienia. Starcie magii i miecza wkrótce rozstrzygnęło batalię. Na palcu boju pozostał Dagoth, ranny ale zwycięski
Techniczny
Z walki ze stworem dwie rany lekki (3 rundy), Pomiotnik zadął lekką i średnią (średnią atakiem magicznym, też 3 rundy), opis mile widziany. W sumie 3 ranny lekki i średnia
Maikh
Za magią także nie przepadam, szczególnie za używaną na mnie. A jechanie naprzód tylko po to, by się i tak wracać, nie ma chyba większego sensu. Zaczekajmy wiec na nich tutaj.
Alda
Ehh nie dadzą chwili spokoju, gościny się zachciało, i co teraz pewnie będę musiała udawać damulkę żeby dobre wrażenie zrobić? Kurewski żywot... Pomyślała wzdychając ciężko i spoglądając na chwilę na Aurelię. Jestem zaszczycona... Rzekła ironicznie.
Aurelia
Ojej,jak miło,chętnie skorzystamy - powiedziała szczerze uradowana ,rzuciła Aldzie przelotny i zachęcający uśmiech i zaczęła powoli jechać w stronę grupki żołnierzy - Ciekawe tylko kto tam stoi w tym cieniu? Pewnie ktoś z naszego wywiadu,trzeba będzie uważać na słowa....
Alda
Zadziwiona obmierzyła Aurelię wzrokiem, ona znowu się śmiała... Znowu... Nic nie mówiąc, ruszyła jednak za nią.